Tangramy
Przeglądałem niedawno Przewodnik gier Lecha Pijanowskiego. Myślałem o wersjach "młynka" (sam-ki, luk-tsut-ki). Chciałem je skonfrontować z figurami magicznymi i tym, co w innych artykułach w "EiD" pisałem o piśmie mandaryńskim, piśmie żydowskim, alfabecie francuskich masonów i fantastycznych pismach wymyślonych przez dzieci. Zdumiałem się, jak wiele gier ma rodowód chiński.
Moje myśli odbiegły od tego nurtu dociekań. Przypomniałem sobie zachowania dzieci na lekcjach plastyki. Zauważyłem, że sukces - wykonanie pracy - jest prostą konsekwencją szybkiego przełamania pierwszego oporu psychicznego, kiedy to dziecko nie może się zdecydować na działanie, bo czegoś nie umie. Uczniowie mówią: "Nie umiem rysować kota", "Niech pan narysuje kurę, to ja ją ściągnę", "Koń mi nigdy nie wychodził"...
Takie obawy zawężają tematykę prac poszczególnych uczniów. Widać to, kiedy proponuje się dzieciom temat dowolny i w dowolnej technice.
Niektórzy uczniowie, najczęściej dziewczynki, przynoszą ze sobą na lekcje różne książki, w których pokazuje się, jak robić proste figury geometryczne, np. sylwetkę konia, a potem je zsyntetyzować. Taka metoda ułatwia proces rysowania.
Podręczniki rysunku z natury, przeznaczone dla studentów, zalecają podobną metodę. Proponują zamykanie kompozycji i ich elementów w wielokąty i inne figury geometryczne, a potem wygładzanie i wydobywanie niuansów.
Obserwowałem, jak dzieci przekraczały technikę origami. Bardzo chętnie kolorowymi mazakami zdobią wykonane figury. Rozbijają podstawową formę przez dolepianie elementów z kolorowego papieru. Deformują figurę, poszukują mutacji. Swego czasu widziałem w sprzedaży papier wycinankowy, na którego odwrotnych stronach były nadrukowane kontury podstawowych figur geometrycznych, co miało ułatwić dzieciom ich wycięcie. Mam doświadczenia z dziecięcymi kolażami z kół, półkoli, trójkątów, trapezów itp.
Z tych kilku wymienionych powodów zacząłem się zastanawiać nad wykorzystaniem w nauce plastyki w szkole podstawowej różnych wersji tangramów (chi-chiao-tu). Ze znanych różnych wersji najciekawsze wydaje się "jajko Kolumba", ponieważ z jego elementów można tworzyć figury, w których prócz linii łamanych występują łuki.
Oczywiście, gdyby uczniowie cięli kolorowy papier według wzorów tangramu i zestawiali (naklejali) wzorcowe figury, zachęcałbym ich do dorysowania elementów, przekraczania tych form, tworzenia sytuacji (kompozycji), w których występuje wiele figur.
Myślę, że w sprzedaży jest wiele gierek elektronicznych i gier komputerowych, które, reklamowane i uchodzące za przejaw nowoczesności, kształtują niewiele więcej poza refleksem. Sądzę, że drogą symulacji komputerowej można stworzyć bogatą gamę różnych tangramów i opracować metody ich wykorzystania w nauce szkolnej. W plastyce z pewnością taki program przydałby się jako metoda pomocnicza - ośmielająca dzieci. Jego wadą byłoby ograniczenie kompozycji do figur statycznych. Ale od czego byłoby inne metody na pozostałych lekcjach plastyki?
I ostatnie pytanie: Czy ktoś, kto przeczyta ten artykuł i sprawnie włada komputerem, zechce się podjąć proponowanej pracy?
Juliusz Sz. Batura
Augustów
XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu
Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00
Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00
„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna
Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00
Comeback rózgi i klęczenia na grochu?
Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00
Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów
Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00
Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?
Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39
MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34
Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35
Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi
jeck steve 09 Luty 2012, 07:01
imarion 08 Luty 2012, 18:24