Kategorie

Oficjalna strona czasopisma:
www.edukacjaidialog.edu.pl

Czasopismo

  • Grudzień 1994
  • Listopad 1994
  • Październik 1994
  • Wrzesień 1994
  • Czerwiec 1994
  • Maj 1994
  • Kwiecień 1994
  • Marzec 1994
  • Luty 1994
  • Styczeń 1994

Styczeń 1994

Pobierz całe pismo
Królowa jest naga!

Królowa jest naga!




Pierwsze, honorowe miejsce na cenzurce uczniowskiej zasłużenie zajmuje od niepamiętnych czasów ocena ze sprawowania (czy zachowania). Już z tego względu uzasadnione wydaje się nazwanie jej królową ocen.






Nie osądzajcie, a nie zostaniecie osądzeni. Jakim bowiem sądem sądzicie, was osądzą i jaką miarą mierzycie, wam odmierzą - uczy ewangelista. Ziarno tej nauki w naszym kraju padło zapewne na skały, między ciernie. Sprawowanie ocenia się powszechnie i ochoczo. Ludzie twierdzą, że źle im się sprawują politycy; ci ostatni, że źle im się sprawuje społeczeństwo. Podobnie: książom - wierni, wiernym - księża; nauczycielom - uczniowie, uczniom - nauczyciele; policjantom - przestępcy; przestępcom… no właśnie, nawet ten klarowny schemat nie jest bez wad.

Ocenianie sprawowania zawsze rodziło dylematy. Można by przyjąć, że zachowanie ucznia należy oceniać, biorąc wyłącznie pod uwagę jego funkcjonowanie w rzeczywistości szkolnej. Ale stosunek ucznia do zdobywania wiedzy znajduje już odbicie w ocenach z poszczególnych przedmiotów. Dlatego przyjmuje się, że należy też brać pod uwagę jego postawy nie związane ze szkołą - są one jednak znane w najlepszym przypadku tylko wyrywkowo.


Trudno również zdecydować, jakie postawy należy przyjąć za pożądane, a jakie - nie. Porównajmy - tytułem przykładu - zawodową szkołę księży i komandosów. Co w jednej będzie zaletą, w drugiej może być oceniane jako słabość. A absolwenci liceów ogólnokształcących wybierają kariery tak księży, jak i komandosów.

Jak był Jaś oceniany, tak Jan będzie oceniał. Może i nasza szkoła jest mało skuteczna, ale pod jednym względem, niestety, jej efektywność jest bezdyskusyjna. Dorośli, zmuszeni w życiu do formułowania ocen, korzystają z własnych uczniowskich doświadczeń. A doświadczenia te są - generalnie biorąc - niedobre. Inne zresztą być nie mogą, bo odbijają system ocen funkcjonujący w dorosłym świecie. Krąg się zamyka.

W dorosłym świecie co najmniej od lat pięćdziesięciu, istota oceny się zagubiła. Pozytywny, choć bezpartyjny, mierny, bierny, ale wierny, ostatnio także internowany, Polak i katolik - oto przykłady zatarcia się istoty oceny. I w końcu nie wiadomo, czy oceniamy pracę, czy postawy społeczne, czy może wartość moralną człowieka (ostatnia rzecz raczej zarezerwowana dla sądu Bożego).

Pamiętamy niedawną praktykę przyznawania Złotego Krzyża Zasługi nauczycielom za dwudziestoletnią nienaganną pracę. Właśnie, nienaganną. Zasadniczą zasługą delikwenta było, że przez tak długi okres niczego poważniejszego (z różnych zresztą powodów) nie zbroił. A ocenę do Krzyża jakoś się już dopasowało.

Ocena ze sprawowania w szkole odzwierciedla naturalne skądinąd umiłowanie przez typowego pedagoga świętego spokoju. Dlatego kardynalnymi cnotami ucznia stały się cechy, które normalnie można by uznać za ułomności charakteru: lizusostwo, konformizm, usłużność, brak własnego zdania, obłuda, donosicielstwo, "potakiwactwo". Obok tego "cnoty mniejsze": pilność, punktualność, staranność. Podobnie jak nauczyciel, wzorowym stawał się uczeń, który przez okres nauki niczego poważniejszego (z różnych zresztą powodów) nie zbroił. Dla mnie prawdziwą zgrozą jest rozważanie przy ocenie sprawowania ucznia, czy i w jakim stopniu był on uciążliwy dla nauczycieli. Nos dla tabakiery, czy tabakiera dla nosa?

Może dlatego, żem polonista, a może z innych powodów, zwracam szczególną uwagę na język, którym my, nauczyciele, posługujemy się w odniesieniu do uczniów. Myślę, że diable kopyto wystaje spod niektórych zaimków. Jakże często słyszymy sformułowania: Coś mi się źle ostatnio zachowujesz! Podnieś mi ten papier! Jeszcze będziesz mi się stawiał?! Na jutro masz mi się przygotować!

Otóż uczeń nie mniema się przygotować, nie mniepowinien podnieść papier etc. Ileż arogancji i pychy zawiera się w tych niewinnych na pozór zaimkach! A gorzej wykształcony od nauczyciela uczeń owej arogancji intuicyjnie nie odbiera.

Odrębnym problemem jest to, że na ogół nie uczymy uczniów wyrażania krytycznego stosunku do nauczycieli, sprzeciwu wobec ich postępowania, w sposób zdecydowany, ale taktowny i kulturalny. Może sami nie zawsze posiadamy takie umiejętności?

Pewnie mniej szkodliwy, choć nienaturalny i szkodzący relacji międzyludzkiej, jest zwyczaj zwracania się do ucznia z użyciem trzeciej osoby gramatycznej względem własnej osoby fizycznej. Częste jest mówienie do najmłodszych uczniów: Zaraz pani ci to wyjaśni (zamiast: zaraz ci to wyjaśnię) albo: Podaj pani kredę. Amoże by spróbować tak: Podaj kredę Jej Wysokości?

Królowo ocen! Postuluję abdykację Waszej Nieprzydatności! Wnoszę pokornie o zejście z pierwszego miejsca na świadectwie! Przecież Wasza Bezskuteczność doskonale wie, że zapisanie na końcu świadectwa jednego czy dwu zaleceń dla ucznia mogłoby realnie wpłynąć na jego pracę nad sobą. A tak, wychowawca, wystawiając Waszą Znakomitość, oczekuje na ogół tylko tego, by ocenobiorca się z nią pogodził.

Klemens Stróżyński

WOM, Poznań




 

foto