Sztuka tworzenia gazetek szkolnych

Dobra gazetka szkolna, choć tworzona pod dyskretnym okiem opiekuna, musi być przede wszystkim gazetką uczniowską i spełniać podstawowe kryteria: ma być atrakcyjna pod względem treści, rzetelna w przedstawianiu faktów i opinii, właściwa w formie.

Dobra gazetka szkolna, choć tworzona pod dyskretnym okiem opiekuna, musi być przede wszystkim gazetką uczniowską i spełniać podstawowe kryteria: ma być atrakcyjna pod względem treści, rzetelna w przedstawianiu faktów i opinii, właściwa w formie.

Wszyscy lubimy ubierać się ładnie i z gustem. Z gustem, czyli elegancko, co nie znaczy – pstrokato. Gazetka właściwie ubrana, zawiera proporcjonalnie do ważności rozłożone teksty, dobrze oddające treści artykułów rysunki. Trzeba pamiętać, by nie przeładować gazetki nadmiarem rodzajów i wielkością czcionek, gdyż stwarza to wrażenie pstrokacizny. Największą czcionkę wykorzystuje się do tytułów, mniejszą – do nadtytułów i podtytułów, jeszcze mniejszą, często pogrubioną – do leadów, wreszcie 10-11-punktową piszemy teksty. Najmniejszymi literkami sygnujemy nazwiska autorów artykułów, zdjęć i rysunków; naturalnie można się podpisywać pseudonimem, ale dlaczego się wstydzić własnego nazwiska?

Dla przejrzystości tekstu warto zastosować śródtytuły jako zapowiedź tego, o czym będzie można przeczytać w kolejnym akapicie. Ale jeśli sprawia to trudność, można wykorzystać sekwencję jednego ze zdań akapitu, przenosząc ją po prostu do kolejnego wiersza. Jeszcze innym sposobem jest wstawianie gwiazdki, co najczęściej stosuje się w dłuższych esejach. Ale zdecydowanie opowiadam się za śródtytułami nawiązującymi do treści, a nuż czytelnik się złapie na któryś z intrygująco brzmiących akapitów i przeczyta cały tekst? Śródtytuł ponadto można dodatkowo zaakcentować, oddzielając poszczególne partie tekstu elementem graficznym.  

Kształt tekstu

Każdy numer gazetki ma inny wygląd. Zanim przystąpi się do rozmieszczenia tekstu na kolumnie trzeba wykonać makietę, tj. plan usytuowania materiałów na poszczególnych stronach. O miejscu na stronie decyduje jego znaczenie. Planujemy też, gdzie umieścimy nazwisko autora: nad tytułem czy pod tekstem. Jeśli nad tytułem, tekst kończymy kwadracikiem n oznaczającym jego koniec. Gdyby część tekstu trzeba było przenieść na kolejną stronę, w ostatnim wierszu powinna się znaleźć strzałka ® (lub: cd. na str. X).

Teraz też jest czas, aby przewidzieć rodzaj i rozmiar czcionki; nie powinno jej być więcej niż 4-5 rodzajów. Jeśli dobrze przyjrzeć się czcionkom, nie trudno zauważyć, że niektóre z nich są proste w formie inne nieco urozmaicone tzw. szeryfami, tj. poprzecznymi kreseczkami zamykającymi rysunki liter. Takie szeryfy ma np. Times New Roman. Po wybraniu rodzajów czcionek, których będziemy używać w naszej gazetce, przystępujemy do ustalenia liczby łamów w kolumnie, miejsca rysunków czy zdjęć.

Bezwzględny element zawartości gazetki to stopka, w której zamieszcza się najważniejsze wiadomości o redakcji: imię i nazwisko (w takiej kolejności!) opiekuna, redaktora naczelnego, zastępców, sekretarza redakcji, grafików oraz nazwiska pozostałych dziennikarzy. Podajemy też pełną nazwę szkoły z adresem i numerami telefonów, e-mailem, ewentualnie adres strony internetowej. Stopkę umieszcza się zazwyczaj na 2. lub przedostatniej stronie. Dobrze jest także zamieścić uwagi: „Zastrzegamy sobie prawo skracania i adiustacji tekstów oraz niedrukowania artykułów anonimowych lub wulgarnych” oraz: „Nie bierzemy odpowiedzialności za treści zawarte w reklamach”. W stopce można się przyznać do liczby wydawanych egzemplarzy, ale nie podajemy ceny gazetki, nie prowadzimy przecież księgowości.

Tematy leżą na… schodach

O czym pisać? W dorosłej redakcji mówi się często, że tematy, tak jak pieniądze, leżą na ulicy. Trzeba się jedynie po nie schylić. Co to znaczy? Pracując w redakcji szkolnej, trzeba się nauczyć być spostrzegawczym. Zobaczyć to, czego inni nie widzą.

Można wykorzystać do tego np. takie ćwiczenie: dwie osoby – najlepiej mało się znające – siadają naprzeciw siebie i jedna zadaje pytania drugiej, starając się wzbudzić w niej skrajne emocje. Pyta o zainteresowania, nielubiane czynności, ciekawe wydarzenia życiowe, ukochany przedmiot lub zwierzę, smutne wspomnienie. Notując odpowiedzi, przez cały czas obserwuje swojego rozmówcę: jeśli przy niektórych tematach, szczególnie dla siebie niewygodnych, pociera ręką czoło, odgarnia nerwowo włosy, drapie się lub gestykuluje – przeprowadzający wywiad próbuje odczytać kryjące się za tymi gestami emocje. W ten sposób tworzymy pierwszy tekst, który nazywamy portretem. Potem to doświadczenie wykorzystamy w rozmowie z najpopularniejszym nauczycielem czy kimś innym.

Albo taka sytuacja: korytarz szkolny, ludzie stoją lub siedzą w grupkach, rozmawiają, powtarzają wiadomości przed klasówką, śmieją się, odreagowują na przerwie stres lekcyjny. Ale gdyby tak przejść się po różnych miejscach w szkole (najlepiej na dużej przerwie), to zauważymy, że to tylko część prawdy. Przenieśmy się w okolice schodów. Zwykle w tym samym miejscu zbierają się amatorzy „zośki”, a choć schody zajmują określoną powierzchnię, to tylko w jednym miejscu stale ktoś siedzi (kto i dlaczego?). Możemy się pobawić w psychologów i przeanalizować taki stan rzeczy. Albo popytać ludzi, dlaczego akurat to miejsce jest tak oblegane.

Moi uczniowie pisali np. o drzwiach wejściowych do szkoły, które są wielkie, ciężkie, zamykające się pod wpływem mechanizmu sprężynowego, o stringach i ich wpływie na skupienie uwagi na lekcjach, o zakochanych parach (przy okazji rozgorzała dyskusja, czy wypada się całować na oczach wszystkich) i o tym, „co by powiedziała muszla klozetowa, gdyby mogła mówić?”

Oczywiście nie można pominąć aktualiów, czyli najświeższych wiadomości. W rubryce pod takim tytułem moi licealiści zamieszczają krótkie notki o tym, co wydarzyło się w szkole w minionym miesiącu. Część informacji redaktorzy zdobywają sami, część udziela dyrektor na comiesięcznym spotkaniu. Nie wszyscy o wszystkim wiedzą, jest to więc wygodna forma informowania czytelników, w tym nauczycieli i rodziców, o inwestycjach, spotkaniach, inicjatywach, a także o osiągnięciach i porażkach. Krótko i bez przynudzania. Tego nikt nie lubi.

Przy okazji spotkania z dyrektorem można go zahaczyć o tzw. drażliwe tematy: noszenie kapci, konieczność dyżurowania nauczycieli w pobliżu toalet, zamykanie szkoły i bezwzględny zakaz jej opuszczania przed ukończeniem lekcji, niewynoszenie z klubu gorących napojów itd. Albo umówić się z nim na dyskusję, której temat z pewnością zaintryguje kolegów. Oczywiście, o ile mamy takiego dyrektora, który podejmie polemikę, bo inaczej będzie grzecznie i nudno.

Najciekawsze jest w szkole tzw. naprawianie przez uczniów świata (oczywiście z pomocą gazetki), czyli podejmowanie prób rozwiązywania problemów. Ostrzegam, że nie w każdej szkole jest to możliwe i przeważnie boli, jak mówią moi uczniowie. Przy mądrej dyrekcji daje to kapitalne efekty, ucząc przy tym rzetelności i uczciwości zarówno uczniów, jak i nauczycieli. Jeżeli jednak będziemy szukać sprawiedliwości, a dyrekcja zabroni nam podejmowania tej próby, nakazując grzeczność i uległość, nie ma co liczyć, że gazetka będzie dobra czy atrakcyjna.

Lubimy się śmiać

I to jak! Śmiech to zdrowie, warto zatem notować zabawne powiedzonka nauczycieli, dowcipne komentarze, wzbudzające serdeczny śmiech anegdoty z lekcji. A także poprosić polonistkę, by zapisywała w czasie sprawdzania wypracowań nielogicznie zbudowane zdania, zbyt duże skróty myślowe dające komiczny efekt i inne śmiesznoty, których podczas pisania (szczególnie w klasie) nie zauważamy. Nie trzeba w gazetce podawać nazwiska pechowca, ale można zaznaczać, o którą klasę chodzi. I tak ich cztelnicy szybko się zorientują, czyje to „rewelacje”.

W mojej szkole jeden z nauczycieli wykorzystał materiały zebrane przez uczniów (i ukazujące się systematycznie „na łamach”), pisząc monografię szkoły z okazji kolejnego jubileuszu. Stały się ilustracją pokazującą, jacy nauczyciele są popularni wśród młodzieży, kogo i za co lubi się najbardziej. Tyle się w szkole dzieje, że naprawdę nie warto dokonywać przedruków ze stron internetowych. Jeśli wyczerpią się pomysły na tematy szkolne, wychodzimy na zewnątrz szkoły, czyli szukamy tematów, np. w rodzinie, w naszej dzielnicy lub podpatrujemy życie miasta. Tak powstały u nas teksty: „Destrukcyjny wpływ rodziców na znaczące osiągnięcia uczniów”, „Dlaczego uczniowie naszego liceum spotykają się głównie w klubie X nad kuflem piwa?”, „Dlaczego lokalni dziennikarze dowiadują się o naszych sukcesach ostatni?”, „Jaki jest sens istnienia młodzieżowej rady w urzędzie miejskim, jeśli daje się jej do podpisania gotowe wnioski?”. Bywają też rozmowy z ciekawymi postaciami ze świata kultury, którzy byli gośćmi biblioteki miejskiej. Pokazujemy, w jakich kręgach się obracamy i co nas, młodzież, interesuje. Tak powstał m.in. cykl świetnych reportaży o walczących ze sobą grupach pseudokibiców.

Żeby tekst był interesujący

Przeprowadzając wywiady, nie wszystko jesteśmy w stanie zapamiętać, a nawet zanotować, choć trzeba się i tego nauczyć, wypracować własny sposób utrwalania zasłyszanych treści. Notuje się to, co najważniejsze. Zwykle jednak w pracy redakcyjnej zalecam używanie dyktafonów. To bezpieczny sposób też z tego względu, że mamy dowód na to, co ktoś powiedział. I tak potem wszystko trzeba napisać własnoręcznie. Poprawianie powinno polegać na wykreślaniu z tekstu zbędnych wyrazów lub całych zwrotów, czyli takich fragmentów, które nic nowego nie wnoszą, ale go rozwlekają. To jakby tłuszczyk, którego chcą się pozbyć.

Warto czytać teksty znanych dziennikarzy, aby zobaczyć, ile treści zawiera jeden akapit. A potem porównać to z tym, co sami potrafimy zmieścić w identycznej jednostce, np. w naszym wypracowaniu. Pierwszą zatem zaletą jest zwięzłość. Wiąże się z nią długość tekstu. Najchętniej czytane są teksty krótkie i pełne obrazków. To pole do popisu dla grafików i fotografów. Więc zróbmy mały fotoreportażyk z dowcipnymi podpisami.

Na koniec warto się rozejrzeć po gatunkach dziennikarskich, aby odróżnić artykuł problemowy od felietonu i reportażu, zapamiętać, na jakie pytania odpowiada prosta informacja. I pisać, nie zrażając się niepowodzeniami. Od czasu do czasu i rasowym dziennikarzom zdarza się słabszy tekst. Upór i cierpliwość to dodatkowe atuty, w ich efekcie w końcu powstanie dziełko, z którego będziemy dumni.

I jeszcze przestroga: absolutnie nie wolno przypisywać sobie tekstów, których się nie napisało. Nauczyciel nie jest omnibusem, nie zawsze sprawdzi, czy tekst jest nasz, czy kogoś innego. A prawda prędzej czy później i tak wyjdzie na jaw. To dopiero będzie wstyd.


Elżbieta Sura
Zespół Szkół nr 2 w Wałbrzychu

 

Listopad/Grudzień 2009
REKLAMA
FACEBOOK
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu

Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00

(W)inna Szymborska

Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00

„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna

Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00

Comeback rózgi i klęczenia na grochu?

Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00

Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów

Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00


OSTATNIE KOMENTARZE

Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?

Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39

MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34

Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35

Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi

jeck steve 09 Luty 2012, 07:01

Dr kalkulator

imarion 08 Luty 2012, 18:24

FACEBOOK

Powrót do góry