Pedagogika a zasady dynamiki Newtona
Szybkość, z jaką porusza się uczeń, radząc sobie z trudnościami, zależy od siły wpływu nauczyciela. W fizyce wiadomo, że prędkość się nie zmienia, jeśli nie ma oddziaływania. Uczeń pozostanie bierny i nie posunie się o krok w rozwoju, jeśli wychowawca nie wywrze na niego pewnej mentalnej siły w celu pobudzenia go do twórczej penetracji rzeczywistości edukacyjnej.
Pierwsza zasada dynamiki Newtona mówi: Jeżeli na ciało nie działają żadne inne ciała lub gdy działania na nie innych ciał wzajemnie się równoważą, to ciało to porusza się ruchem jednostajnym prostoliniowym lub pozostaje w spoczynku. Poruszanie się ruchem jednostajnie prostoliniowym można porównać do życia, bytowania. Toczącego się z wolna, monotonnego, przy wielości różnorodnych nacisków z zewnątrz, które w sumie się znoszą, nie wyznaczając konkretnego kierunku i zwrotu. Często się przecież zdarza, że szkoła ze swoimi planami dydaktyczno-wychowawczymi określa intencje i zamierzenia. Nauczyciele są powodowani wyznaczonymi celami, ale te nie stwarzają właściwego układu, uporządkowanego, ale otwartego. Czasami spójny monolit może doprowadzić do sytuacji, że mimo iż każdy członek społeczności realizuje konkretne zadania, to oddziaływania się znoszą, rozmywają.
Przykładem może być przebudowa systemu wymagań w celu określenia umiejętności i kompetencji uczniowskich na zakończenie szkoły gimnazjalnej, licealnej. Czy uczeń zdaje sobie sprawę, że decydują się jego koleje losu? Czy piętnastolatki wzięły na siebie odpowiedzialność za swoje postępy, a odpowiednia liczba punktów uzyskanych po wypełnieniu testów oraz za oceny pozwoli na wybór właściwej szkoły? Czy na pewno piętnastolatek ma wizję swojej przyszłości?
Wojciech Natanson, dokonując dokładnego przekładu z łaciny pierwszej zasady dynamiki, ujął ją tak: Każde ciało trwa w swym stanie spoczynku lub ruchu prostoliniowego i jednostajnego, jeśli siły przyłożone nie zmuszają go do zmiany tego stanu. Być może niekiedy nauczyciel musi użyć przymusu (byle nie przemocy), by poruszyć umysły szczególnie „gnuśne” i uśpione, aby młody człowiek nie przegapił ważnego przystanku na drodze swojego życia.
Przyśpieszenie ciała jest możliwe na skutek działania siły. Może właśnie konieczność akceleracji dojrzewania do właściwej decyzji zależy od siły pedagogicznych sugestii. Ale w myśl fizyki siła jest wartością wektorową, a skutki jej działania zależą od jej wartości, kierunku, zwrotu i punktu zaczepienia. Nie jest obojętne, jaki wkład pracy „w układanie w głowach” wychowanków ma nauczyciel. Czy sam wie dokładnie, dokąd ma doprowadzić podopiecznych oraz czy miejsce wzajemnego spotkania jest do brze określone w przestrzeni i w czasie. Jeżeli szkoła ma konkretny manifest, to siła oddziaływania zespołu nauczycieli, jako siła wypadkowa, jest siłą wielu składowych.
Druga zasada dynamiki Newtona: Wartość przyśpieszenia ciała o masie m jest wprost proporcjonalna do wartości wypadkowej siły F (wektorowej) działającej na to ciało, a jego kierunek i zwrot są zgodne z kierunkiem i zwrotem tej siły. To, czy można będzie mówić o przyśpieszeniu świadomości uczniów dotyczącej sfery poznawczej, emocjonalnej, społecznej, zależy od charakteru siły porywu pedagogicznego. Jeżeli uczeń akceptuje cele, sposoby pracy, treści, to szkoła staje się środowiskiem, w którym możliwe jest funkcjonowanie na miarę potrzeb, można uznać, że to siła działania nauczyciela wskaże kierunek przyszłych decyzji życiowych dziecka i ich zwrot.
Trzecia zasada dynamiki: Siły wzajemnego oddziaływania na siebie dwóch ciał mają takie same wartości, ten sam kierunek, przeciwne zwroty i różne punkty przyłożenia. Siły te nie równoważą się, bo działają na dwa różne ciała. Czyż nie jest to synteza wzajemnych relacji między nauczycielem a uczniem (akcja-reakcja)? Nie można lekceważyć znaczenia ucznia w tej szkolnej konstelacji. Nauczyciel w miarę swoich możliwości stara się natchnąć uczniów przez informację, odkrywanie przed nimi i przez nich świata wartości, rozbudzanie twórczości, ekspresji, uwrażliwianie na problemy. Jednakże uczniowie w odpowiedzi również kształtują nauczyciela, pozwalając się do siebie zbliżyć, dając się oczarować, czasami porwać. Uczeń nie jest niemy. Jego głos wprawia w drżenie „nauczycielską membranę”. Dobrze, gdy to drżenie motywuje do działania, daje zadowolenie z przyjemności współobcowania. Gorzej, gdy jest bolesnym doświadczeniem.
Zawsze należy pamiętać, że cele realizowane przez nauczyciela nie są tożsame z uczniowskimi. Mimo że obaj podążają ramię w ramię przy wypełnianiu kolejnych zadań, to jednak punkty przyłożenia tkwią w różnych miejscach. Stąd możliwość wystąpienia tarcia, siły, która zawsze przeszkadza względnemu ruchowi (wartość tej siły zależy od siły dociskającej te ciała do siebie i rodzaju trących o siebie powierzchni). Nie ulega wątpliwości, że relacje nauczyciel – uczeń podlegają naciskom instytucjonalnym, są upolitycznione, wpływają na normy kulturowe. „Powierzchnie trące” są niezwykle zróżnicowane, mają wiele subtelnych odcieni. Wszak różnorodność osobowości, charakterów, poglądów jest wszechobecna. I całe szczęście. Nie chciałabym widzieć w szkole tylko jednego typu człowieka, który zostałby wyselekcjonowany w drodze doboru i ociosany wedle sztywnych standardów.
Konferencja pedeutologów miała za zadanie zatrzymanie się nad wdrażanymi standardami dotyczącymi akademickiego kształcenia nauczycieli. Pani profesor Alicja Kotusiewicz mówiła o konieczności ich istnienia, ale zachęcała do wyjścia poza pole standardów, by nie stały się „mentalnym terrorem”. Pan profesor Stefan Kwiatkowski podkreślał, że należy określić standardy kwalifikacji zawodowej, bo zawód nauczyciela to „zawód zaufania społecznego”. Trzeba się przyjrzeć uprawomocnieniu nauczyciela profesjonalisty, który posiadł już odpowiednie kompetencje. Pan profesor Stanisław Dylak we wnioskach odwołał się do praktyki wychowawczej, wolał, aby w standardach, tak jak to określał Krzysztof Kruszewski, widzieć wzorce, a nie normy i minima. Pani profesor Henryka Kwiatkowska zwróciła uwagę, że istotą nauczycielskiej profesji jest to „coś”, co jest nieuchwytne, choć wszyscy czują wagę tego nieuchwytnego. Tego, co nieuchwytne, nie da się wyrazić poprzez standardy.
Pani profesor Dorota Gołębniak podrzuciła myśl dotyczącą zmiany dokonującej się w osobie nauczyciela w okresie jego stawania się nauczycielem. Wiele wątków i wątpliwości, oczekiwań, a nawet różnorodności definiowania standardów sprawia, że nie ma jednoznacznie brzmiącego sądu odnośnie do kompetencji nauczycielskich. Gdy do tego dołożymy problem urynkowienia profesji i ewentualnego oceniania specyfiki roli nauczyciela w kategoriach ważnych dla różnych grup społecznych, skoro mamy pozostać przy „zawodzie zaufania społecznego”, to problem staje się jeszcze bardziej wielopłaszczyznowy.
Isaak Newton za pomocą trzech, nie tak znowu skomplikowanych zasad udowodnił prawa Johannesa Keplera i wyjaśnił np. eliptyczny ruch planet. Może nam uda się spojrzeć przez pryzmat tych prawd na problemy oddziaływań pedagogicznych i przygotowanie nauczycieli do skuteczności w realizowaniu zamierzeń oraz optymizmu i radości w stawaniu się mistrzem.
Izabella M. Łukasik
Uniwersytet im. Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie
XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu
Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00
Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00
„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna
Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00
Comeback rózgi i klęczenia na grochu?
Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00
Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów
Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00
Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?
Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39
MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34
Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35
Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi
jeck steve 09 Luty 2012, 07:01
imarion 08 Luty 2012, 18:24