Reforma a problemy wychowawcze


Reforma systemu oświaty dotyczy nie tylko zmian w systemie kształcenia, ale również w systemie wychowania. Do zrobienia jest wiele, bo w dobie transformacji ustrojowej, ekonomicznej i społecznej pojawiło się lub nasiliło wiele problemów wychowawczych w szkole i w rodzinie.


Dotychczas szkoła koncentrowała się na nauczaniu. Nauczyciela bardziej interesowały sukcesy ucznia (ewentualnie ich brak) niż jego życie i problemy. Szkoła zawsze na piedestale stawia ucznia, który wchłonął najwięcej wiedzy. W zbyt licznych klasach nauczyciel ma jednak utrudnioną możliwość indywidualnego podejścia do ucznia. Wielu nauczycieli nie ma odpowiednich kwalifikacji pedagogicznych, a np. z powodów finansowych także niewielką możliwość uzupełnienia tych braków. W tej sytuacji współczesna szkoła utraciła rolę czynnika odpowiedzialnego za kształtowanie wartości, nie docenia roli wychowawcy. Zaniknął także dialog między szkołą a rodziną.


A jaka jest we współczesnym świecie rodzina, na której spoczywa główny ciężar wychowania? Przede wszystkim jest dysfunkcyjna. Źródła tej dysfunkcyjności są różnorodne. Należą do nich: bezrobocie, alkoholizm, pracoholizm, rozwody, samotni rodzice wychowujący dzieci, niekiedy rodziny powtórne. Młodzi, niedoświadczeni rodzice często są egocentryczni, obarczają dzieci własnymi frustracjami. Bardzo liberalni rodzice pozostawiają dzieciom zupełną swobodę, inni przeciwnie - wychowują, stosując agresję i przemoc.


A rodzice pracoholicy? Zapracowani, skoncentrowani na sobie, w pogoni za własną karierą wolą dać dziecku dobra materialne, zamiast uczyć zasad etycznych - w systemie wartości wielu rodziców, bardziej liczy się mieć niż być. W obecnych rodzinach zauważamy także brak emocjonalnego kontaktu, wzrost konfliktów, następuje dezintegracja form życia rodzinnego, brak dbałości o zainteresowania kulturalne.


Problemy wychowawcze wzmagają kino, przemysł muzyczny, telewizja. Lansują one nowe autorytety ze świata filmu, muzyki czy sportu, jednakże postrzegane jako symbole sukcesu, zamożności, siły, swobodnego, niekiedy hulaszczego trybu życia. Media wkroczyły w nasze życie, propagując swój system wartości: sukces i wolę zwycięstwa za wszelką cenę, agresję, przemoc, zobojętnienie na dobro i zło, konsumpcyjny styl życia. A rodzice dają na to przyzwolenie, pozwalając swoim pociechom np. oglądać telewizję bez żadnej kontroli (aż 51% rodziców przyznaje, że z braku wolnego czasu wyręcza się telewizorem niczym elektroniczną niańką - J. Izdebska, "Elektroniczna niańka", "Edukacja i Dialog", 9/1996).


Rodzice, którzy chcą kierować rozwojem swojego dziecka, nie mogą polegać na środkach masowego przekazu, muszą kontrolować i selekcjonować programy. Dotyczy to także gier komputerowych (aż 95% gier propaguje agresję - M. Braun-Gałkowska, "Gry komputerowe a psychika dziecka", "Edukacja i Dialog", 7/1997). Pamiętajmy, że gracz w tym wypadku identyfikuje się z agresorem i im więcej zada bólu i cierpienia, tym bardziej zwiększa swoją szansę na wygraną. Czy jest wielu rodziców, którzy znają muzykę, jakiej słuchają ich dzieci? A przecież często niesie ona ze sobą treści satanistyczne, destrukcyjne. Niebezpieczeństwo tkwi w tym, że często nastolatek utożsamia się ze swoim idolem, który staje się dla niego autorytetem.


Gdybyśmy tak my - społeczeństwo - przyjrzeli się sobie uważniej, to okazałoby się, że jesteśmy społeczeństwem permisywnym, czyli przyzwalającym. Rozpowszechniła się wśród nas pajdokracja, której przejawem jest przecenianie dziecięcych potrzeb z jednoczesnym lekceważeniem wymogów społecznych. Czyż nie wielbimy przedstawicieli prestiżowego zawodu? Kto bardziej nam imponuje: człowiek sukcesu, czy człowiek wspaniałomyślny, uczciwy i rzetelny?


Niegdyś społeczeństwo funkcjonowało jako rodzic. Dzieci miały oprócz matki i ojca np. sąsiadów, którzy przywoływali je do porządku, korygowali niewłaściwe zachowanie. Obecnie taka interwencja jest często źle widziana. W wychowaniu na pewno nie pomaga fakt, że władza, szkoła, telewizja, rodzice, Kościół nie propagują tych samych wzorów wychowawczych, a w poczuciu bezradności często obwiniają się wzajemnie. Podstawową odpowiedzialność za wychowanie swojego dziecka powinni wziąć na siebie rodzice. Jednak szkoła i inne instytucje muszą ich w tym procesie wspomagać. Mamy przecież wspólny cel - wychować dojrzałą młodzież i ten cel powinien nas jednoczyć.


Anna Gorlewska

Bydgoszcz

Listopad/Grudzień 2009
REKLAMA
FACEBOOK
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu

Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00

(W)inna Szymborska

Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00

„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna

Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00

Comeback rózgi i klęczenia na grochu?

Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00

Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów

Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00


OSTATNIE KOMENTARZE

Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?

Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39

MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34

Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35

Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi

jeck steve 09 Luty 2012, 07:01

Dr kalkulator

imarion 08 Luty 2012, 18:24

FACEBOOK

Powrót do góry