By uczeń czytał poprawnie (list do redakcji)
Jestem długoletnim pracownikiem szkoły, ale przyznaję, iż dopiero od kilku lat zaczęłam częściej sięgać po czasopisma pedagogiczne. Wcześniej czyniłam to rzadko, gdyż wydawało mi się, że dosyć mam pedagogiki na co dzień, w praktyce. Zmieniłam jednak zdanie - Wasze czasopismo czytuję już dość systematycznie (a także kilka innych publikacji pedagogicznych) i stwierdziłam, że nie tylko czerpię z tej lektury przyjemność, ale dzięki artykułom udaje mi się niejednokrotnie rozwiązać jakiś szkolny problem.
Ciągle jednak czuję niedosyt publikacji na temat nauki czytania. Wiem, że redakcja "Edukacji i Dialogu" podejmuje ten temat - pamiętam wspaniały artykuł redaktora naczelnego, prof. Juliana Radziewicza, sprzed dwóch lat zatytułowany "Czytać i rozumieć". Niestety, praktycznie rzadko kto przejmuje się nauką czytania. Dookoła słyszy się: "uczniowie źle czytają" i nadal nic się nie robi, aby to zmienić. Ćwiczenia czynią mistrza, ale uczniowie nie chcą ćwiczyć czytania. Także rodzice powinni zadbać, aby owe ćwiczenia były praktykowane.
Jestem polonistką, ale przed ukończeniem filologii zdobyłam również kwalifikacje uprawniające mnie do nauczania najmłodszych (wychowanie przedszkolne i nauczanie początkowe). Być może nawyk uczenia czytania małych dzieci zadecydował o tym, iż kwestię sprawnego czytania stawiam na pierwszym miejscu: dla mnie umieć czytać poprawnie i ze zrozumieniem to tyle, co osiągnąć minimum! Ucząc w szkole podstawowej, w klasach od IV do VIII, staram się jak najczęściej ćwiczyć czytanie - jednak napotykam liczne przeszkody. Po pierwsze: brak czasu (bo kiedy zrealizuję program nauczania?). Po drugie: klasy są zbyt liczne (najczęściej 34 uczniów w klasach nauczanych przeze mnie). Po trzecie: brak motywacji do nauki czytania - uczniowie twierdzą, iż obecnie obejrzą lekturę na wideo... etc.
Ale najistotniejsze wydaje mi się to, że spotykam się ze zdziwieniem niektórych osób dorosłych pytających, czemu w starszych klasach poświęcam niejednokrotnie całą godzinę lekcyjną na naukę czytania. "W ósmej klasie przez całą lekcję ćwiczyłaś czytanie, dlaczego?" Chcę dzisiaj odpowiedzieć na to: ponieważ widzę taką potrzebę! Nie mogłam patrzeć na to, jak uczniowie sylabizują proste wyrazy, z jaką trudnością czytają. Przecież im dzieje się krzywda, z której - być może - na razie nie zdają sobie sprawy! Uczniowie słabo czytający mają problemy z nauczeniem się czegokolwiek, bo jak przyswoić sobie materiał z historii czy geografii, kiedy to trzeba najpierw przeczytać. Zastanawiam się więc, dlaczego poloniści są osamotnieni w walce o to, by uczeń czytał poprawnie? Nie żądam, aby biolog czy geograf uczył czytać, ale gdyby tak od czasu do czasu kazał uczniowi przeczytać odpowiedni materiał na lekcji i go opowiedzieć oraz podkreślić w tym miejscu wagę umiejętności czytania, aby dzieci zrozumiały, że nabycie tej umiejętności (szczególnie ze zrozumieniem) procentuje dobrymi ocenami i na lekcjach innych przedmiotów, nie tylko języka polskiego. Wiem, iż nauczyciele praktykują podany sposób, ale obawiam się, iż rzadko który z nich podkreśla, że w otrzymanym stopniu jest zawarta ocena za czytanie. Bo ona jest, tylko nikt nie zdaje się tego zauważać...
Nauczam już prawie 20 lat i nadal poświęcam całe jednostki lekcyjne na naukę czytania nawet w najstarszych klasach. Niechaj inni się dziwią - ja z kolei dziwię się obojętności innych, także - rodziców. Na zebraniach szkolnych często podkreślam, iż spory odsetek uczniów nie powinien znaleźć się w danej klasie, czyta bowiem na poziomie klasy pierwszej, namawiam do kontroli techniki czytania, tłumaczę, iż wyrastają analfabeci. Niektórzy rodzice starają się, jednak większość wymawia się brakiem czasu. Jak więc ma być, kto ma mieć czas dla ich dzieci? Oczywiście - nauczyciele! Staram się wygospodarować ten czas nawet przez prowadzenie dodatkowych zajęć pozalekcyjnych poświęconych nauce czytania, ale to stosuję jedynie w klasach, w których mam akurat wychowawstwo (i to nie zawsze). Nie mogę mieć czasu dla wszystkich, gdyż jestem człowiekiem i poza pracą zawodową (tak jak rodzice uczniów) mam własne, prywatne życie.
Chciałabym jeszcze opowiedzieć o sposobach, które stosuję, aby zachęcić do czytania swoich uczniów. I tu ukłon w stronę pism pedagogicznych, albowiem przeczytałam na łamach któregoś z nich (niestety, nie pamiętam tytułu), wypowiedź czytelniczki (nauczycielki), iż w klasach najmłodszych zachęca dzieci do czytania, organizując tzw. ligi. Wprowadziłam je w nauce czytania na wzór lig piłkarskich. Sposób ten stosuję do dziś (i to w klasach starszych), a polega on na podzieleniu uczniów (według umiejętności czytelniczych) na cztery grupy-ligi: I, II, III i IV. Oczywiście, w I lidze są najlepiej umiejący czytać, w II - już słabsi itd. W każdej z grup stawiam oceny od 5 do 1. Okazuje się, iż uczniowie z lig najsłabszych także otrzymują piątki z czytania! Wprawdzie mają oni zadawane mniejsze partie tekstu do opanowania, ale nie to jest ważne: ważne jest, że się uczą i rywalizują o przejście do wyższej ligi (mają taką możliwość po zdobyciu kilku ocen bardzo dobrych).
W ten sposób udaje mi się zachęcić do czytania najsłabszych w tej sztuce. A muszę stwierdzić, iż jest to dla niektórych ogromnym przeżyciem. Nawet najlepsi mają szansę, gdyż mogą rywalizować o dostanie się do "ekstraklasy". Dla uczniów najlepiej czytających wymyśliłam też rzecz następującą: za przeczytanie dodatkowej lektury na wyznaczony termin nagrodą jest ocena celująca (co jest zgodne z założeniami wystawiania tej noty, gdyż jest to czynność ucznia wykraczająca poza obowiązujący materiał). Stosowanie tej metody przez kilka lat spowodowało, iż niektórzy uczniowie sami już pytają o "prace na szóstkę". Jeszcze inny sposób zachęty do nauki czytania, jaki stosuję, to zajęcia kółka recytatorskiego - tu, niestety, korzystają tylko uczniowie lubiący poezję (chociaż mam ich niemało, bo 25). Na tych spotkaniach z poezją organizuję m.in. konkursy czytania wierszy, a nagrodą jest udział w przedstawieniu (obecnie taki występ przygotowuję wraz z uczestnikami kółka dla przedszkolaków) - wbrew pozorom możliwość zaprezentowania się przed innymi jest dla dzieci wyróżnieniem, trzeba im tylko motywacji.
Nie twierdzę, iż są to idealne metody zachęty do czytelnictwa, ale - jak pokazała praktyka - mam już pewne pozytywne doświadczenia w tej dziedzinie. Uważam, że pewien odsetek uczniów został zdopingowany do sięgania po książki z pozytywnym wynikiem. Szkoda jednak, że nie wszyscy. Dlatego chętnie poznałabym inne sposoby motywowania uczniów. Byłabym bardzo wdzięczna, gdyby Redakcja zachęciła (zarówno teoretyków, jak i praktyków) do poruszania tego tematu. Wyrażam nadzieję, iż podzielacie mój pogląd, że o sztuce nauki czytania należy wciąż mówić, i to głośno, i ze zrozumieniem - komunikacja międzyludzka jest bowiem bardzo ważna, ale to już inny temat...
Łączę pozdrowienia
Ewa Jurkiewicz
Gołdap
XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu
Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00
Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00
„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna
Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00
Comeback rózgi i klęczenia na grochu?
Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00
Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów
Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00
Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?
Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39
MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34
Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35
Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi
jeck steve 09 Luty 2012, 07:01
imarion 08 Luty 2012, 18:24