Czy zdamy tę maturę?



W lutowym numerze "Edukacji i Dialogu" p. Klemens Stróżyński z Poznania przedstawił wyniki badań dotyczących Nowej Matury. Myślę jednak, że nie zawsze nawet skrupulatnie wyliczone wskaźniki są wystarczające. Moje stanowisko co do proponowanych zmian, a nie jest ono chyba odosobnione, jest ambiwalentne.


Nie musimy się przekonywać, iż dotychczasowa praktyka przeprowadzania matur ma liczne mankamenty. Nie odpowiada w pełni zasadom i celom egzaminu państwowego, za jaki matura chce uchodzić. Popieram wiele postulowanych zmian. Uważam też, że należałoby wprowadzić jednolite tematy nie tylko w skali makroregionu, ale również w skali całego kraju. Jako nauczyciela historii cieszy mnie możliwość pojawienia się oryginalniejszych niż dotąd tematów, w szczególności takich, które preferują w odpowiedziach uczniów różnorodne umiejętności, a nie tylko encyklopedyczną wiedzę.

Obawiam się jednak, czy sposób wprowadzenia koniecznych zmian nie wywoła negatywnych konsekwencji. Ich cenę zaś ostatecznie zapłacą głównie uczniowie. W ubiegłym roku podczas spotkania sekcji dydaktycznej Polskiego Towarzystwa Historycznego (22 kwietnia w Zamku Królewskim w Warszawie) usłyszałem opinię, iż Nowa Matura ma być "lokomotywą zmian w naszej oświacie". Podobne sformułowanie pojawiło się w jednym z programów (niestety, brak czasu nie pozwala mi na regularne oglądanie) tegorocznej Telewizji Edukacyjnej. Czy nie jest to zbyt mechaniczne pojmowanie problemu? Wspomniane określenie kojarzy mi się może niezbyt fortunnie ze znaną tezą Marksa o rewolucji jako lokomotywie historii.

System oświatowy tworzy złożoną i delikatną całość. Stymulowanie jego wybranych elementów wymaga pamiętania również o pozostałych. Wydaje mi się, że w intencjach niektórych osób reprezentujących władze oświatowe Nowa Matura zaczyna być traktowana jako jedyne panaceum na stan naszego szkolnictwa. Przypomina mi to entuzjastyczne opinie sprzed kilku lat o cudownym mechanizmie gospodarki rynkowej, dzięki któremu mieliśmy szybko przezwyciężyć załamanie ekonomiczne i osiągnąć dobrobyt. Niestety, rzeczywistość nie potwierdziła tych opinii.

Przyjęcie jednakowych standardów (jakże ostatnio modne jest to pojęcie) oraz uzyskanie porównywalności wyników matur we wszystkich szkołach nie powinno być celem samym w sobie. Nie można bowiem pominąć osobowego wymiaru edukacji, zarówno w odniesieniu do nauczycieli, jak i przede wszystkim do uczniów. Nie wiem, czy Nowa Matura ma szansę na właściwą realizację w warunkach swoistej niepewności programowej i organizacyjnej naszych szkół. Czy opracowywane kryteria mają odnosić się do starych programów, do nieaktualnych już minimów programowych? Nie można też zgodzić się z sytuacją, że w szkołach podstawowych "na razie" pozostanie po staremu, a zmiany wprowadzać się będzie w liceach i technikach.

Konsekwentne egzekwowanie wymogów Nowej Matury przy zachowaniu dotychczasowej struktury i warunków pracy oświaty ponadpodstawowej pogłębiłoby dysproporcje szans życiowych młodego pokolenia. Porównywalność wyników powinna pozostawać w klarownej relacji do porównywalności warunków pracy. Młody człowiek podejmujący naukę w danej szkole średniej w 1996 roku ma prawo wiedzieć, jakie będzie miał szanse zdania matury po skończeniu tej szkoły, a więc w roku 2000! W szczególności powody do niepokoju mogliby mieć przyszli absolwenci techników i liceów zawodowych. Jak wiadomo, wielu zdolnych uczniów z przyczyn egzystencjalnych i środowiskowych idzie do tego typu szkół. Niektórzy będą chcieli zdobyć maturę, aby podjąć studia. Czy już na samym starcie mają uważać siebie za "gorszych"? Pragnę przypomnieć, że w ramowych planach nauczania opracowanych przez Biuro ds. Reformy Szkolnej przewidywano klarowne i jednocześnie elastyczne plany zajęć uczniów w szkole ponadpodstawowej kończącej się i nie kończącej się maturą. Rozróżnienie to uwzględniano też w opracowanych podstawach programowych.

Nie jest dla mnie jasne, czy zdanie Nowej Matury będzie tylko formalnym wymogiem przystąpienia do kolejnego egzaminu, tym razem na wyższe uczelnie? Czy też wyniki uzyskane na maturze będą automatycznie dawały preferencje przy podejmowaniu studiów?

Hasło Nowej Matury wywołuje również inne niepokoje. Przykładowo, dążenie do zwiększonej efektywności nauczania powinno sprzyjać promocji zdrowia zarówno fizycznego, jak i psychicznego młodzieży. Należałoby życzyć też sobie, aby sfera ekonomiczna całego przedsięwzięcia była celowa i sprawiedliwa społecznie. Żeby nad całością proponowanych zmian nie zaważyły uwikłania polityczne.

Zasygnalizowałem jedynie niektóre wątpliwości, które towarzyszą mi przy refleksji nad Nową Maturą. Chciałbym, aby obawy te okazały się przesadne lub wręcz bezpodstawne. Może twórcy Nowej Matury o wszystkim pamiętali w swoich zamiarach i działaniach?


Stanisław Zając

Otwock


 

Listopad/Grudzień 2009
REKLAMA
FACEBOOK
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu

Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00

(W)inna Szymborska

Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00

„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna

Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00

Comeback rózgi i klęczenia na grochu?

Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00

Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów

Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00


OSTATNIE KOMENTARZE

Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?

Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39

MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34

Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35

Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi

jeck steve 09 Luty 2012, 07:01

Dr kalkulator

imarion 08 Luty 2012, 18:24

FACEBOOK

Powrót do góry