Terrorysta czy dziamdziak?
Wchodzimy do budynku szkolnego. Trwają lekcje. Idąc korytarzem mijamy drzwi gabinetów. Za niektórymi panuje idealna cisza, w innych - jarmarczny gwar, w większości -swojski szmerek. Nasuwa się pytanie: "Skąd te różnice?" Dlaczego uczniowie na jednych lekcjach są "jagniętami", a na innych "wilkami"? Jak pracują nauczyciele, na których lekcjach jest cisza, a jaki błąd popełniają nauczyciele pracujący wśród wrzeszczącej ciżby?... I czy cisza jest celem lekcji?
Niewątpliwie intensywność bodźców, na które reaguje psychika współczesnego ucznia szkoły podstawowej, jest wielokrotnie większa niż kilkanaście lat temu. Jako trzynastolatek oglądałem film "Ptaki" i nie mogłem później w nocy zasnąć. Dzisiaj nie tylko "Ptaki" nie straszą, nie tylko "Rambo", "Frankenstein" nie przerażają, ale w ogóle trudno jest znaleźć sytuację, która paraliżowałaby ze strachu, jak to ongiś bywało. Podobnie Mniszkówna nie wyciska łez wzruszenia, komedia nie wywołuje spontanicznej radości, muzyka nie nastraja, brutalność nie brzydzi, piękno nie pociąga.
Oczywiście, przesądziłem, a właściwie celowo wyostrzyłem problem - ale sądzę, że wszyscy wiedzą już o co mi chodzi. Trudno jest dzisiaj dzieci i młodzież zainteresować byle czym.
Powszechne "bombardowanie" umysłów młodych ludzi przez mass media mocnymi bodźcami spowodowało swoiste uodpornienie na słabsze bodźce. Szkoła nie wytrzymuje więc konkurencji z telewizją, wideo, komputerem, alkoholem, dyskoteką, kolegami itp... Lektura z języka polskiego nie może zainteresować tak jak "Rambo". Biologia, historia, fizyka, geografia, chemia nie potrafią rywalizować ze swoimi telewizyjnymi odpowiednikami. I w takiej sytuacji; przed trzydziestokilkuosobową klasą staje nauczyciel. Nic więc dziwnego, że uczniowie nudzą się, rozmawiają, nie biorą udziału w lekcji, lekceważą przedmiot, nauczyciela, a szkolę mają nie tylko za zło konieczne, ale i za zło nudne.
Stojąc przed znudzoną klasą nauczyciele przyjmują różne postawy, które dla własnego użytku podzieliłem na pięć grup.
| A. |
Nauczyciel terrorysta fizyczny dla wyciszenia uczniów, zmuszenia ich do uważania na lekcji stosuje kary cielesne. Terroryzując klasę uzyskuje efekt ciszy - jakim kosztem, nie muszę chyba pisać. Pracując w szkole państwowej wielokrotnie przyjmowałem skargi uczniów ze śladami pobicia na szyi, głowie, rękach, plecach. | ||
| B. |
Nauczyciel - terrorysta psychiczny identyczny efekt uzyskuje stosując kary psychiczne: obelgi, krzyk, odpytywanie za karę, jedynkę z przedmiotu za karę, sprawdzian za karę, jedynkę za nieobecność na lekcji itp. Zjawisko to jest powszechne. Nie muszę tłumaczyć, jak wielkie szkody dydaktyczne i wychowawcze ono przynosi. | ||
| C. |
Nauczyciel - dziamdziak, gardząc opisanymi formami uciszania zespołu klasowego lub nie mając do nich predyspozycji, nie podejmuje innych prób uspokojenia uczniów, skutkiem czego na jego lekcjach jest hałas, bałagan, uczniowie lekceważą przedmiot i jego samego. Niestety, przybywa nam właśnie takich nauczycieli. | ||
| D. |
Nauczyciel - autorytet stwarza wokół siebie aureolę wszechwiedzącego i wszechmocnego, co nie tylko zapewnia mu ciszę na lekcjach, ale i względne zainteresowanie przedmiotem. Skutkiem ubocznym jest stłamszenie inicjatywy uczniów zgodnie z zasadą: i tak nie będę od niego lepszy. | ||
| E. |
Nauczyciel - indywidualność, nie mieszczący się w żadnych kryteriach szkolnych, uważany zarówno przez uczniów, jak i nauczycieli za odmieńca i kokietujący uczniów właśnie ową odmiennością. Na lekcjach bywa różnie: u jednych - cisza, u innych - hałas, niemniej zawsze wzrasta zainteresowanie przedmiotem. Jest to jednak zazwyczaj (choć nie zawsze) zainteresowanie płytkie, powierzchowne, słomiany zapał. |
Po sześciu latach pracy w olbrzymiej, zatłoczonej, wielkomiejskiej szkole podstawowej we Wrocławiu (2200 uczniów, trzy zmiany, 160 nauczycieli) rozpocząłem pracę w kameralnej, małomiasteczkowej szkole społecznej w Kłodzku (124 uczniów, 16 nauczycieli), w której uczę już trzeci rok. I, oczywiście, większość problemów, z jakimi spotykałem się w szkole molochu w sposób naturalny straciła na znaczeniu: nie ma nadmiernie zagęszczonych klas i korytarzy, nie ma trójzmianowości, nie ma anonimowości uczniów, nie ma problemów z brakiem środków finansowych i dydaktycznych, uczniowie chcą się uczyć, a nauczycielom naprawdę chce się pracować.
Pozostał jednak problem kontaktów nauczyciela z uczniem. Jak w procesie dydaktycznym uaktywnić podmiotowość ucznia? W jaki sposób pracować, by nie zabić naturalnej młodzieńczej aktywności dzieci i młodzieży, by rozsmakowały się one w poszukiwaniu wiedzy i docieraniu do jej źródeł? I czy w ogóle w dzisiejszym massmedialnym świecie jest to w szkole, podczas lekcji, możliwe?
Janusz Laska
Kłodzko
XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu
Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00
Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00
„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna
Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00
Comeback rózgi i klęczenia na grochu?
Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00
Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów
Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00
Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?
Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39
MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34
Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35
Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi
jeck steve 09 Luty 2012, 07:01
imarion 08 Luty 2012, 18:24