Obrazy i bazgroły graffiti
Odkładając na bok rozważania o artystycznej i kulturotwórczej roli graffiti (o czym powstają całkiem poważne prace naukowe), należy zwrócić uwagę na koszty społeczne tego zjawiska. Oprócz oczywistych strat finansowych związanych z zabezpieczeniem czy renowacją tynków oraz ściganiem sprawców, społeczeństwo doświadcza wielu innych, bardziej niewymiernych skutków. Należy do nich przede wszystkim wzrastający niepokój mieszkańców przed bezkarnością młodocianych przestępców. Graffiti stało się bowiem wyrazem ich nieposkromionej demonstracji pogardy dla społecznych wartości i lekceważenia zasad współżycia. Graffiti są nośnikiem wulgarnych czy zachęcających do przemocy przekazów, np. o treściach rasistowskich lub faszystowskich. Wszechobecne rysunki i napisy na domach rzutują negatywnie na wizerunek osiedla czy całego miasta.
Do pozornie drobnych występków, jak kolorowe graffiti pojawiające się nocą na ścianach domów, na konto wandali należy zaliczyć połamane kosze na odpadki, zaśmiecone podwórka, zanieczyszczone klatki schodowe, zdewastowane przystanki komunikacji miejskiej i kolei dojazdowych.
Już w roku 1967 grupa socjologów pod kierunkiem Bidermana wykazała, że dyskomfort współczesnego życia jest silnie skorelowany z postrzeganiem przez ludzi wszelkich zakłóceń ładu i porządku w środowisku lokalnym. Ten rodzaj strachu został jeszcze bardziej opisany w „teorii wybitych szyb” sformułowanej przez Kellinga i Wilsona w roku 1981. Autorzy ci wskazali znamienną cechę przestępczości, mianowicie że przejawy zakłócania ładu społecznego, szczególnie wtedy, gdy brak jest natychmiastowej reakcji społecznej, mają tendencję do eskalacji.
Przeciętny mieszkaniec zapytany, co zrobić z problemem malowania po murach, opowiada się zwykle za wysokimi karami dla sprawców. Ale proponowane powszechnie przeciwdziałania w tym kierunku są trudne do realizacji oraz mało skuteczne. Może oprócz zdecydowanych reakcji represyjnych należałoby podjąć zakrojone na szeroką skalę działania o charakterze pedagogicznym?
Każdorazowo przed podjęciem interwencji analizuje się zjawisko pod względem ilościowym i jakościowym. Oblicza się rozmiar powierzchni pokrytej rysunkami i napisami, bada dynamiczność zjawiska, czyli przyrost pojawiających się graffiti, np. w ciągu miesiąca. To pozwala obliczyć koszty finansowe związane z podejmowanym przeciwdziałaniem. Wyznacza się też miejsca szczególnego ryzyka, np. budynki czy ulice, gdzie często pojawiają się wciąż nowe graffiti. Dokonuje się analizy treści i rodzajów graffiti wykonywanych na danym terenie. Może to być np. graffiti naniesione na mur przez członków określonej subkultury bądź kibiców. Takie obserwacje pozwalają na racjonalne ustalenie planu i zakresu interwencji oraz sposobów ich wprowadzania.
Wszelkie przeciwdziałania malowaniu po murach nie są podejmowane siłami funkcjonariuszy miejskich bez szerokich konsultacji społecznych i zainteresowanych instytucji. W skład zespołów interwencyjnych wchodzą zarówno organy zwalczające fanów graffiti (w tym policja), jak i podmioty zainteresowane jego rozwojem – stowarzyszenia artystów chroniące wszelką twórczość, w tym amatorską, oraz firmy rozprowadzające akcesoria do tworzenia graffiti. W tych zespołach znajdują się też przedstawiciele środowisk pedagogicznych. Po naradach i podjęciu decyzji osoby te biorą udział we wprowadzaniu w życie przyjętych postanowień.
Od momentu przystąpienia do akcji wszelkie poczynania są bacznie monitorowane, a następnie, po skończonym programie, szczegółowo omawiane w zespole. Bada się np., czy zmniejszyła się liczba zanieczyszczeń oraz czy skurczył obszar dotknięty działaniem grafficiarzy. Narady dotyczą stopnia realizacji ustalonych działań, a wszelkie wnioski są skrzętnie gromadzone i służą w przyszłości do korekcji działań.
We wspomnianych programach przeciwdziałania wandalizmowi i nieporządkom w miastach australijskich uwzględniono cztery formy oddziaływań. Po pierwsze, zadbano o natychmiastowe (w ciągu 24 godzin) usuwanie rysunków i napisów. Dotyczy to zwłaszcza ważnych miejsc publicznych lub często odwiedzanych przez turystów dzielnic. W pierwszej kolejności usuwa się napisy o wulgarnej treści i obsceniczne obrazki. Często jest to skoordynowane z usuwaniem plakatów czy ulotek o nieprzyzwoitej wymowie. Działania te są zwykle finansowane przez samorząd lokalny, nawet w przypadku posesji prywatnych. Równocześnie propaguje się oddolne inicjatywy społeczne walki z graffiti, takie jak usuwanie napisów z murów miasta przez uczniów okolicznych szkół lub właścicieli posesji czy dozorców. Podejmując te prace, ludzie czują się zmotywowani głównie chęcią utrzymania estetycznego wizerunku miasta.
Taką chwalebną akcję raz do roku urządza w swym mieście łódzka „Kolorowa tolerancja”; przedmiotem jej uwagi są antysemickie i profaszystowskich hasła, przynoszące miastu niezasłużoną złą sławę.
Drugim nurtem działania społecznych zespołów zwalczających graffiti jest zapobieganie złu. Chodzi o stosowanie i upowszechnianie wszelkich sposobów, w tym środków technicznych, uniemożliwiających wykonywanie rysunków na murach. I tak, na szczególnie narażonych budynkach lub zabytkach instaluje się oświetlenie, wynajmuje nocnych ochroniarzy, co niejednokrotnie jest tańsze niż usuwanie szkód wynikłych z naniesionych graffiti. Nadto wspiera się badania, a następnie stosuje specjalne środki uniemożliwiające położenie farby lub ułatwiające zmywalność tynków, którymi pokrywa się narażone na zniszczenie odcinki murów.
Po trzecie, podjęto wiele inicjatyw prawnych przeciw młodocianym wandalom; wprowadzono m.in. ograniczenia podobne do przepisów dotyczących sprzedaży alkoholu, które zabraniają nabywanie sprayów nieletnim, a od innej kategorii klientów w sklepach wymaga się okazywania legitymacji sprzedawcom, którzy spisują ich dane.
Oczywiście wykorzystuje się także najbardziej tradycyjne oddziaływania, czyli stosowanie kar. We wspomnianych programach karze się nie tylko bezpośrednich sprawców zanieczyszczeń, ale i łamiących prawo sprzedawców farb, ułatwiających ten proceder. Szczególny nacisk kładzie się na natychmiastowość konsekwencji dokonanego postępku i skłonienie sprawcy do naprawienia szkody. Złapany na gorącym uczynku młodzieniec własnoręcznie usuwa nie tylko swoje dzieło, ale i inne rysunki na danym budynku czy w okolicy. Tak działa np. holenderski program „Halt” (stop), w ramach którego nieletni sprawca występku oprócz zatarcia śladów swojej działalności wykonuje inne prace użyteczne na rzecz społeczności lokalnej, jak np. sprzątanie trawników.
Na graffiti należy pewnie też spojrzeć jako na zjawisko artystyczne, któremu nie sposób położyć całkowicie tamy. Szczególnie byłoby to nieskuteczne w przypadku młodzieży. Pewnym wyjściem jest usankcjonowanie tej twórczości amatorskiej przez wyznaczenie dostępnych do realizacji odpowiednich do tego miejsc hobby – tablic i murów, na których nanoszenie graffiti jest dozwolone, a nawet wspierane przez organizowanie np. konkursów na najlepszy pomysł graficzny. Dobrym przykładem jest znów inicjatywa działaczy społecznych z Łodzi, gdzie cyklicznie odbywa się „Festiwal graffiti”, organizowany w starych budynkach pofabrycznych.
Ostatni wreszcie obszar oddziaływań w celu eliminacji z życia społecznego „dzikiego graffiti” skupia się na zwiększeniu świadomości społecznej dotyczącej skutków malowania na murach, jak i edukacji młodzieży w szkołach i ośrodkach wychowawczych. Takie działania są oczywiście domeną pedagogów. Przykładowo już na wczesnym etapie edukacji (7-10 lat) o graffiti się rozmawia w klasie i na spotkaniach, nie traktując tego tematu jako tabu. Do programów szkolnych wprowadza pogadanki o graffiti i jego konsekwencjach społecznych, wyraźnie rozgraniczając sztukę od wandalizmu. Często dyskusje te towarzyszą rozmowom dotyczącym i innymi poważnym problemom społecznym, np. przestępczości młodzieży. Dzieci są więc świadome pokus związanych z tą „twórczością”, jak i jej skutków.
Warto zauważyć, że każdy trudny problem społeczny rozwiązuje się skuteczniej przy zaangażowaniu wielu instytucji. Stosunkowo mało efektów przynosi natomiast działanie jednorazowe (akcyjne) lub traktujące skomplikowany problem jednostronnie. Chociaż szkoły są w opisanych programach uwzględnione, to nie traktuje się ich jako jedynych instytucji, które mają rozwiązywać dany problem. Zaangażowana jest też szeroko rozumiana społeczność lokalna i jej instytucje.
Zwraca się też uwagę na spójność oddziaływań. Odnosi się to do pewnych wspomnianych tu pozytywnych przykładów oddziaływań w naszym kraju, które niestety nie stanowią elementów przemyślanych i spójnych przedsięwzięć lokalnych. Opisane przykłady działań zagranicą pokazują całą zintegrowaną metodologię interwencji społecznych. I co ważne, takie wypracowane wzorce postępowania można następnie stosować w odniesieniu do innych zjawisk patologicznych, np. plagi narkomanii czy picia alkoholu przez nieletnich.
Jacek Pyżalski
Uniwersytet Łódzki
XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu
Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00
Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00
„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna
Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00
Comeback rózgi i klęczenia na grochu?
Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00
Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów
Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00
Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?
Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39
MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34
Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35
Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi
jeck steve 09 Luty 2012, 07:01
imarion 08 Luty 2012, 18:24