Lekcja historii na boisku
Potrzeba i celowość prowadzenia lekcji poza wąsko pojętymi "murami szkolnymi" stała się sprawą oczywistą. Na zewnątrz szkoły stosowane są dzisiaj różne formy realizacji wszystkich celów nauczania i wychowania. Służą temu przede wszystkim bliższe lub dalsze wycieczki.
Nie zawsze jednak nowych okoliczności do prowadzenia zajęć trzeba szukać zbyt daleko. Niekiedy wystarczy wykorzystanie bezpośredniego otoczenia szkoły, aby tradycyjna lekcja nabrała oryginalnego kształtu. Chciałbym przedstawić jedno z moich doświadczeń dotyczących nauczania historii. Łatwo sobie wyobrazić lekcje tego przedmiotu w muzeum oraz w miejscach związanych z określonymi wydarzeniami i zjawiskami naszej przeszłości. Rzeczywistość jednak jest bogatsza od teoretycznych rozwiązań i sprawdzonych wzorów.
Oto sytuacja, która nie zdziwi nikogo, kto zna warunki pracy wielu naszych szkół. Nagle okazuje się, że lekcja nie może się odbyć w przewidzianej planem sali. Z pomieszczenia świetlicy też się nie da skorzystać. Cóż pozostaje - chyba nie korytarz? Jest wprawdzie wolne boisko, ale to przecież lekcja historii!
Kiedy uczniowie usłyszeli, że idziemy na boisko, byli początkowo przekonani, iż czeka ich "wolna" godzina. Zapowiedź lekcji historii przyjęli jednak bez większego zdziwienia. Wyobrażali sobie, że usiądą przy boisku - był ciepły wiosenny - dzień i posłuchają, o czym zacznie opowiadać nauczyciel. Jak inaczej może wyglądać lekcja historii, skoro nie ma tablicy i mapy, zaś używanie podręczników i zeszytów jest bardzo utrudnione? W takim razie do czego potrzebna będzie kreda, po którą wysłani zostali dyżurni?
Asfaltowe boisko mogło spełnić rolę tablicy, zeszytu, mapy, a nawet sceny. Uczniowie zaś znaleźli się - również dosłownie - "w środku" tematu. Wykorzystanie ruchu, postaci uczniów, powierzchni boiska oraz napisów i oznaczeń pozwoliło uzyskać nowy wymiar lekcji. Godzinę wcześniej sam nie wiedziałem, że można osiągnąć podobny efekt. Uczniowie byli równie zaskoczeni.
Ten nieoczekiwany eksperyment skłonił mnie do zastanowienia się nad celowością przeprowadzenia zaplanowanych lekcji "boiskowych". Aby zachowały one swój sens, muszą pozostać wydarzeniami sporadycznymi i powinny odnosić się do ściśle wybranych zagadnień.
Uznałem, że warunki te może spełnić temat o wielkich odkryciach geograficznych. Na boisku narysowane zostały kontury świata znane Europejczykom w dawnych wiekach. Kontury te były modyfikowane dzięki kolejnym etapom wielkich odkryć. Olbrzymia powierzchnia boiska pozwalała dużo oznaczyć, dostrzec, zainscenizować. Rola uczniów nie ograniczała się do odbioru informacji. Niektórzy byli uczestnikami europejskich wypraw, inni - mieszkańcami poszczególnych kontynentów. Ktoś mógł zostać kartografem kreślącym obraz zmieniającego się świata albo po prostu symbolizować pewne ważne punkty geograficzne (np. Przylądek Dobrej Nadziei).
Wspomniana lekcja wymagała dużo przygotowań, okazała się jednak dla uczniów dobrą zabawą, wyzwalającą wyobraźnię i pobudzającą do nowych form aktywności. Uboższa natomiast niż na tradycyjnej lekcji była warstwa informacyjna. Zgodzić się należy z opinią, że ważniejsza jest nie ilość informacji, ale możliwość ich trwałego zapamiętania, zrozumienia i oceny. Pod tym względem lekcja "boiskowa" dała dużą efektywność.
Ostatnio, czytając krytyczne uwagi Christopha Lindenberga (Szkoła bez lęku, Warszawa, 1993), uznałem, że moje nieoczekiwane doświadczenie może być skromną realizacją pewnego zasadniczego postulatu. Ch. Lindenberg pisze: "Szkoła ma skłonność do obciążania przede wszystkim myślenia i wyobraźni dziecka. Prawie nie zostawia miejsca na działanie, naukę sprawności… Nadto stwarza bardzo wątłą więź między dziedziną myślenia a terenem aktywności…". Celem nauczania i wychowania według cytowanego autora powinno być twórcze działanie uczniów, uwzględniające kreatywność, wyobraźnię i intuicję. Jednocześnie należałoby odejść od dominacji postaw intrawerbalnych, kiedy "używa się słów, aby mówić o słowach, które odnoszą się do innych słów".
Lekcja "boiskowa" na swój sposób uwzględnia powyższe postulaty. Opisana sytuacja może być też potwierdzeniem pewnego ogólniejszego zjawiska. Życie szkoły potrafi stworzyć wiele zaskakujących okoliczności, które wymagają podjęcia określonych decyzji. Nauczyciel może te okoliczności albo potraktować jako inspirację do swojej pracy, albo odrzucić trzymając się całkowicie sprawdzonych rozwiązań.
Stanisław Zając
Otwock
XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu
Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00
Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00
„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna
Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00
Comeback rózgi i klęczenia na grochu?
Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00
Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów
Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00
Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?
Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39
MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34
Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35
Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi
jeck steve 09 Luty 2012, 07:01
imarion 08 Luty 2012, 18:24