Formy spotkań z rodzicami


Każdy nauczyciel denerwuje się przed spotkaniem z rodzicami, niepokoi się, czy wszystko przygotował jak należy i czy dobrze wypadnie w ich oczach.


Bardzo lubię pracę z dziećmi, daje mi ona wiele satysfakcji. Jedynym trudnym momentem w mojej pracy były spotkania z rodzicami. Zawsze przed zebraniem z rodzicami zastanawiam się, co zrobić, jak je poprowadzić, abym nie tylko ja była podczas niego aktywna, ale równie aktywni byli przybyli rodzice.


Kilka lat temu, przebywając na warsztatach metodycznych zorganizowanych przez WOM, poznałam elementy pedagogiki zabawy. Urzekły mnie założenia wykluczające w kontakcie z drugim człowiekiem rywalizację, ocenianie czy porównywanie z innymi. Przekonałam się, że właśnie zabawa daje wiele możliwości ożywiania aktywności własnej, uwalnia ze stanu izolacji i apatii. W pracy z dziećmi doskonale się sprawdzają metody pedagogiki zabawy - integrujące, uwrażliwiające, twórcze. Pomyślałam, że skoro moje dzieci tak doskonale się czują w swoim towarzystwie, a w codziennej pracy udaje mi się je aktywizować, stosując wszelkiego rodzaju gry i zabawy, to może wspólna zabawa będzie okazją do przełamania lodów także w kontakcie z rodzicami. Postanowiłam spróbować i poprowadzić najbliższe zaplanowane spotkanie z rodzicami w niekonwencjonalny sposób.


Miało to być zebranie z udziałem dzieci, a ściślej mówiąc - lekcja pokazowa dla rodziców, a po niej spotkanie ogólne. Pełna obaw, czy się uda, przystąpiłam do opracowania scenariusza. Na dobry początek wybrałam "Wizytówki". Po obrysowaniu swojej dłoni na przygotowanej kartce rodzice mieli dokończyć zdanie: "Mam nadzieję, że to spotkanie"… Chciałam się dowiedzieć, czego oczekują po naszym spotkaniu i czy udało mi się te oczekiwania spełnić. Potem poszło już łatwo. Scenariusz pisał się sam. W szczegółach przygotowałam lekcję i wybrałam zabawy integrujące.

*

Nadszedł dzień zebrania. Byłam zdenerwowana jak nigdy dotąd. Wszyscy obecni byli bardzo spięci, więc zaczęłam od zabaw: "Pogoda i ja", "Ludzie do ludzi", "Idą słonie". Początkowo rodzice byli zaskoczeni, że proszę ich o wyjście na środek sali. Dzieci natomiast od razu się domyśliły, że będzie jakaś zabawa. Udało się. Wszyscy bawili się wspaniale, każdy się uśmiechał, a dla mnie jako prowadzącej było to niezmiernie ważne. Sama zapomniałam, że to lekcja języka polskiego. Dzieci wypowiadały się chętnie, nie były już tak stremowane obecnością rodziców, a ich aktywność była wysoka. Zadowolenie rodziców i dzieci świadczyło o ich zainteresowaniu tematem zajęć, nie było widać wśród dzieci oznak znudzenia czy zniecierpliwienia, zważywszy na porę dnia (godz. l7.00-19.00), Dalsza część zebrania też była inna. Rodzice, podobnie jak dzieci, byli bardzo aktywni, otwarci i chętnie brali udział w dyskusji. Miły, rodzinny nastrój uzyskaliśmy dzięki zapalonym świecom oraz przygotowanej wspólnie herbatce. Uświadomiłam sobie, że zasady, którymi się kieruje pedagogika zabawy, są obowiązujące dla wszystkich - dużych i małych. Tak przecież było na zebraniu i myślę, że właśnie dlatego było ono bardzo udane.


Podczas tego wieczoru byłam bardzo zadowolona, ponieważ miałam wrażenie, że w prosty sposób udało mi się uruchomić coś bardzo ważnego - spontaniczność, otwartość w stosunku do drugiego człowieka oraz chęć współpracy. Świadczą o tym wypowiedzi rodziców, które pojawiły się w ostatniej fazie zebrania. Oto niektóre z nich:

  • Jestem wręcz zaskoczona takim rodzajem spotkania z rodzicami i dziećmi, ponieważ nigdy się z tym nie spotkałam. Jest to bardzo miłe, czułam się swobodnie.
  • Podobał mi się ciepły, rodzinny klimat spotkania, który dowiódł, że w tej klasie dzieci są otwarte i czują się bezpiecznie.
  • Czułam się jak we własnej rodzinie. Atmosfera była wspaniała.
  • Takie spotkanie było potrzebne nam wszystkim. Pozwoliło nam się poznać.
  • W przyszłości takie spotkania mogłyby odbywać się częściej. Warsztaty są dobrą formą.

*

Spotkanie zostało ocenione przez wszystkich uczestników bardzo wysoko. Zgodnie uznaliśmy, że wszystkie, spotkania na terenie klasy będą przebiegały w tej konwencji. Zaplanowaliśmy kolejne zebranie i wspólny wyjazd na ognisko. A jakie są moje refleksje? Oto one:

  • Udało mi się wprowadzić wszystkich w dobry nastrój na samym początku spotkania i utrzymać go do końca.
  • Razem z dziećmi bawili się rodzice. Chętnie brali udział w proponowanych zabawach i dyskusji.
  • Przekonałam się, że śmiech ogromnie rozluźnia i integruje.
  • Ogromne znaczenie miały dla mnie wrażenia rodziców na temat organizacji i przebiegu spotkania. Cieszę się, że taki sposób prowadzenia wspólnych spotkań został przez wszystkich zaakceptowany. Czy się więc udało? Czy było warto?

*

Moje pierwszaki były rozpromienione, rodzice również. Do dzisiaj wspominają z uśmiechem wspólną zabawę i nastrój jaki nam towarzyszył. Po raz kolejny doznałam pozytywnego zaskoczenia, że tu i teraz żyje wokół nas tylu otwartych i wrażliwych ludzi. Przekonałam się, że mam nie tylko wspaniałe dzieci, ale i wspaniałych rodziców, którym rzeczywiście zależy na wszechstronnym rozwoju osobowości ich dzieci.


Myślę, że przedstawiona forma współpracy z rodzicami jest warta naśladowania, gdyż dzięki metodom pedagogiki zabawy udało mi się przełamać barierę nieufności i bierności w uczestniczeniu rodziców w tego typu spotkaniach. Współpracujemy teraz w atmosferze spokoju i zaufania, jesteśmy wobec siebie bardziej otwarci i łatwiej jest nam porozumiewać się ze sobą, rozmawiać o dzieciach. Dzięki zaufaniu mogę liczyć na współpracę i pomoc w realizowaniu zamierzeń dydaktyczno-wychowawczych.


Namawiam wszystkich twórczych nauczycieli do podjęcia trudu przygotowania zebrania metodą warsztatową, gdyż naprawdę warto. W miarę kolejnych spotkań rośnie zaufanie i nawiązują się coraz silniejsze więzy między nauczycielem, dziećmi i rodzicami. Uczestniczą oni nie tylko w planowaniu pracy, lecz i w jej realizacji. Zbliża to rodziców ze sobą oraz zwiększa zainteresowanie szkołą i problemami, którymi ona żyje. Jako nauczyciele dążymy do tego, by pracować coraz lepiej, stale poszukujemy i odkrywamy, a to stanowi istotę postępu pedagogicznego, który jest przecież ważny w edukacji.


Iwona Borawska

Łomża

Listopad/Grudzień 2009
REKLAMA
FACEBOOK
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna

Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00

Comeback rózgi i klęczenia na grochu?

Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00

Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów

Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00

Puste place zabaw

Aleksandra Rygiel 01 Luty 2012, 00:00

Celtycki wojownik w szkolnej ławce, czyli o archeologii i dziejach najdawniejszych w szkołach

Łukasz Sajnóg 30 Styczeń 2012, 00:00


OSTATNIE KOMENTARZE

Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi

jeck steve 09 Luty 2012, 07:01

Dr kalkulator

imarion 08 Luty 2012, 18:24

TED Talks | Daniel Kahneman o doświadczeniu i pamięci

Michał Młodziński 31 Styczeń 2012, 13:43

Do biegu… gotowi… STOP!

everlight112 07 Styczeń 2012, 11:20

Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi

rose wong 24 Grudzień 2011, 04:25

FACEBOOK

Powrót do góry