Kryzys środka życia może być dobry
Konieczność adaptacji do nowych warunków może wynikać z wielu różnorodnych przyczyn. Każdy etap to wyzwanie: po okresie obfitującego w problemy dzieciństwa zaczynamy wieść wspólne życie z drugą osobą. Przyjście na świat dziecka stanowi istotną zmianę dotychczasowej sytuacji (czasem dotyczy to samotnego rodzica). Podobnie wybory dotyczące kariery zawodowej, sposobu utrzymania siebie i bliskich, dalszego rozwoju własnego lub partnera przenoszą się na życie rodzinne, zmieniają proporcje w podziale czasu na pracę i wypoczynek i sposoby jego spędzania.
Gdy koło czterdziestki osiągamy na ogół stabilizację i, wydawałoby się, że można wreszcie trochę odpocząć, dopada nas ów życiowy pat, który Levinson (1978) nazwał kryzysem środka życia. I rzeczywiście, w miarę upływu czasu nasze procesy poznawcze działają jakby gorzej, ręce stają się zbyt krótkie, aby poczytać gazetę (ach ta akomodacja!), zamiast rozmów prowadzonych w oddali słyszymy szum, a gdy chcemy przypomnieć sobie ważną informację sprzed dwóch tygodni, na myśl przychodzi coś sprzed dwudziestu lat. Spostrzegamy, że coraz trudniejsze dla naszych słabszych mięśni (i kręgosłupa) jest przenoszenie bagaży, a do tego co i rusz dowiadujemy się, że któryś z bliższych lub dalszych znajomych miał zawał serca, cierpi z powodu wylewu czy raka albo ma, niewróżące nic dobrego, problemy z nadwagą. Według Levinsona aż 70 do 80% mężczyzn odczuwa kryzys środka życia jako nieprzyjemny i psychicznie bolesny.
Chcąc nie chcąc, zadajemy sobie wówczas pytania: Jak dalej ma wyglądać nasze życie? Czy damy radę zrealizować podjęte wcześniej cele życiowe? A może uda się coś zmienić?
W połowie ubiegłego stulecia Erikson (1950-1997) podzielił życie człowieka na osiem etapów rozwojowych: niemowlęctwo, wczesne dzieciństwo, wiek zabawy, wiek szkolny, adolescencję, wczesną dorosłość, dorosłość i wiek dojrzały. Według niego przejścia między tymi etapami pociągają za sobą kryzysy adaptacyjne. Z kolei Vaillant (1977) zaproponował, by wytyczone przez Ericksona etapy uzupełnić o dwa dodatkowe: okres konsolidacji kariery zawodowej (23-35 lat), kiedy rozwój zawodowy człowieka nabiera spójności i ulega ustabilizowaniu, oraz trwający całą dekadę (45-55 lat) okres „utrzymywania znaczenia – kontra usztywnienie”. W okresie tym, według uczonego, dorośli akceptują swoją pozycję życiową niezależnie od tego, czy udało im się osiągnąć założone cele, czy też nie – i coraz częściej angażują się w działania przydające ich życiu znaczenie, za to przeciwdziałające wpadnięciu w pułapkę usztywnienia.
W przeciwieństwie do Levinsona Vaillant twierdzi, że tylko nieznaczna część osób dorosłych doświadcza kryzysu środka życia. Uważa, że lata czterdzieste to okres stawania się dojrzałym, ponownej oceny swoich celów życiowych i wglądu w swoje dotychczasowe życie, a etap ten wcale nie musi być odczuwany jako kryzys. Podobnie Bee (1998) twierdzi, że nie jest przekonana, iż kryzys środka życia jest nieuniknionym lub nawet powszechnym zjawiskiem tego okresu. Potwierdzenie, że na tym etapie życia przeżywamy pewne trudności, można znaleźć tylko u jednej grupy badanych: białych, wykształconych mężczyzn, przedstawicieli klasy średniej. Również i Erikson w swojej późniejszej publikacji (1985) przybliża się do poglądów Vaillanta i określa wiek średni bardziej jako ogniwo międzypokoleniowe łączące dwa stadia życia niż jako kryzys.
Skąd te różnice?
Sam podział życia na osiem czy dziesięć etapów nie wystarczy do tego, by stwierdzić, co wpływa na jego przebieg. Deutsch (1991) wytknął Levinsonowi, że badania swoje prowadził wyłącznie na mężczyznach. Kryzys środka życia w ujęciu Eriksona jest sformułowany w kategoriach tradycyjnie bardziej związanych z rolą mężczyzny – osoby wytyczającej cele, biorącej aktywny udział w wyścigu o lepszą pozycję na drabinie zawodowej i społecznej, w dużej mierze realizującej się przez widoczne dla innych osiągnięcia zawodowe. Tymczasem etapowe teorie rozwoju człowieka niezbyt ściśle przystają do zwykle bardziej rozwiniętych potrzeb kobiet dotyczących relacji interpersonalnych, współzależności i troski o innych, a także przypisują niewielkie znaczenie wychowaniu dzieci oraz coraz bardziej złożonym i coraz ważniejszym rolom kobiet w rodzinie.
Nawet współczesne podejście do rozwoju podkreśla, że to, czy określone wydarzenie (narodziny, zawarcie związku małżeńskiego, rozwód czy śmierć kogoś z rodziny, utrata lub zaprzestanie pracy itp.) będzie początkiem trudnego kryzysu, czy też jedynie porządkiem rzeczy, zależy nie tylko od rodzaju i znaczenia samego wydarzenia dla życia jednostki, ale również od czynników łagodzących (zdrowie psychiczne, inteligencja, wsparcie ze strony rodziny i przyjaciół, osobowość, poziom życia), indywidualnej zdolności jednostki do adaptacji (ocena zdarzenia, strategie adaptacyjne), kontekstu życia i otoczenia socjohistorycznego – wcześniejszych doświadczeń własnych oraz podobnych wydarzeń przeżywanych przez inne osoby z otoczenia.
Istnieją społeczeństwa, w których pojęcie „kryzysu środka życia” jest nieznane bądź też osiągnięcie wieku związanego ze zmianą roli społecznej jest postrzegane pozytywnie – co nie znaczy, że nie jest źródłem stresu adaptacyjnego. W mniej rozwiniętych zbiorowościach przejściu kobiet przez wiek średni towarzyszy poprawa ich statusu na wielu polach. Po menopauzie cieszą się one większą swobodą obyczajową i mobilnością, mają mniej obowiązków domowych, mogą odwiedzać nawet daleko mieszkających krewnych i znajomych, mają więcej czasu na uczestnictwo w życiu religijnym i rozwój swoich zainteresowań. Zadania kobiet jako zarządzających domem stają się bardziej administracyjne – panie cedują pracę młodsze kobiety, często córki lub synowe.
Starsze kobiety cieszą się wieloma przywilejami: mają prawo do nadawania wnukom imion i do decydowania o ważnych wydarzeniach rodzinnych, takich jak inicjacja czy ślub. Poza swoją rodziną również pełnią prestiżowe role: akuszerki, uzdrowicielki czy swatki. Dlatego też języki społeczeństw nieuprzemysłowionych często nie posługują się pojęciem „w wieku średnim”, a jedynie „młody, młoda”, tj. zdolny do walki mężczyzna lub zamężna kobieta, albo „stary, stara”. Również i w naszym społeczeństwie – choć większość osób przechodzi przez poszczególne etapy rozwojowe w podobnym wieku – coraz częściej spotykamy osoby, które nie przechodzą do poszczególnych etapów razem ze swoimi rówieśnikami, ze względu na odraczanie małżeństwa, nieplanowaną ciążę, dużo późniejsze niż zazwyczaj rozpoczęcie studiów czy zakładanie kolejnych rodzin.
Co z tego wynika?
Chociaż wszyscy przechodzimy lub przejdziemy przez środek życia – o ile wcześniej nie przyjdzie nam sie z nim rozstać – to nie dla wszystkich lata te muszą być pasmem trudnych zmagań z sobą i poszukiwań własnego „ja”. Zmieniające się warunki , coraz bardziej zróżnicowane i wymagające role społeczne oraz coraz większe możliwości własnej aktywności wpływają dziś na to, jak przejdziemy swój kryzys jutro. Sztywne trzymanie się arbitralnie narzuconych nam lub samemu sobie reguł, lekceważenie swoich potrzeb, życie w otoczeniu szkodliwym dla zdrowia psychicznego, nierozwijanie zainteresowań, życie życiem innych osób zamiast swoim własnym, nierozwiązanie wcześniejszych kryzysów rozwojowych – będzie sprzyjało trudnościom w zaakceptowaniu zmian wiążących się z osiągnięciem wieku dojrzałego.
Z kolei osoby aktywne, uprawiające sport, o szerokim spektrum zainteresowań i wielu doświadczeniach, będące w bliskich relacjach ze swoimi rówieśnikami, dziećmi i wnukami, łatwo adaptujące się do nowych warunków – będą raczej pozytywnie reagować na nowe możliwości, jakie przyniesie im wejście w ten wiek.
A zatem, drogi Czytelniku, jeśli chcesz – a jestem przekonany, że chcesz – aby okres przejścia przez połowę twojego życia był czasem szczęścia, radości, spełnienia i satysfakcji – zacznij nad tym pracę już teraz. Odnajdź – jeśli tego nie zrobiłeś wcześniej – swoje „ja”, dbaj o warunki swego życia, zdrowie psychiczne i fizyczne, utrzymuj wiele różnorodnych, bliskich i dalszych relacji z rodziną, znajomymi i przyjaciółmi, wyznaczaj i realizuj swoje cele, żyj tak, abyś – gdy przyjdzie czas – mógł śmiało powiedzieć: rozwinąłem zdolności adaptacyjne, w pełni wykorzystałem i wykorzystuję przynoszone przez życie szanse i choć zdaję sobie sprawę ze zmian, jakie zaczynam odczuwać w moim ciele, to umiem utrzymać równowagę pomiędzy aspiracjami, możliwościami fizycznymi i rolami społecznymi, pomiędzy psyche, soma i polis i cieszyć się nią, a moje doświadczenia życiowe przekazuję teraz innym – dla młodego pokolenia jestem mentorem, doradcą, nauczycielem.
Radosław J. Utnik
Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej w Warszawie
XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu
Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00
Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00
„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna
Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00
Comeback rózgi i klęczenia na grochu?
Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00
Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów
Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00
Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?
Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39
MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34
Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35
Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi
jeck steve 09 Luty 2012, 07:01
imarion 08 Luty 2012, 18:24