Czy to nie posłannictwo?

Różnymi powodami kierują się adepci zawodu nauczycielskiego, kiedy decydują o wyborze studiów pedagogicznych lub kiedy ostatecznie angażują się do pracy w szkole.


Wielu z nas zdecydowało się na ten krok, bo od dzieciństwa nie widzieliśmy dla siebie innego zajęcia. Wielu zawdzięcza swoją decyzję pilnej obserwacji czy wręcz twórczej relacji z człowiekiem nauczycielem, który pozostał w naszej pamięci jako wzór, a niekiedy mistrz naszej kariery zawodowej.

Niektórzy postanowili zostać pedagogami z dokładnie odmiennego powodu - bo nigdy nie zaakceptowali szkoły, jakiej sami doświadczyli, i swój wybór świadomie łączyli z przekonaniem o konieczności zmiany zapamiętanej, a niekiedy ciężko przeżytej rzeczywistości szkolnej. Życie obdarowuje nas różnymi motywacjami, część z nich to chwilowe zauroczenie, część to prawdziwe powołanie.

Uczący często przywołują gorzki żart, że dowodem na powołanie jest decyzja o pracy w zawodzie - mimo coraz trudniejszych warunków pracy i wbrew wynagrodzeniu, które określa się częściej mianem zasiłku. Życie świadczy jednak dokładnie o czym innym. Powołanie w zawodzie nauczycielskim nie jest wcale rzadkością. Być może nie jest standardem, ale na pewno jest w szkole powszechnym zjawiskiem.

Nauczyciele to ludzie z reguły realizujący autentyczną misję przewodzenia swoim podopiecznym w ich drodze ku dorosłości. Początków można się doszukiwać w benedyktyńskiej pracy nauczycielek przedszkoli, pracy pozwalającej dzieciom odnaleźć się w relacjach  społecznych oraz w świecie podstawowych znaków i procedur.

Robert Fulghum nie bez racji napisał swego czasu, że: Wszystkiego, co naprawdę trzeba wiedzieć o tym, jak żyć, co robić i jak postępować, nauczyłem się w przedszkolu (…) Tam się nauczyłem, że trzeba: dzielić wszystko, postępować uczciwie, nie bić innych, odkładać na miejsce każdą znalezioną rzecz, sprzątać po sobie, nie brać niczego, co do mnie nie należy, powiedzieć "przepraszam", jeśli się kogoś uraziło… Tak niewiele
z pozoru, a jednocześnie tak dużo.

Kolejny krok naszych dzieci wspierają nauczycielki klas I-III. Wspierając i kształtując nawyki społeczne, podtrzymują jednocześnie, ukierunkowują i rozwijają radość dzieci z poznawania świata. Ćwiczą nowe procedury. Dostarczają nowych narzędzi. Przyda się to uczniom na kolejnych etapach kształcenia, kiedy w sposób odpowiedzialny i refleksyjny będą poszerzać i konsekwentnie rozwijać rozmaite umiejętności początkowo  niezbędne do dobrej komunikacji i pracy w zespole, z czasem przydatne w procesie świadomego korzystania z różnych źródeł informacji, wreszcie niezbędne do planowania własnego rozwoju i podejmowania coraz ważniejszych decyzji życiowych. Świat z poziomu zabawy w piaskownicy, dzięki pracy nauczycieli, stał się obiektem analizy i autorskiej syntezy - źródłem autonomicznych rozwiązań i decyzji.

Na każdym kroku w rozwoju dzieci i młodzieży swoim podopiecznym towarzyszy nauczyciel. Mądrzejszy, świadomy skutków każdego z etapów procesu, bardziej doświadczony - a przecież zawsze potrafiący dostosować swoje możliwości do potrzeb ucznia.

Przewodnik nie mówi, dokąd mają iść jego podopieczni, ale sam idzie na przodzie i prowadzi wychowanków za sobą. Mistrz nie podaje gotowych jabłek na tacy, ale zachęca do tego, aby  trząść drzewem. Dobry nauczyciel nie rozdaje ryb, ale wyposaża swoich uczniów w wędki i nie obraża się na nich, kiedy sami zaczynają lepiej łowić od niego. Czy to nie posłannictwo?

Każdy nauczyciel rokrocznie doświadcza tego samego: początek roku, kiedy wita nowych uczniów i koniec, kiedy żegna zupełnie zmienionych, powoli wkraczających w kolejne etapy dorosłości absolwentów. Żaden zawód nie łączy się z tak systematycznie prowokowanym poczuciem straty. Syzyfowa praca. Wtaczasz kamień i kiedy wreszcie ulokujesz go na szczycie, każą ci wracać i wtaczać kolejne głazy. Czasami praca ta jest czystą przyjemnością. Czasami upiornym, niemal niewykonalnym zadaniem. Bywa, że wszystko traci sens. Przekonanie o jedynym na świecie, wzory i antywzory - wszystko wali się w gruzy i jedynym marzeniem jest się wyrwać z tego szkolnego kieratu i nareszcie stać się wolnym jak ptak.

A wtedy warto przypomnieć sobie słowa P. Coelho jakby dedykowane nauczycielom: Każdy człowiek ma prawo wątpić w swoje powołanie i czasem zabłądzić. Nie wolno mu tylko o nim zapomnieć.



Jan Szkolny


 

Listopad/Grudzień 2009
REKLAMA
FACEBOOK
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna

Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00

Comeback rózgi i klęczenia na grochu?

Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00

Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów

Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00

Puste place zabaw

Aleksandra Rygiel 01 Luty 2012, 00:00

Celtycki wojownik w szkolnej ławce, czyli o archeologii i dziejach najdawniejszych w szkołach

Łukasz Sajnóg 30 Styczeń 2012, 00:00


OSTATNIE KOMENTARZE

Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi

jeck steve 09 Luty 2012, 07:01

Dr kalkulator

imarion 08 Luty 2012, 18:24

TED Talks | Daniel Kahneman o doświadczeniu i pamięci

Michał Młodziński 31 Styczeń 2012, 13:43

Do biegu… gotowi… STOP!

everlight112 07 Styczeń 2012, 11:20

Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi

rose wong 24 Grudzień 2011, 04:25

FACEBOOK

Powrót do góry