Gry psychologiczne - ukryta forma manipulacji
Gry psychologiczne należy rozpatrywać wedle podziału struktur ego: Dorosły – Rodzic – Dziecko. Każda z tych form, jak mówi teoria analizy transakcyjnej, ma ważną do spełnienia rolę w utrzymaniu homeostazy psychologicznej.
Stan ego Dorosłego jest naturalny, kontrolujący; jego zadaniem jest logiczne zbieranie informacji i przetwarzanie ich w taki sposób, by jednostka miała z nich jak najwięcej pożytku; im silniejszy jest u takiej jednostki stan ego, tym większa jej odporność na skutki gry i większa umiejętność wychodzenia z zastawionych pułapek. W rozmowie Dorosły nie ujawnia emocji i posługuje się stwierdzeniami: „muszę to przemyśleć”, „nie zastanawiałem się nad tym”, „nie sądzę, abym zasługiwał na taką ocenę”, „według mojej opinii polega to na czymś zupełnie innym” itp. Często jednak się zdarza, że struktura Dorosłego jest skontaminowana przez dwa wcześniej wspomniane stany – Dziecka i Rodzica – i wówczas prowadzi to do wybuchu intryg, psychologicznych zagrywek, ukrytych i otwartych konfliktów.
Rodzic odpowiada za opiekę, ale i za krytykę; może być zarówno pożyteczny, jak i szkodliwy. Zależy to głównie od sytuacji, w jakiej forma ego Rodzica jest aktywizowana. Z kolei Dziecko to taka struktura ego, w której centrum emocji może być bardziej lub mniej pozytywne, ale czasem dla ujścia negatywnych emocji jednostka świadomie lub nie posługuje się intrygą, choć na poziomie społecznym (jawnym) wcale na to nie wygląda. Umiejętność identyfikacji i wyeliminowania gier z repertuaru zachowań może być cenna w pracy wychowawczej, profilaktycznej, terapeutycznej i dydaktycznej. Poniżej przedstawię dwie autentyczne gry między dziećmi zaobserwowane podczas turnusu kolonijnego.
„Moje lepsze niż twoje”
Pierwsza z gier, którą chcę przedstawić, zalicza się do grupy o nazwie „Moje lepsze niż twoje”. Wśród fachowców uważa się, że gra ta jest pierwowzorem wszystkich rozgrywek interpersonalnych. Funkcjonuje ona w taki sposób, że ludzie na poziomie społecznym komunikują innym o pewnych faktach tak, jakby to była obiektywna prawda. Na poziomie psychologicznym natomiast z tych obiektywnych informacji ma wynikać właściwa intencja, która brzmi: „Moje lepsze niż twoje”. Znaczy to ni mniej ni więcej tyle, że to, co mówię, robi większe wrażenie, wywołuje zachwyt, powoduje dreszczyk emocji i jest o wiele bardziej warte uwagi otoczenia niż stwierdzenia innej osoby. Oto typowy przykład takiej gry, kiedy trzech chłopców rozprawia o swoich rodzinach.
A: „Mój wujek jest prałatem i wszyscy tytułują go przewielebny” – stwierdza pierwszy chłopiec, atakując tą informacją dwóch pozostałych.
B: „A mój jest biskupem i wszyscy tytułują go ekscelencjo” – odpiera drugi, chcąc utrzymać przewagę.
C: „A ja mam wujka, który waży 130 kilogramów i każdy, kto go widzi, wzdycha: „O, mój Boże!” – i tym wyznaniem C przebija A i B i zdecydowanie wygrywa pojedynek.
Jak widać, chłopcy rywalizują ze sobą o to, czyje lepsze. Chłopiec A sprowokował dwóch pozostałych, chciał zyskać talony psychologiczne w postaci wywołania podziwu. Chłopiec B nie dał mu jednak powodu do satysfakcji i – można powiedzieć – relacja między nimi znalazła się na poziomie remisu. Ale tylko do momentu, kiedy do gry włączył się C ze swoim stutrzydziestokilogramowym „argumentem”, pozostawiając z miejsca swoich kolegów z poczuciem przegranej.
„Perfumeria”
Oto Adrian (lat 13) spytał kolegę: „Czym ty się perfumujesz”? – „Perfumami” – odparł Tomasz (lat 12), wymieniając głośno nazwę firmy. Adrian popatrzył lekceważąco na buteleczkę i, nawet nie biorąc jej do ręki, z pogardliwą miną kontynuował swój atak: „To jest chyba do niczego? Chcesz zobaczyć perfumy, to patrz! Mam tu perfumy z Ekwadoru południowego… tato mi je przywiózł”. Widząc zainteresowanie pozostałych, kontynuował z tryumfem: „Jest tylko sto takich pojemników na świecie!” – i podał dwiema rękoma małą buteleczkę Tomkowi, który, zawstydzony, stał się ofiarą tego starcia.
Po chwili faktycznie każdy mógł zobaczyć przyklejoną na szklanym opakowaniu naklejkę z napisem „Ekwador”. Na domiar wszystkiego Adrian okazał się tak „wspaniałomyślny”, że wyraził chęć podzielenia się owym specyfikiem ze wszystkimi chętnymi, pognębiając do reszty rywala w walce o tytuł (gdyby taki istniał) „Moje lepsze niż twoje”.
Przypatrzmy się grze pozorów
Przypatrzmy się jeszcze raz tej niewinnej z pozoru grze między rówieśnikami. Adrian, pognębiając swego kolegę, Tomka, na co wskazywałoby jego zakłopotanie, osiągnął za jednym zamachem następujące cele: rozpoczął budowanie pozycji lidera w grupie, a dzięki „perfumeryjnemu prezentowi” dał do zrozumienia, czym zaskarbił sobie sympatię pozostałych kolegów, że warto się z nim przyjaźnić. W tej grze Adrian odniósł niekwestionowane zwycięstwo nie tylko nad Tomaszem, ale i nad całą grupą. Oto fakty przemawiające za wygraną Adriana: udanie sprowokował grę, bezkarnie skrytykował kolegę, narzucił swoje warunki, zareklamował się jako warty zainteresowania partner, pokierował wszystko tak, by wyglądało, że robi to nie dla własnej satysfakcji, ale dla dobra grupy.
Co przemawia za przegraną Tomasza? Uległość, poczucie bezradności, wycofanie się – pozycja zmuszająca do poddania się rywalowi. Natomiast za podporządkowaniem się grupy świadczyło to, że bez sprzeciwu podjęła reguły gry, bez szemrania zaakceptowała przewagę Adriana, pochlebnie wyrażała się o jego wspaniałomyślności itd. I choć z pewnością Adrian miał poczucie, że nie wszystko wobec Tomasza było OK, postanowił kosztem kolegi „ustawić” się w grupie i przy okazji zbudować swój pozytywny wizerunek. I rzeczywiście, dzięki rozgrywce „Moje lepsze niż twoje” chłopiec imieniem Adrian objął nieformalne przywództwo nad kolonijną grupą.
A jak wygląda ta gra w oczach psychologa? Dzięki śmiałemu odezwaniu się: „Czym ty się perfumujesz”? Adrian wchodzi w rolę Rodzica kontrolującego na poziomie społecznym. Tomasz odpowiada z pozycji Dziecka na poziomie społecznym i psychologicznym zarazem: „Perfumami” (niepewnie). Z kolei Adrian na poziomie psychologicznym przyjmuje pozycję Dziecka pytającego: „To jest chyba do niczego”? W tej nieoczekiwanej sytuacji Tomasz myśli sobie (na poziomie psychologicznym): „Nie będę się narażał, pewnie ma coś ekstra” (rezygnacja). Ostatnie zdanie Adriana: „Chcesz zobaczyć perfumy”? (wiadomo, prawdziwe!), jak można założyć, było skierowane do pozostałych słuchaczy. Nikt nie oponował, to znaczy, że cała grupa połknęła przynętę. Adrian zagrał więc na dwa fronty: on – Tomasz, on – grupa. Udowodnił, że „jego jest lepsze”, zyskując przy tym ważne talony psychologiczne: pozycję lidera i sympatię ogółu.
I tak było w rzeczywistości. Adrian (inicjator gry) w ciągu całego turnusu sprawował rolę lidera, z czym do końca pobytu wszyscy musieli się liczyć; otaczał się tymi, którzy go słuchali, połykając jego przynęty. Umiejętnie bronił próby zdemaskowania swojej bujnej wyobraźni, czego przykładem była naklejka „Ekwador” na pojemniku uwiarygodniająca pochodzenie perfum. Nikt tego nie śmiał publicznie zakwestionować, choć można było spostrzec, że podobna widniała także na bananach, które chłopiec przywiózł z domu.
Nietrudno się nie zgodzić z poglądem, że gry psychologiczne są przejawem manipulacji lub formą sprawowania władzy.
„Petroniusz” i „Zainteresuj się mną, dziewczyno”!
Inna gra, a właściwie dwugra z udziałem tych samych dzieci, którą nazwałbym „Petroniusz” i „Zainteresuj się mną, dziewczyno”!, była pochodną „Perfumerii” i choć nie była już dziełem Adriana, to chłopiec ten ponownie wystąpił w głównej roli. Stało się to za sprawą Pawła (lat 12), który chcąc zyskać sympatię lidera, z Petroniuszowskim mistrzostwem podnosił w oczach innych wartość swojego kolegi. Rzecz działa się, gdy dzieci z dwóch grup zmierzały na wieczorek zapoznawczy.
Paweł, idąc obok Adriana i Karoliny (lat 14), zwrócił się do dziewczyny z informacją: „Adrian ma perfumy z Ekwadoru”. Dziewczyna popatrzyła z zainteresowaniem na Adriana i rzuciła z niedowierzaniem: „Tak”? „Z wszystkimi się podzielił, jest dobrym kolegą” – kontynuował Paweł. „Naprawdę”? – powiedziała bardziej już przekonana dziewczyna. Na to Adrian, trochę niepewny czy dziewczyna przypadkiem nie okaże się sprytniejsza niż „podkupiony” kolega i nie uwierzy w tę bajkę, sprytnie zbagatelizował sprawę: „To nic takiego, nie ma o czym mówić”. To posunięcie jednak zaimponowało dziewczynie: Adrian okazał się nie tylko skromny, dobroduszny, ale i tajemniczy. A przecież tylko strach przed zdemaskowaniem kazał chłopcu przywdziać płaszcz fałszywej skromności!
Przekierowanie gry
A teraz, jak od strony psychologa wygląda ta scena, która nosi znamiona „przekierowania gry” na poziomie psychologicznym. Paweł, chcąc podnieść swoją wartość w oczach lidera, wpada na pomysł zareklamowania kolegi. Na poziomie społecznym Paweł informuje dziewczynę o perfumach Adriana i fakcie podzielenia się nimi. W rzeczywistości na poziomie psychologicznym sygnalizuje mu jako Dziecku: „Patrz, Adrianie, jak pięknie cię reklamuję, możesz na mnie polegać”. Z kolei Karolina na poziomie społecznym w dwóch krótkich pytaniach szuka potwierdzenia informacji u Adriana. Ten, odpowiadając na poziomie społecznym, wydaje fałszywy komunikat psychologiczny: „Jestem wspaniały, powinnaś się mną zainteresować, dziewczyno”!
Grę Pawła nazwałem „Petroniusz”, gdyż to właśnie ten rzymski senator, chcąc zyskać przychylność Nerona dla załatwiania własnych spraw, wykorzystywał jego próżność i nieustannie go wychwalał. Podobnie Paweł, chcąc być zaakceptowany przez lidera grupy, sprytnie wkupywał się w jego łaski pochwałami. Z kolei grę psychologiczną Adriana nazwałem „Zainteresuj się mną, dziewczyno!”, gdyż w swoim komunikacie zawarł jednocześnie elementy skromności, atrakcyjności i tajemniczości.
Talony psychologiczne uzyskane przez uczestników tej dwugry są wielostronne. Oto talony Pawła: podniósł swą wartość w oczach Adriana i zyskał ważną dla niego sympatię lidera (psychologiczna korzyść zewnętrzna). Przez manipulacje i spryt potwierdził swój własny wizerunek: „Jaki jestem inteligentny!” (psychologiczna korzyść wewnętrzna). Od strony wewnętrznie i zewnętrznie społecznej dał sygnał o udanym reklamowaniu osoby przyjaciela i odniósł też korzyść egzystencjalną, myśląc sobie: „On ma władzę w grupie, a ja mam nad nim” i biologiczną – otrzymał od lidera przyzwolenie na takie działanie.
Talony psychologiczne głównego bohatera Adriana też są nie do pogardzenia: zyskał sympatię w oczach dziewczyny (psychologiczna korzyść zewnętrzna), na wypadek zdemaskowania sprytnie uniknął ośmieszenia (psychologiczna korzyść wewnętrzna). Dalej oczywista społeczna korzyść wewnętrzna i zewnętrzna z podjętej przez kolegę gry: „To nic takiego”, korzyść egzystencjalna: „Dziewczyna będzie się mną interesować” oraz biologiczna – zadowolenie ze swojego ego.
Dalsze obserwacje potwierdziły przypuszczenia: gra Pawła z Karoliną stała się fundamentem tego, o co w rzeczywistości chodziło: by mógł zasygnalizować Adrianowi: „Trzymaj ze mną, a będzie ci jeszcze lepiej”. Adrian podjął tę grę, która stała się podstawą zabiegów o względy Karoliny i zyskania w końcu zaszczytnego miana jej chłopaka.
Jak widać, w grze psychologicznej odbywa się swoiste targowisko: przez utarczki słowne, krzyk, kosztem zawstydzenia, bezprzykładnego nietaktu, z drugiej strony zażenowania, a często za cenę łez i poniżenia odbywa się skup i wypłata tej szczególnej waluty – talonów psychologicznych, których posiadanie łączy się z wymiernymi korzyściami natury społecznej i psychologicznej.
Paweł Czerwiński
Koniecpol
XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu
Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00
Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00
„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna
Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00
Comeback rózgi i klęczenia na grochu?
Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00
Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów
Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00
Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?
Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39
MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34
Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35
Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi
jeck steve 09 Luty 2012, 07:01
imarion 08 Luty 2012, 18:24