Patrz i słuchaj - jesteś przedszkolakiem!
Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam opublikowaną w "Problemach opiekuńczo-wychowawczych" rozmowę z Marią Dudzikową pod tytułem "Nikt z nami nie rozmawia, każdy do nas mówi" na temat przyczyn przestępczości wśród nieletnich. Pani profesor prowadziła badania audytoryjne wśród młodzieży. Ankietowani odpowiadali pisemnie na dwa pytania: Dlaczego nastolatki zabijają? Kto i jak powinien temu zapobiegać? Wyniki wskazują wiele przyczyn, a jedną z nich jest brak porozumienia w rodzinie, w szkole.
Gdy czytałam tę rozmowę, nasunęło mi się pytanie: Czy tytuł "Nikt z nami nie rozmawia, każdy do nas mówi" można odnieść tylko do dzieci starszych, tylko do młodzieży? Może ten brak porozumienia zaczyna się wcześniej, już na szczeblu edukacji przedszkolnej? Myślę, że analizując ten problem, trzeba zacząć od zastanowienia się, czym jest porozumiewanie się.
W literaturze możemy znaleźć wiele definicji porozumiewania się i komunikowania. Różne są też tendencje do traktowania tego pojęcia w poszczególnych dyscyplinach naukowych. Filozofia np. traktuje porozumiewanie się jako zachodzące między osobami relacje, w których wymieniamy myśli, poznajemy drugiego człowieka, przekazujemy doświadczenia, nauczamy kolejne pokolenia ludzkie. Psychologia również mówi o porozumiewaniu się jako warunku współżycia i współistnienia ludzi ze sobą. Jest to relacja między nadawcą a odbiorcą, w określonych okolicznościach, sytuacjach. Pojawiają się również stwierdzenia o społecznym aspekcie porozumiewania się. Szerzej mówi o tym socjologia: Z jednej strony język jest środkiem do przekazywania idei, spostrzeżeń i pojęć między jednostkami, a z drugiej jest on środkiem, dzięki któremu jednostki kierują i podporządkowują swoje stosunki z innymi ludźmi. (R. Meighan)
W pedagogice pojęcie porozumiewania się jest rozpatrywane w ramach relacji interpersonalnych między nauczycielem a uczniem. W toku porozumiewania się wiadomości są przekazywane za pomocą sygnałów. Sygnałem jest także każde zachowanie się, które zostało spostrzeżone przez drugą osobę. Sygnały te w procesie kształcenia muszą spełniać dwie funkcje. Są systemem porozumiewania się w klasie i w szkole oraz środkiem uczenia się. Funkcje te dominują w pedagogice, ponieważ edukacja opiera się na dialogu między uczniem a nauczycielem zmierzającym do ogarnięcia całości osobowości ich obydwóch.
Tak określane jest pojęcie porozumiewania się w różnych dyscyplinach naukowych. Ja, opierając się na wymienionych definicjach, sformułuję własną, która będzie się odnosić do dziecka w wieku przedszkolnym. Rzeczywistość dziecka jest pełna ruchu i nowości, zdobywania doświadczeń, również w sferze porozumiewania się. Poziom komunikacji wiąże się z ogólnym poziomem intelektualnym, aktywnością, warunkami społeczno-wychowawczymi. Porozumiewanie się będzie więc doskonalącą się na skutek kontaktu z dorosłymi i rówieśnikami umiejętnością, którą można stosować w zabawie, nauce i pracy. Służy do uzasadniania własnych argumentacji, wyrażania myśli, uczuć, zaspokajania potrzeb, zdobywania informacji, wiedzy, pozwala poznać drugiego człowieka i siebie w kontakcie z innymi. A jako czynność wewnętrzna - pozwala kierować własnym działaniem.
*
Osobowość przedszkolaka jest strukturą łatwo poddającą się wszelkim wpływom, dającą się modelować i kształtować. Wiek przedszkolny jest niewątpliwie ważnym okresem w życiu każdego człowieka. Nie obejmuje go już amnezja dziecięca. Wiele doświadczeń, z którymi dziecko się styka, jest pierwszymi, przez co zostają mocno utrwalone. Przyswaja ono sobie wiedzę poprzez obserwowanie i uczestniczenie w codziennych wymianach zachodzących z użyciem słów. Uczy się stosować określenia językowe do wyrażania różnych relacji w zdaniach. Stosuje nazwy jako kryterium podporządkowania przedmiotów. Dziecko w wieku przedszkolnym zaczyna używać języka do organizowania myśli. Z etapu używania mowy tylko do porozumiewania się z innymi ludźmi dziecko przechodzi do wykorzystania mowy dla siebie. Mowa stanowi obecnie część jego własnych myśli i wyobrażeń. Najbardziej odpowiednią sytuacją do uczenia się mowy, do uczenia się porozumiewania jest dialog. Rozmowa jak gdyby ładuje nas wewnętrznie, zaostrza emocjonalną wrażliwość i umysłowy apetyt.
Czy takie porozumiewanie się jest możliwe w przedszkolu, gdzie często mamy do czynienia z niepokojącym przerostem nasyconych dydaktyzmem zorganizowanych zajęć nad zabawą i swobodną aktywnością dziecka. Nauczycielka, opracowując nieraz bardzo żmudne tak zwane zajęcia dla całej grupy, nie jest w stanie uwzględnić różnic indywidualnych między poszczególnymi dziećmi. Nie jest w stanie w trzydziestoosobowej grupie dotrzeć do każdego z nich, z każdym znaleźć wspólną więź. Jakże często dziecko nie zdoła więc zadać nurtującego je pytania, ba, choćby się odezwać. Jeżeli wszystkie dzieci w tym samym czasie muszą wykorzystywać ten sam rodzaj aktywności, to siłą rzeczy nauczycielka jest zmuszona do zorganizowania zajęć dla przeciętnej grupki dzieci, dla pewnych charakterystycznych cech tych dzieci. A więc cech czy prawidłowości występujących częściej lub wyraźniej. Wszystko pozostałe, a więc to, co indywidualne, zostaje przez statystykę obcięte. Prawda obiektywna zyskuje na takiej operacji w pewnym obszarze. W innym obszarze traci. W naukach o człowieku tym poszkodowanym obszarem jest bogactwo ludzkich możliwości (J. Nawrot 1994).
Różnimy się między sobą nie tylko wyglądem zewnętrznym, ale również tempem rozwoju. Niektórzy rozwijają się szybciej, inni wolniej. Odznaczamy się różnym usposobieniem, stopniem rozwoju fizycznego, emocjonalnego, społecznego, umysłowego, rozwojem zamiłowań i uzdolnień. Każda jednostka ma charakterystyczny tylko dla niej sposób odbierania bodźców z otoczenia, rytm uczenia się i poznawania otaczającej rzeczywistości. Dlatego też jest niezbędne zauważenie indywidualnych potrzeb i możliwości dziecka. A następnie w zależności od tego odpowiednie stawianie określonych zadań. Organizacja warunków do całodniowej aktywności dzieci, przez proponowanie im ofert nauczyciela i wspólne organizowanie ofert o zróżnicowanej pod względem treści i zakresu obecności dorosłego, rodzaju i formy najpełniej sprzyja rozwojowi.
*
Dziecko musi wiedzieć, że w każdej chwili nauczyciel jest gotowy do komunikacji, nie tylko w czasie tak zwanych zajęć zorganizowanych. Poza tym jeżeli przez pewien czas organizujemy mu całą aktywność, wyznaczając kolejne etapy działania, a potem zostawiamy je samo sobie na zasadzie: bawcie się, czym chcecie - zaburzamy jego poczucie bezpieczeństwa. W takim działaniu nauczyciel nie ma możliwości bazowania na potrzebach dziecka. A przecież to nauczyciel jest odpowiedzialny za stworzenie warunków do rozwoju, za aranżowanie sytuacji wychowawczych, wywoływanie zaciekawienia, pobudzanie do spontanicznego poszukiwania. Sam obserwuje poczynania dzieci, zachęca do aktywności, służy pomocą w porządkowaniu wyników dziecięcych obserwacji i poszukiwań.
Czy może tak jednak działać, kiedy musi znaleźć sposób, aby trzydzieścioro dzieci nakłonić w tym samym czasie do określonego przez siebie rodzaju aktywności? Przecież nie jest możliwe, że tyle różnych osób w tym samym czasie chce poznawać litery, uczyć się czytać, rysować i chce to robić w ten sam sposób. Może należałoby pomyśleć o indywidualizacji? Oczywiście, że nawet przy niechęci dziecka możemy je nakłonić do wykonania powierzonego zadania, możemy mu po prostu kazać je zrobić. Ale czy o to w edukacji chodzi? Czy chodzi o złamanie dziecka, o wykonanie dzisiaj i teraz, na przykład, laurki lub szlaczka? Po takich zabiegach wychowanek rzeczywiście zrobi rzecz, o którą go prosiliśmy. Może nawet wykona rzecz ładną. Ale gdyby sam chciał to zrobić, gdyby miał wewnętrzną motywację, to może wykonałby rzecz piękną?
Zastanawiam się, czy w takiej zorganizowanej od początku do końca sytuacji każde dziecko może zadać pytanie, porozmawiać. A przecież wiek przedszkolny jest wiekiem, kiedy uczymy się trudnej sztuki dialogu. Kiedy zaczynamy dostrzegać, że każdy człowiek może mieć na temat jednego zjawiska różne poglądy. Zaczynamy szanować poglądy innych i uczymy się argumentować własne stanowisko. Nie nauczymy się tego, tylko słuchając innej osoby, musimy mieć możliwość podjęcia dyskusji.
Poza tym jest bardzo prawdopodobne, że dziecko kiedyś się zbuntuje. Może nie w przedszkolu, może w szkole podstawowej, a może dopiero w szkole średniej. Jak będzie wyglądał ten bunt? Nie wiem.
Ewa Bochno
Zielona Góra
XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu
Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00
Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00
„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna
Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00
Comeback rózgi i klęczenia na grochu?
Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00
Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów
Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00
Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?
Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39
MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34
Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35
Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi
jeck steve 09 Luty 2012, 07:01
imarion 08 Luty 2012, 18:24