Językowe ewolucje
Do podzielenia się uwagami na ten temat skłoniły mnie wyniki pewnego konkursu językowego, który corocznie organizuję w szkołach, w których uczę, tj.w liceum ogólnokształcącym i technikum. Celem zawodów jest wyłonienie spośród uczniów szkolnego mistrza ortografii.
Na ogół przyzwyczaiłam się do zwykłych przejawów nieznajomości zasad pisowni i błędów gramatycznych w wypowiedziach, ale ostatnio zaskakuje mnie u moich wychowanków zjawisko nieznajomości pewnych słów, które jeszcze niedawno należały do kanonu polszczyzny, a obecnie akademickie podręczniki określają elegancko: nie należą one do „czynnego zasobu językowego użytkowników”. Okazało się, że podczas konkursowego dyktanda uczniowie nie znają pewnych sformułowań lub nie rozumieją określeń, które u ich rówieśników z poprzednich lat nie budziły wątpliwości. Zaskoczenie uczniów poddających się sprawdzianowi przy wyrazach o czysto polskim źródłosłowie było tak wyraźne, że – chcąc zbadać zjawisko – poprosiłam ich o podkreślanie wyrazów, które słyszą po raz pierwszy lub nie rozumieją ich znaczenia. Zdumiała mnie liczba zaznaczeń.
Dodam jeszcze, że konkurs z założenia nie jest przewidziany jako etap wyłaniania wybitnych jednostek do dalszych ogólnokrajowych zmagań, ale chodzi raczej o popularyzację idei poprawnego posługiwania się językiem na co dzień, a więc zwykłą polszczyzną. Okazało się, że dla wielu młodych Polaków problemem nie jest znajomość zasad ortografii języka ojczystego, ale zasób słów. Nie mają pojęcia, na przykład, co to znaczy „hoża dziewczyna”, „łuczywo”, „rubież”, marszruta”, „zmitrężyć”. Mało tego, nie wiedzą już, kto to jest „harcmistrz”; pewnie dlatego, że wśród młodzieży spada popularność organizacji harcerskich.
Osobliwością na rynku wydawniczym jeszcze do niedawna był wydany przez PWN Słownik wyrazów zapomnianych, czyli słownictwo naszych lektur autorstwa Krystyny Holly i Anny Żółtak. Słownik wyjaśnia bowiem znaczenie wyrazów przestarzałych występujących w lekturach szkolnych oraz w klasyce polskiej literatury dziecięcej i młodzieżowej. Hasła są opatrzone stosownymi przykładami z utworów i objaśniane w przystępny sposób. Być może książka ta teraz stanie się niezbędną pomocą naukową w prowadzeniu lekcji języka polskiego. Bez niej uczniowie nie będą mogli zrozumieć podstawowych lektur i to niekoniecznie pochodzących sprzed dwustu czy trzystu lat, ale nawet dzieł z dwudziestego wieku.
Zapewne wspomniana książka pozostałaby długo tylko ciekawostką bibliofilską, gdyby uczniowie przyswajali sobie zadane lektury. Ale niechęć młodych ludzi do czytania książek bierze się z poświęcania całego wolnego czasu wszelkim „multimedialnym cukierkom”, czyli grom komputerowym i innym zabawom w internecie. Czy można się więc dziwić, że przystępując do omawiania wiersza Juliana Tuwima „Sitowie”, rozpoczynam od wyjaśnienia, co znaczy tytułowe słowo?
Rozumiem, że świat się zmienia i wraz z tym zmienia się słownictwo, które go opisuje. Boję się jednak, że następuje nie prosta wymiana leksyki, ale zjawisko wypierania słów rodzimych przez obce. Jeszcze trochę i zostanie zachwiany stan równowagi językowej, gdy po stronie ubytków będziemy mieć deficyt wobec nabytków. Podobnie jak w polskiej demografii: ujemny przyrost naturalny. A ponieważ rząd zaczął myśleć o sposobach zahamowania tego niekorzystnego dla przyszłości narodu zjawiska, może czas też podejmować zaradcze działania w dziedzinie języka?
A sprawa nie jest bynajmniej łatwa, bo na stan języka mają wpływ rozmaite czynniki: socjologiczne, edukacyjne, gospodarcze, cywilizacyjne. Na pierwszym miejscu można wymienić niebywały rozwój środków nowoczesnego komunikowania się między ludźmi, które ze swej technicznej natury nie sprzyjają wzbogaceniu się słownictwa użytkowników i rozwoju indywidualnego stylu mówienia i pisania; wręcz przeciwnie – w łączności emailowej lub typu SMS dominuje skrótowość, szybkość i siłą rzeczy schematyczność.
Niedawno w „Gazecie Wyborczej”, w artykule „Dzieci z billingu” autorstwa Wojciecha Staszewskiego, przeczytałam, że należymy do światowej czołówki w liczbie wysyłanych SMS-ów: średnia dzienna europejska wynosi bowiem trzy, cztery SMS-y na głowę, gdy tymczasem statystyczny Polak esemsuje aż sześć i pół razy! Jak się podaje w artykule, najczęściej wyemitowane z komórki gimnazjalisty słowa to „Hej”!, „Co robisz”?, „Cześć”! Myślę, że to materiał nie tylko do badań dla językoznawcy, lecz także socjologa i psychologa.
Ale nie popadajmy w panikę, problem nagminnego lekceważenia zasad pisowni w życiu codziennym jest nie tylko polską domeną. Jak wynika z publikowanych ostatnio doniesień, z tym samym zjawiskiem zmagają się też Francuzi, znani z zaciekłej obrony swego języka, zwłaszcza przed zalewem angielszczyzny. W ciągu dwudziestu ostatnich lat w szkołach francuskich odnotowuje się powszechnie zjawisko upadku troski o poprawne stosowanie zasad gramatyki i ortografii. Przytacza się dowody w postaci zachowanych dyktand, że współcześni czternastolatkowie piszą teraz tak, jak wcześniej dziewięcioletnie dzieci. Jeszcze w roku 1987 gimnazjalista popełniał na stronie przeciętnie osiem błędów ortograficznych, teraz ma ich aż piętnaście.
Zastanawiając się nad przyczynami takiego stanu rzeczy, francuscy lingwiści upatrują ich w ciągle malejącej liczbie godzin przeznaczonych na naukę ojczystego języka. O dziwo, za to mniejszą niż u nas winą obarczają współczesne środki komunikowania, w których podobno aż pleni się moda na krótszą, fonetyczną pisownię.
W tej dziedzinie u nas przynajmniej czyni się starania, aby przeciwdziałać wynaturzeniom językowym wśród internautów. Robi to, choć mało skutecznie Rada Języka Polskiego, a obok tego oficjalnego nurtu pojawiają się inicjatywy społeczne w rodzaju BYKOM-STOP (http://www.bykom-stop.avx.pl/), promujące poprawną ortografię i interpunkcję wśród internautów. Pomysłodawca strony wzywa do dawania dobrego przykładu i tępienia e-analfabetyzmu w globalnej sieci.
Gorzej, że sama szkoła nie sprzyja ochronie języka. A przykład idzie z góry, bo postawę wobec poprawności ortograficznej uczniów w szkole ponadgimnazjalnej określają choćby wymagania egzaminu maturalnego. Obecnie na siedemdziesiąt punktów możliwych do uzyskania na egzaminie z języka polskiego, jedynie trzy marne punkciki można zarobić z kompetencji ortograficznych. Perspektywa utraty zaledwie trzech punktów bynajmniej nie motywuje ucznia do pracy nad kształtowaniem poprawności językowej, a nauczycielowi, jak samotnemu na pustyni rycerzowi, wytrąca dodatkowo broń z ręki. Swoje złe strony ujawnia w tej mierze także masowość dostarczanych opinii z poradni psychologiczno-pedagogicznych o dysleksji i dysortografii uczniów.
Jasne, że naturalną rzeczą w języku jest jego zmienność, dostosowanie do bieżących potrzeb społecznych, a pojawiające się innowacje językowe z czasem wchodzą do powszechnego użytku i stają się normą. Ale chodzi mi o to, żeby ewolucja nie oznaczała po prostu zubożenia języka, wyzbywania się jedna po drugiej obowiązujących reguł. Wyobraźmy sobie, jaki chaos zapanowałby na drogach, gdyby wszyscy kierowcy zaczęli ignorować przepisy ruchu i postępowali zgodnie z własnym poczuciem bezpieczeństwa. Wcześniej czy później musiałoby to doprowadzić do gigantycznej katastrofy.
Chyba że w kwestii językowej czeka nas jako naród językowa wieża Babel. A może relacje międzyludzkie, również z uwagi na jakość komunikacji językowej, stracą na znaczeniu i dobrowolnie pozbędziemy się wszystkich różnorodności i subtelności znaczeniowych? Oby było to fałszywe proroctwo.
Wioletta Poturała
Zespół Szkół Górniczo-Energetycznych w Koninie
XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu
Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00
Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00
„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna
Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00
Comeback rózgi i klęczenia na grochu?
Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00
Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów
Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00
Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?
Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39
MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34
Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35
Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi
jeck steve 09 Luty 2012, 07:01
imarion 08 Luty 2012, 18:24