Zmowa przeciwko dzieciom



Trudno precyzyjnie powiedzieć, ile jest w Polsce dzieci maltretowanych fizycznie i psychicznie, wykorzystywanych seksualnie, żebrzących na ulicach, ponieważ nikt nie prowadzi u nas takiej statystyki. Tragedie dzieją się za zamkniętymi drzwiami.


Uważa się, że około 80% rodziców wychowuje dzieci za pomocą pasa. Nieliczne badania naukowe i potoczna obserwacja dowodzą, że jest to zjawisko nasilające się i występuje we wszystkich środowiskach społecznych. Trudno w to uwierzyć, ale uwaga ta dotyczy tzw. rodzin normalnych, z wykształceniem co najmniej średnim, o dobrym statusie materialnym, ze śródmieścia Warszawy. Aż 25% osób spośród tej grupy stosuje szczególnie surowe kary: ograniczanie swobody ruchów dziecka, wyrzucanie z domu, pozbawianie jedzenia lub miejsca do spania.

Szpitale nierzadko rejestrują ciężkie urazy u dzieci pobitych przez rodziców: złamania żeber, rąk, nóg, wylewy podskórne, uszkodzenia narządów wewnętrznych. Takie przypadki trafiają do prokuratora i często kończą się ograniczeniem, a nawet odebraniem praw rodzicielskich. Rejestry skazanych za znęcanie się nad rodziną obejmują kilkanaście tysięcy osób rocznie.

- To olbrzymi problem mówią - pracownicy Komitetu Ochrony Praw Dziecka. - Mimo iż Polska podpisała Międzynarodową Konwencję Ochrony Praw Dziecka, a nasze przepisy, zgodnie z art. 182 kodeksu karnego, zabraniają naruszania nietykalności cielesnej człowieka, to wobec dzieci prawo bywa powszechnie lekceważone. Rodzice wyładowują swoją agresję na dzieciach i zwykle nikt im w tym nie przeszkadza. Ba, nie tak wielu się oburza podobnym postępowaniem!

W wielu krajach bite dziecko wykręca numer specjalnego pogotowia opiekuńczego i w konsekwencji może być szybko umieszczone w rodzinie zastępczej. U nas też są telefony zaufania, tylko co z tego wynika? Sprawa kończy się na ogół na skardze, a alternatywę stanowi ... dom dziecka.

Co robić, jeśli na naszych oczach dzieje się jakiemuś dziecku krzywda? Już parędziesiąt lat temu prof. Marcin Kacprzak wołał: Uczeń, to również człowiek ciężkiej pracy! Szkoda, że uczniowie nie mają swoich związków zawodowych, bo nie ma ich kto bronić. Dziś senator Maria Łopatkowa jest inicjatorką powołania w Polsce rzecznika praw dziecka. Mam poczucie niezawinionej winy powiedziała w Sejmie na spotkaniu ludzi reprezentujących powstający właśnie Komitet Ochrony Praw Dziecka. - Osoba, która od wielu lat styka się z nieszczęściem dzieci w najkoszmarniejszym wydaniu, podjęła próbę stworzenia instytucjonalnego systemu ochrony i respektowania praw dzieci oraz ich skutecznej egzekucji.

Wśród katalogu propozycji znajduje się mocno wyeksponowana działalność na rzecz upowszechniania wiedzy o prawach dzieci, gdyż zarówno szkoła, jak i rodzice stosują swoistą zmowę informacyjną wobec swych podopiecznych. Wynika to najczęściej z braku wiedzy i umiejętności postępowania z dzieckiem. Powinny z tego wyciągnąć wnioski odpowiedzialne instytucje oświatowo-wychowawcze, a szczególnie Ministerstwo Edukacji Narodowej. Aby rodzice mogli właściwie wychowywać swe potomstwo, muszą posiadać minimum wiedzy pedagogicznej niezbędnej do spełniania tej niełatwej funkcji!

Rodzice niekiedy postępują niekonsekwentnie, a ich reakcje na zachowanie dziecka zależą od aktualnego nastroju. Wczoraj mama patrzyła z uśmiechem, jak dwuletni synek myszkuje po szufladach. - Jaki on ciekawy wszystkiego, jak sobie sprytnie radzi z różnymi schowkami! - Dzisiaj jest zmęczona, rozdrażniona, więc gniewa ją nieporządek robiony przez malucha. Dlatego dziś szperanie po szufladach zakończyło się krzykiem i klapsem. - Wolno więc, czy nie wolno? A może wszystko jest względne i zależy od nastroju dorosłych? -zapewne pomyślałby dwulatek, gdyby potrafił sformułować najprostszy wniosek.

A oto inny przykład: Adrianek popisuje się niezbyt wytwornymi powiedzonkami zasłyszanymi na podwórku. W ustach małego dziecka brzmią bardzo śmiesznie, więc rodzice zaśmiewają się do lez. Ale kiedyś przyszli z wizytą znajomi. W pewnym momencie Adrianek zaczął swoje popisy oczekując na aplauz. Niestety, tym razem rodzice nakrzyczeli na niego i wyprowadzili za drzwi. W malej główce nie może się to pomieścić: - Czego tu się trzymać, czego unikać w chaosie tych sprzecznych ze sobą reakcji doroslych? A może radzić sobie sprytem na miarę swoich możliwości?

Z kolei u starszych dzieci i młodzieży obserwuje się bunt przeciwko rodzicom, którzy pozbawiają ich samodzielności w decydowaniu o błahych nawet sprawach. A młodzież chce, aby ją traktować poważnie i chciałaby widzieć w rodzicach powiernika swych małych i dużych spraw. Tymczasem moralizatorskie uwagi powodują jedynie bunt.

Zastanawiałem się wielokrotnie, dlaczego rodzice dorastających dzieci tak często w kłótniach porzucają argumenty na rzecz okrzyków: "Bez dyskusji, co wolno wojewodzie..., Jak będziesz miał moje lata..., Nie pyskuj, dom to nie hotel, Tyle mnie kosztujesz, ty niewdzięczniku..." itd.

W kontekście powyższego uczmy się umiejętności normalnych rozmów i rozumnego dialogu, słuchania cudzych argumentów i wyrażania własnych, bez uciekania się do represji, bo tego typu "metody wychowawcze" wydają nam kompromitujące świadectwo, a nieraz stawiają przed obliczem sądu.
Można tu wskazać pewne przykłady:
 
  • 8 milionów złotych grzywny (z ewentualną zamianą na zastępczą karę pozbawienia wolności) i 800 tysięcy złotych łącznych nawiązek, to wyrok w sprawie o pobicie ucznia Tomasza K. z Zespołu Szkól Ogólnokształcących nr 1 w Lublinie. Najbardziej znamienna była jednak dodatkowa kara: zakaz wykonywania zawodu przez dwa lata! Sprawcą pobicia był bowiem nauczyciel, Marcin G. Lekarze stwierdzili u ucznia otarcia skóry brzucha i inne urazy.
  • 12-letni chłopiec, uczeń piątej klasy jednej z lubelskich szkól, dwukrotnie próbował popełnić samobójstwo. Psycholog, który zajął się dzieckiem, twierdzi, że chłopak znajdował się w fatalnym stanie psychicznym. Do desperackich czynów pchnęła go sytuacja w rodzinie: byl nieludzko traktowany przez ojca. Podstawowym argumentem w stosunkach z synem było bicie i wyzwiska. Początkowo chłopiec ukrywał siniaki, ale nieustanne katusze były nie do zniesienia. Nie widząc innego wyjścia, postanowił odebrać sobie życie zażywając dawkę leków. Na szczęście pomoc przyszła w porę.
  • A oto zgoła inny przykład: Marian Czajkowski z Dręszewa, uczeń klasy VIIb w Dąbrówce koło Radzymina mówi: Mój tata nigdy mnie nie uderzył, mama też. Zawsze starają się cierpliwie mnie wysłuchać. Nawet wtedy, gdy coś przeskrobię, to nie krzykiem i biciem, ale tłumaczeniem wskazują mi drogę postępowania. I dlatego nie mogę im przynosić wstydu i przykrości. Odwdzięczam się im za to dobrymi stopniami w szkole.

Słusznie się uważa, że wychowanie dziecka to zadanie najtrudniejsze i najcięższe, jakie można wykonywać mówi pedagog Zofia Wróblewska. Rzecz polega na tym, aby wspomóc rodziców, wskazać, jakie i kiedy popełniają błędy, jak ich uniknąć. Zajmują się tym pedagogika i psychologia. Ta wiedza musi trafić do rodziców.


Bronisław Getka

Lublin




Listopad/Grudzień 2009
REKLAMA
FACEBOOK
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu

Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00

(W)inna Szymborska

Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00

„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna

Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00

Comeback rózgi i klęczenia na grochu?

Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00

Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów

Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00


OSTATNIE KOMENTARZE

Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?

Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39

MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34

Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35

Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi

jeck steve 09 Luty 2012, 07:01

Dr kalkulator

imarion 08 Luty 2012, 18:24

FACEBOOK

Powrót do góry