Wycinanka
Z dzieciństwa pamiętam piękne projekty ilustracji Michała Byliny. Chociaż były one malowane farbami wodnymi, to odwoływały się do ludowej wycinanki kurpiowskiej (mam na myśli np. ilustracje do Baśni A. Sterna).
Stopień przetworzenia ludowych wzorów był duży. Formy zyskiwały elegancję i odstępowały od zasady symetrii typowej dla wycinanki ludowej. Również Zbigniew Rychlicki sięgał po wycinankę. Niewielu czterdziestolatków dziś pamięta, że pierwsze ilustracje do ulubionych niegdyś Przygód Misia Uszatka były połączeniem wycinanki i malunku farbami wodnymi. Henri Matisse, mistrz "dzikiego" koloru, kiedy w podeszłym wieku tracił wzrok, sięgnął po wyraziste formy wykrawane z barwionego papieru.
Dzieci wręcz kochają cięcie i klejenie papieru. Ale nauczyciele częstokroć lenią się i nie tworzą możliwości, jakie dają rozmaite techniki plastyczne. Najczęściej na tego typu lekcjach jedynym materiałem jest papier ze specjalnego zeszytu wycinankowego. Kolory w tym gotowym zestawie są "płaskie". Ich liczba jest niewygodnie ograniczona. Czasami bierze się barwne tygodniki i każe się dzieciom wycinać barwne fragmenty. W takich przypadkach najczęściej występują nieudane, szkodliwe próby collage’u. Walory plastyczne zadania schodzą na dalszy plan, ginie zasada jedności form plastycznych w kompozycji, a cała emocja dzieci zogniskowana jest na gromadzeniu i przypadkowym zestawianiu mnogości ludzkich główek i innych części ciał.
Można działać zgodnie z tą skłonnością dzieci, ale trzeba to robić w sposób przemyślany. Jednym z rozwiązań może być ubieranie w kolorowe szaty postaci w czarno-białym (szarym) krajobrazie całych osiedli kolorowych domków. Przyznam się do pewnego barbarzyństwa: miałem duży zapas miesięczników "Polska", z kilkudziesięciu lat (pismo w części kolorowe). Nie bacząc na wartość antykwaryczną tego zbioru, dałem go do przerobienia na dziecięce dzieła sztuki. Szczególnie okładki, projektowane przez najlepszych polskich grafików, były cennym materiałem. Stanowiły kopalnię wysmakowanych kolorów i interesujących graficznie gotowych elementów.
Istnieją też mniej marnotrawcze sposoby poszerzania dziecięcego warsztatu. Farby emulsyjne są tańsze od akwareli, jeśli na kilka puszek podstawowych barw złożą się wszyscy uczniowie szkoły. Były w sprzedaży wydajne krajowe pigmenty w niewielkich plastykowych puszeczkach. Mając zestaw podstawowych farb i pigmentów można rozrobić ponad 30 różnych barw (w tym dziesięć kolorów rozbielonych). Tymi farbami należy pomalować kartki z bloków rysunkowych. Reszta przyda się do innych zadań, np. do malowania masek, plakatów lub kostiumów. Liczbę kolorów można podwoić o zestaw pochodzący od innej triady barw podstawowych - można pomalować inne kartki barwnymi tuszami kreślarskimi.
Zarówno farba emulsyjna, jak i dobrze przesuszony tusz, nie barwią od wilgoci lub od umazanych w kleju palców. Ponadto można pomalować nasze papiery wycinankowe w smugi, kraty, ciapki, co da dodatkowo różne faktury.
W tym miejscu odejdę od tematu, aby podzielić się uwagą na temat organizacji pracy. Zamiast walczyć z uczniami w nieskończoność, żeby - jak to było w zwyczaju - przynosili ze sobą to i owo i nie zapomnieli wymusić na zapracowanych rodzicach - tamtego, nauczyciel może dwa razy do roku zebrać po 2 zł od ucznia i sam kupić wszystkie podstawowe materiały dla całej szkoły. Potrzebuje na to dwóch dużych pakownych szaf.
Wracam do tematu. Ważnym problemem jest klej. Najwygodniejsze są pojemniki z chińskim, koreańskim, japońskim lub melanezyjskim przeźroczystym płynnym klejem. Zaopatrzone są w obciągnięty gazą sączek. Zakup większych pojemników jest marnotrawstwem - sączki zużywają się, zanim zostanie zużyta połowa kleju. Potem wszystko cieknie i wszystko oblepia.
W czasie pracy łatwo zsunąć ławki w jeden wielki stół. Wtedy dzieci łatwo mogą wymieniać się między sobą kolorowymi papierami. Najlepszym tłem jest szara gładka tektura lub ostatnia, grubsza kartka z bloku rysunkowego. Powinien też być wygodny dostęp do wody, żeby dzieci stale mogły obmywać ręce z kleju. I kilka ręczników.
Dobrym tematem dla tej techniki jest "Twarz czarownika". Warto rozpocząć próby najpierw z najstarszą klasą, a pierwsze przykładowe realizacje i szczegółowe rozwiązania pokazać w klasach młodszych. Wtedy wzajemne inspiracje, bez demagogicznego gadulstwa nauczyciela, jak akcelerator zwiększają wyniki pracy. Kolejna grupa wytwarza coraz lepsze dzieła.
W programie szkoły podstawowej są hasła: "symetria osiowa" i "symetria dwuosiowa". Można je realizować poprzez wycinankę. Należy uczniom pokazać przykład kurpiowskich drzewek i leluj. Można tworzyć nieprawidłowe ośmioramienne "gwiazdki śniegu". Ale też należy spróbować tak zgiąć papier przed cięciem, żeby uzyskać twory o trzech osiach symetrii - "prawidłowe" gwiazdki śniegu. Jest przy tym dużo pomyłek, a więc i wiele powodów do główkowania.
Na terenach Polski istniała bardzo bogata tradycja żydowskich wycinanek, służących do przystrajania domów z okazji świąt. Były to najczęściej bogate w symbolikę bibułkowe serwetki. Istnieje również chińska wycinanka. Oglądałem książki ilustrowane czarnymi wycinankami położonymi na białym tle.
Europejska tradycja romantyczna stworzyła zwyczaj wycinania czarnych sylwetek-cieni. Sztukę tę wyparła fotografia portretowa. Ale jeszcze dzisiaj na rynkach dużych miast w sezonie letnim można spotkać specjalistę, który na oczach zdziwionej gawiedzi odręcznie wycina profil przygodnego modela.
W początku XX wieku Max Ernst zainicjował technikę collage - kompozycje z gotowych elementów, wyciętych z różnych gazetowych ilustracji. Dobrze znany jest cykl "Tydzień dobroci dla zwierząt". Stworzył tym samym nowe światy i utorował drogę dla przyszłych fantastycznych ilustracji komiksów. Ale… ale… przecież od kilku tysiącleci istnieje egipski Sfinks i babilońskie byczo - lub orłogłowe geniusze…
Na koniec wrócę jeszcze do wspomnianych ilustracji Byliny. To, że ktoś malował farbami na podstawie wycinanek, podpowiada ich jeszcze jedną ważną funkcję. Proszę zwrócić uwagę, że jeśli dziecko położy na papierze jakiś kolor używając farb wodnych, ta decyzja jest trudna do zmienienia. Ale jeżeli podpowiemy uczniom, że ich "maszkarze" można (na sucho, bez kleju) na próbę przymierzyć dwadzieścia nosów w pięciu odmianach i czterech kolorach każdy, dopiero wtedy mamy do czynienia ze świadomym prawdziwym procesem projektowania plastycznego. Wycinanka w tej funkcji jest niezastąpiona.
Juliusz Sz. Batura
SSP STO,Augustów
XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu
Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00
Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00
„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna
Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00
Comeback rózgi i klęczenia na grochu?
Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00
Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów
Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00
Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?
Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39
MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34
Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35
Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi
jeck steve 09 Luty 2012, 07:01
imarion 08 Luty 2012, 18:24