Do czego służą zeszyty korespondencji?
Jedną z niezaspokojonych potrzeb naszej szkoły jest potrzeba stałego poznawania siebie, potrzeba dobrej komunikacji opartej na zaufaniu, zrozumieniu i miłości. Co może i co powinien wiedzieć nauczyciel o swoich uczniach? Co może im o sobie przekazać? Jak zapewnić stały i bogaty przepływ informacji?
Na te pytania nie da się odpowiedzieć, nie wspominając o osobowych walorach pytającego i o wartościach, którym podporządkowuje swoje decyzje i posiadane informacje. Wiedzy o innym człowieku i o sobie nie da się gromadzić, nie można jej także zdobywać, np. przez wygłaszanie "kazań", klasówki, sprytne ankiety i wypytywanie. Trudno dowiedzieć się tego także w zwykłej rozmowie, toczącej się w szkole, rozmowie zawsze naznaczonej pewną nieufnością. Ankiety są z zasady asymetryczne i nieprawdziwe, nie ma w nich miejsca na dialog i osobowe spotkanie; co więcej, uczeń staje się w nich zwykle prawie bezbronnym przedmiotem manipulacji i obserwacji.
Aby odpowiedzieć na te pytania, trzeba więcej otwartości po obu stronach i autentycznego spotkania osób oraz uwagi, by nie przegapić tych dyskretnych informacji, które pojawiają się często zupełnie nieoczekiwanie, w sposób, wydawałoby się, nie sprowokowany.
Na pierwszej lekcji matematyki chciałem dowiedzieć się czegoś o moich uczniach. Wymieniliśmy zdawkowe informacje o tym, jakiego radia słuchamy, jakie lubimy filmy, książki, zwierzęta, napoje, aktorów, czasopisma itp. Na początek to wystarczyło, potem chcieliśmy wiedzieć więcej. Ale żeby wiedzieć więcej, trzeba czegoś więcej niż rozmowy.
Moja potrzeba poznawania moich uczniów i potrzeba bycia poznawanym przez nich nie jest podyktowana doraźnym celem podniesienia efektów nauczania mego przedmiotu. Zależy mi przede wszystkim na wypracowaniu właściwego podejścia do wspólnych spotkań, by były one dla nas wszystkich sensowne, twórcze i pouczające. Jestem przekonany, że nie tylko w tym początkowym okresie naszej współpracy, ale i później jestem odpowiedzialny przede wszystkim za budowanie właściwych postaw.
Brak doświadczeń otworzył mi pole do improwizacji. Pomyślałem, że skoro wewnętrzny spokój jest jednym z najważniejszych warunków rozwoju człowieka, niech zatem ten temat stanie się pretekstem do pokazania sobie wzajemnie, jacy jesteśmy. Z różnych względów wolałem, by rozmowa uczniów ze mną i ze sobą (również niektórzy rodzice i inni uczniowie szkoły włączyli się do tego dialogu) odbywała się nie tylko w formie rozmów, ale także wymiany pisemnych wypowiedzi. Pisząc, musimy wprowadzić się w stan koncentracji, samokontroli i spokoju, o co często trudno w wypowiedziach publicznych.
Moi uczniowie założyli tzw. zeszyty korespondencji. Jej przedmiotem może być wszystko. Nie ukrywam przed nimi, że najbardziej zależy mi na zadaniach matematycznych. Uczniowie wybierają je sami i rozwiązują, ja sprawdzam te rozwiązania, recenzuję je i proponuję podobne zadania i problemy do dłuższych analiz. Kilka takich zeszytów otrzymuję dwa razy w tygodniu.
Pewnego razu poprosiłem, by każdy napisał na temat: "Dlaczego spokój jest konieczny do uczenia się?" W klasie osiemnastoosobowej otrzymałem czternaście interesujących wypowiedzi. Każda z nich była oryginalna i bardzo osobista, wszystkie zgodne co do tego, że w naszej klasie brak jest spokoju umożliwiającego dobrą naukę, lecz trzeba próbować jakoś go osiągnąć, ponieważ bez niego nie ma mowy o uczeniu się. Podawano też przyczyny takiego stanu rzeczy oraz usprawiedliwiano się z własnego zachowania burzącego spokój.
Pod każdą wypowiedzią dopisałem swój komentarz, a tydzień później wręczyłem moim uczniom swoją wersję odpowiedzi na tytułowe pytanie. Była ona kompilacją fragmentów książki Artura Bruhlmeiera Edukacja humanistyczna (wyd. IMPULS, 1993) i moich najgłębszych przekonań. Oto fragmenty komentarza, który zatytułowałem:
Dlaczego spokój...
Chcę od razu zastrzec, że młodzież (dorośli również) potrzebuje czasu na to, by pohałasować, pokrzyczeć i wyszaleć się. Wyrozumiali nauczyciele troszczą się o zaspokojenie naturalnej potrzeby ruchu i głośnego zachowania się. Mimo to w hałasie ludzie nie są sobą, znajdują się jakby obok. Również dlatego o człowieku, który traci nad sobą panowanie, mówi się, że wychodzi z siebie ze złości. (...) Ludzie, kiedy spokojnie wsłuchują się w siebie, poświęcają się spokojnie jakiejś czynności, czy spokojnie słuchają jakiegoś innego człowieka, są "rozsądniejsi i uczciwsi".
Takiego spokoju nie należy mylić z czysto zewnętrznym spokojem, który można osiągać wymuszonym, autorytatywnym naciskiem nauczyciela. Kiedy nauczyciel wyjdzie z klasy, spokój pryska.
Jasne jest, że żyjemy w epoce hałasu. Dlatego też tym bardziej powinniśmy wziąć do serca słowa: "Prawdziwe kształtowanie człowieka odbywa się w spokoju". (...) Nasz umysł i nasz duch nie mogą otworzyć się na to, co nowe i wzbogacające tak długo, jak długo wciąż zaabsorbowane są zbytecznymi bodźcami bez rzeczywistej wartości. Dlatego mówi się też, że jednym z najważniejszych zadań wychowania jest stale wewnętrzne uspokajanie dzieci i umożliwianie im udziału w momentach spokoju. W ciszy człowiek rozwija w sobie delikatne wyczucie na to, co ukryte, na ukryte życie i wartości.
Jak więc osiągnąć autentyczny spokój? Otóż, warunkiem koniecznym jest to, by każdy z nas znał wartość spokoju i przychodził do klasy wewnętrznie uspokojony. Nie jest to zawsze możliwe. Spokój zależy od wielu czynników: poczucia własnej wartości, oparcia, poczucia bezpieczeństwa, sensu życia i wielu innych spraw. Zależy więc od wszystkiego, co robimy, czego słuchamy, co oglądamy i często doświadczamy na co dzień. Jak często i kiedy masz poczucie, że spokój wypełnia Twoje wnętrze? Czy często masz okazję rozmawiać z kimś o sprawach istotnych (np. związanych z nauką) w domu i szkole z autentycznym spokojem?
Uczniowie czytali w ciszy. Byli wyraźnie zaskoczeni otwartością tej wypowiedzi i jej osobistym tonem. Nie spodziewałem się reakcji, sądziłem bowiem, że sprawa jest zamknięta. Jednak po kilku dniach pojawiły się odpowiedzi na mój "list" i na pytania, którymi się kończył. Oto kilka odpowiedzi, które zaskoczyły i ucieszyły mnie najbardziej.
Ula: "Po pierwsze uważam, że spokój to przede wszystkim opanowanie i reagowanie na jakiś problem bez najmniejszego zdenerwowania. Moja druga interpretacja spokoju to cisza i nienaganny porządek (...) spokój pomaga mi na lekcji się skupić:'
Ania: "Spokój = zainteresowanie, gdyż jak sądzę, gdyby lekcje były ciekawe, byłby na nich spokój:'
Ula: "Zgadzam się z pana stwierdzeniem, że spokój wynika z takich czynników, jak: poczucie bezpieczeństwa, sens życia, poczucie własnej wartości itd. Człowiek bezpieczny, tj. taki, który nie obawia się, że zostanie odtrącony, to człowiek, który ma zapewniony spokój wewnętrzny. Czuje się on dobrze w domu, szkole, jest "wolny od strachu" (...) Spokój w szkole jest potrzebny, jednocześnie jest całkiem inny niż w domu. W szkole powinno być spokojnie (cicho) na lekcji. Taki spokój interpretuję jak coś w rodzaju dyscypliny na lekcji. (...) Dziecko w szkole powinno czuć się bezpiecznie, powinno czuć spokój wewnętrzny. Uczeń, który przychodzi na lekcję zestresowany z obawy przed kolejną klasówką, ze strachu przed nauczycielem, nigdy nie zazna spokoju duszy. Dlatego też powinniśmy czuć, że jesteśmy bezpieczni (spokój duszy), ale również powinniśmy dawać jak najwięcej z siebie, aby ktoś drugi czuł, iż jest nam potrzebny. Aby mógł czuć się bezpiecznie".
Dorota: "Ostatnio zauważyłam, że gdy słucham muzyki, to nie muszę słuchać jej bardzo głośno, żeby mi się podobała. Właśnie gdy słucham jej cicho, dociera do mnie jej treść, rozumiem, o czym jest piosenka. Ludzie powoli dorośleją, prawda? Nawet w takich drobiazgach widać, że powoli".
Kasia: "Pewnie jeszcze troszeczkę panu poprzeszkadzam, ale już taka się urodziłam. Kiedy mam dobry humor (a czasem często), jestem nieznośna. Jednak humor jest potrzebny, ale z umiarem, a ja czasem przeginam".
Asia: "Moim zdaniem panu najbardziej zależy na tym, aby nauczyć przedmiotu, abyśmy mieli z nim jak najwięcej kontaktu. Teraz już rozumiem, dlaczego daje pan długoterminowe prace: po to, abyśmy się nauczyli pilności i równomiernego rozkładania pracy. Podobnie jest z pracą w zespole. Uważam, że chce nas pan nauczyć zbiorowego myślenia, szybkiego wykorzystywania swoich umiejętności."
Joasia: "Bardzo dziwiło mnie pana zachowanie na lekcjach. To znaczy pana poświęcenie, wprowadzane nagrody, konkursy. Nie rozumiałam, dlaczego tworzy pan grupy, w których pracujemy na lekcjach (...) Doceniam pana poświęcenie i wkład pracy. Dużą rolę pan przywiązuje do estetyki i upiększania kartek, które dostajemy na lekcjach. Teraz mamy geometrię i mógłby pan coś takiego wykorzystać, jeśli oczywiście pan zechce. To są podstawowe wzory.
Mam nadzieję, że się polubimy!"
Z wypowiedzi moich uczniów wynika, że temat jest dla nich istotny. Rozeznanie swoich najgłębszych przekonań i ich związku z zachowaniem w realnych sytuacjach pokazało nam pewną rozbieżność między tym, jak widzimy pewne sprawy, a tym - jak postępujemy. Rozbieżność ta skłania do głębszej refleksji nad sobą, nad własnym rozwojem, rolą emocji i sensem wspólnych godzin spędzanych na lekcjach. Dla mnie istotne było odkrycie, że to, co często brałem za przejaw arogancji i złego wychowania nie było wyrazem ich przekonań i negatywnego nastawienia, lecz raczej skutkiem naturalnych trudności z zastosowaniem swoich przekonań w rzeczywistych sytuacjach. Świadomość siebie ma wpływ na samokontrolę i wzajemne zrozumienie. Teraz już inaczej wygląda nasze uspokajanie się podczas lekcji. Myślę też, że wszyscy wiemy już lepiej, jakie jest znaczenie słowa spokój i co mamy na myśli wzywając się do spokoju. Łatwiej nam go osiągać, zwłaszcza w tych najważniejszych momentach pracy nad tematem, kiedy chodzi nam o coś o wiele trudniejszego do osiągnięcia niż zwykła cisza o osiągnięcie zrozumienia i poczucia pewności, że zadanie rozwiązane - jest poprawnie.
Karl Jaspers napisał, że wychowawcy sami muszą zostać wychowani. Rozmaite formy dialogu z uczniami dają mi możliwość określenia moich braków na tym polu i zmuszają do samowychowywania się "mocą komunikacji". Często słyszymy o rozmaitych wychowawczych problemach z młodzieżą. Sądzę, że te problemy, które rzeczywiście jestem w stanie rozwiązać w swojej klasie, są problemami, które powinienem rozpoznać i rozwiązać najpierw u siebie.
"Mam nadzieję, że dużo możemy się od siebie nauczyć" - odpisałem Joasi.
Marek Pisarski
Białystok
XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu
Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00
Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00
„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna
Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00
Comeback rózgi i klęczenia na grochu?
Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00
Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów
Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00
Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?
Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39
MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34
Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35
Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi
jeck steve 09 Luty 2012, 07:01
imarion 08 Luty 2012, 18:24