Warsztaty: praca z uczniem trudnym

W grudniu ub.r. odbyły się warsztaty, których tematem była praca z uczniem trudnym. Sesja ta została zorganizowana przez Centrum im. Pedro Arrupe w Gdyni. Ojciec Pedro Arrupe jest inicjatorem odnowy szkolnictwa jezuickiego, przyczynił się m.in. do włączenia osób świeckich w kierowanie jezuickimi placówkami wychowawczymi.

Centrum Arrupe w Gdyni, które od 1999 r. zostało wpisane do rejestru ministra edukacji narodowej, prowadzi działalność formacyjną wśród nauczycieli, wychowawców i liderów placówek edukacyjno-wychowawczych oraz wspiera awans zawodowy nauczycieli. Cele te są realizowane przez organizowanie kursów, szkoleń, warsztatów lub konsultacji, co stwarza doskonałą okazję do wymiany doświadczeń oraz poznania nowatorskich metod nauczania i wychowania.

Szkolenie na temat pracy z uczniem trudnym było przeznaczone dla katechetów i nauczycieli różnych przedmiotów, którzy zetknęli się z trudnościami wychowawczymi, takimi jak brak dyscypliny w klasie wywoływany przeważnie zachowaniem niesfornych uczniów. Jako studentka IV roku pedagogiki na Uniwersytecie Gdańskim, a także nauczyciel języka angielskiego w London School w Gdyni, uczestniczyłam w tych warsztatach, gdyż przekonałem się, iż zjawisko ucznia trudnego w klasie towarzyszy pracy każdego nauczyciela.

Zarysu tematyki trzydniowych warsztatów dokonał Zbigniew Kruszewski, nauczyciel języka polskiego w gimnazjum i liceum Jezuitów w Gdyni, edukator integralnego modelu pedagogii, a także autor szkoleń dotyczących subkultur młodzieżowych. Po wspólnym ustaleniu definicji typu ucznia trudnego, wymienieniu jego cech prowadzący przedstawił teorię Stantona E. Samenowa, która, nie wykluczając czynników społecznych, opiera się na genetycznym uwarunkowaniu tzw. trudnych charakterów. Ich charakterystycznymi cechami są: egocentryczność, nieempatyczność, roszczeniowość, oportunizm, kłamstwo jako styl życia, odrzucenie odpowiedzialności za swoje postępowanie oraz daleko idący dystans do innych.

Główna część wykładu dotyczyła porównania pracy misjonarza i nauczyciela, która w istocie ma wiele podobieństw: w obu wypadkach misjonarz i nauczyciel poświęcają czas istotom zaniedbanym wychowawczo bądź kulturalnie. Pracują z osobami o odmiennym od normy wyglądzie i języku, mającymi swój odrębny świat, którego granic skrupulatnie strzegą. Poznanie ich języka, symboli, którymi się posługują, zaakceptowanie poczucia odmiennej estetyki, poszanowanie ich zasad, uwzględnienie ich zainteresowań – jest niezbędnym warunkiem nawiązania dobrego kontaktu, stanowiącego podstawę współpracy nauczyciela z uczniem. Te dwa – można śmiało powiedzieć – powołania łączy też konieczność zaszczepienia podstawowych zasad systemu wartości.

Paradoksalne, ale te dwa zawody łączą także te same trudy, a na ewentualne efekty trzeba nieraz długo czekać; trzeba z góry zaaprobować możliwość niepowodzeń i traktować je jako element wpisany w ten fach.

Kolejne rozważania, które poprowadził Wojciech Żmudziński, biblista i pedagog, dyrektor Centrum Arrupe, poświęcone były cechom dobrego nauczyciela. Tematem tej części wystąpienia były zagadnienia związane z pojęciem autorytetu nauczyciela. Prelegent powołał się na badania Barbary Fatygi z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych i Resocjalizacyjnych Uniwersytetu Warszawskiego, według których nauczyciel uchodzący za autorytet w oczach uczniów powinien być otwarty, kompetentny oraz konsekwentny. Taki pedagog to pracownik, który traktuje swój zawód jako źródło nieustannych wyzwań dla samego siebie.

Budowanie więzi między uczniem a nauczycielem jest w tym wypadku wartością nadrzędną. Sprzyja temu procesowi okazywanie uczuć, okazywanie zachwytu, aczkolwiek bez egzaltacji, cierpliwość połączona z kontrolowaniem samego siebie i własnych emocji. Nauczyciel, który daje się łatwo wytrącić z równowagi, jest z miejsca na straconej pozycji. Konieczne jest również przejawianie szczerego zainteresowania sprawami uczniów, co umożliwi ich lepsze poznanie, a co za tym idzie i zrozumienie.

Rangę dobrego kontaktu z uczniem podkreślał także brat Rafał Szymkowiak, wykładowca seminarium kapucynów w Krakowie, współautor książek z pomocami katechetycznymi. Wyróżnił on trzy główne środowiska wychowawcze wywierające ogromny wpływ na młodego człowieka. Są to szkoła, dom oraz grupa rówieśnicza. Często brak właściwych relacji na jednej z tych płaszczyzn przyczynia się do powstania konfliktów, prowadzących w konsekwencji np. do ucieczek z domu. Brak troski o zaspokojenie podstawowych nieraz potrzeb dziecka, autorytatywny sposób wychowania, alkoholizm w domu, niepełna rodzina, problemy z nauką, konflikty z rówieśnikami czy nauczycielem to bardzo ogólny schemat kłopotów dorastającego człowieka. Należy pamiętać, iż złe zachowanie wynika z przeżywanych trudności młodego człowieka oraz poczucia zagrożenia i stanowi rodzaj komunikatu: „słuchaj, jest mi źle!”.

Do najbardziej typowych zachowań takich jednostek należy nieśmiałość, usuwanie się na bok, czasem aroganckie odnoszenie się do innych. Objawów może być wiele i przytoczona lista z pewnością ich nie wyczerpuje, o czym przekonywała Ewa Frączyk, kierownik świetlicy środowiskowej dla dzieci i młodzieży prowadzonej przez stowarzyszenie ewangelizacyjno-charytatywne pod nazwą „Mocni w duchu” z Łodzi. Reakcje młodych ludzi w obliczu zagrożenia mogą się bardzo różnić i każdy przypadek należy traktować indywidualnie. Przykłady złego zachowania trzeba najpierw potraktować jako sygnał niepokojącego stanu i nie uważać za objawy złośliwości, przeciw którym trzeba natychmiast podjąć działania.

Jednak gdy zachowanie ucznia daleko odbiega od normy i nie jest sporadycznym wypadkiem, należy się zastanowić, jakie środki przedsięwziąć. Nie ma bowiem jednej recepty, którą można by zastosować w każdym przypadku. Często stosowanym przez wielu pedagogów pierwszym remedium jest informowanie o swoich odczuciach spowodowanych zaistniałą sytuacją. Wiele dzieci bowiem nie zdaje sobie nawet sprawy, że swoim postępowaniem wyrządziło przykrość drugiej osobie. Zacznijmy od wyrażenia własnych emocji. Stworzenie przyjaznej, pełnej zrozumienia atmosfery powinno być priorytetem dla każdego nauczyciela. Pomocne w osiągnięciu tego celu mogą się okazać gry i zabawy proponowane przez Rosemarie Portmann w książce Gry i zabawy przeciw agresji (wyd. „Jedność”, 1999), skierowanej przede wszystkim do nauczycieli, wychowawców i pedagogów zmagających się ze zjawiskiem agresji. Gry zespołowe, ułatwiające nawiązanie kontaktu z rówieśnikami, poznanie i wyrażenie pozytywnych i negatywnych emocji, których wszyscy doświadczamy, są niezwykle skuteczne bez względu na fakt, czy w naszej grupie występują zachowania agresywne, czy nie.

Ten pedagogiczny sposób działania, będący formą docierania do ucznia trudnego, można realizować nie tylko podczas lekcji, ale także, a może przedewszystkim, podczas wyjazdów, zajęć pozaszkolnych, przerw międzylekcyjnych i w trakcie różnych akcji charytatywnych, w których działalność, jak wynika z doświadczenia brata Szymkowiaka, młodzież bardzo chętnie się angażuje. Możliwości rozbudzenia różnych form aktywności uczniów jest, jak podkreślał brat Szymkowiak, wiele. Wszystko zależy od podejścia i chęci nauczyciela.

Stanowisko to podzielił kolejny prowadzący warsztaty, Adam Maniura, katecheta, a także założyciel pierwszej na świecie wypożyczalni różańców. Adam Maniura przedstawił w swoim wykładzie szereg sposobów „inwestowania w młodzież”, które powinny przynieść efekty. Pedagog ten, uczący religii, stosuje wiele form, takich jak wspólnie nagrywanie z młodzieżą filmów, organizowanie koncertów, wystawianie sztuk oraz udział w akcjach charytatywnych. Jest zwolennikiem korelowania form pracy indywidualnej z grupową.

Do pierwszej z nich włącza szeroko pojętą twórczość artystyczną: pisanie wypracowań, prezentowanie swoich poglądów w esejach, wyrażanie emocji w pracach plastycznych czy w próbach komponowania własnych utworów muzycznych i w strofach wierszy. Do form pracy grupowej zalicza z kolei zespołowe zajęcia plastyczne, muzyczne, tekstowe, ruchowe, teatralne, a nawet kulinarne. Pomysły te, jakkolwiek na początku wydają się szalone, niekiedy niemożliwe do realizacji, są w większości aprobowane przez młodzież, a efektem zaangażowania są konkretne prace, których autorami są sami uczniowie.

Czy jednak zawsze jest tak dobrze? Dużo zależy od grupy, z którą mamy do czynienia, aktywności młodych, których lenistwo lub nieprzyjazny stosunek niejednokrotnie może zniweczyć realizację wielu ciekawych pomysłów. Do delikatnych stron tej pracy można także zaliczyć konieczność poświęcenia swojego wolnego czasu. Dla wielu pedagogów największą przeszkodą może być brak gratyfikacji finansowej. Trudno się dziwić, bo to praca dla entuzjastów. Tylko bezustanna troska o własny rozwój, poszerzanie swoich horyzontów myślowych uwalnia od schematyzacji i rutyny.

Nauczyciel ekspansywny, ciągle zaskakujący otoczenie czymś nowym, pełen energii i satysfakcji z drobnych nawet postępów bez wątpienia zyskuje wiele w oczach swych wychowanków. Pasja – w tym jednym słowie zdaje się tkwić sekret powodzenia w zmaganiu się z trudnościami w każdej, nie tylko pedagogicznej pracy.


Joanna Witt
Sopot



 

Listopad/Grudzień 2009
REKLAMA
FACEBOOK
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu

Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00

(W)inna Szymborska

Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00

„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna

Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00

Comeback rózgi i klęczenia na grochu?

Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00

Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów

Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00


OSTATNIE KOMENTARZE

Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?

Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39

MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34

Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35

Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi

jeck steve 09 Luty 2012, 07:01

Dr kalkulator

imarion 08 Luty 2012, 18:24

FACEBOOK

Powrót do góry