Nauczyciel kontra klasa

Program studiów pedagogicznych zawiera różnorodne treści, które mają wyposażyć przyszłego nauczyciela w najważniejsze umiejętności. Nie brak w nim zagadnień z zakresu medycyny, psychologii, psychiatrii, socjologii, a ostatnio coraz częściej także ekonomii. Wszystko po to, by proces nauczania i wychowania młodego pokolenia przebiegał jak najwydajniej i zakończył się pedagogicznym sukcesem.

Media prześcigają się w doniesieniach o coraz drastyczniejszych wydarzeniach, do których dochodzi w szkołach; uczniowie i nauczyciele obawiają się chodzić na zajęcia. Eksperci poszukują nowych rozwiązań, mających na celu zmniejszenie zjawiska przemocy, ministerstwo edukacji wprowadza programy profilaktyczno-korygujące, uczelnie pedagogiczne wypuszczają rokrocznie coraz lepiej przygotowaną kadrę. Tylko nadal tak naprawdę nie wiadomo, co jest przyczyną takich antagonizmów między nauczycielem a uczniem. Co było pierwsze: nadużycie władzy przez nauczyciela czy brak szacunku ze strony ucznia, przeradzający się z czasem w agresywne zachowania wobec wychowawcy?

Myślę, że każdy z nauczycieli mógłby przywołać sytuacje, w których nauczyciele posunęli się za daleko, poniżając albo zastraszając ucznia. Istnieje zatem potrzeba postawienia kilku pytań: Skąd się bierze taka agresja wśród nauczycieli i co tak naprawdę kryje się za nadużywaniem przez nich władzy? Co się dzieje w klasie szkolnej i dlaczego uczeń wywołuje agresywne zachowania nauczyciela?

Sądzę, że wyjaśnienia można szukać w podejściu behawiorystycznym i wnioskach wypływających z badań nad warunkowaniem klasycznym. John Watson oraz inni przedstawiciele tego nurtu psychologii uważali, iż zachowanie jest kształtowane przez doświadczenie. Można je analizować w aspekcie par skojarzeń: bodziec – reakcja.

Tak jak w badaniach przeprowadzonych przez Iwana Pawłowa określony bodziec prowadził do powstania danej reakcji, tak środowisko szkolne wywołuje konkretne, uprzednio mocno wdrukowane scenariusze zachowań. Niestety najczęściej o negatywnym charakterze. Aby temu zapobiegać, nie wystarczy zmiana programów studiów na kierunkach pedagogicznych czy wprowadzenie nowych zasad kształcenia. Należy pomóc przyszłemu nauczycielowi spotkać siebie samego i przerobić te wszystkie trudne sytuacje, które zaistniały podczas jego procesu kształcenia. W przeciwnym razie może on w pracy zawodowej dokonywać tzw. przeniesień i nieraz nieświadomie odreagowywać na uczniach własne zranienia z przeszłości powstałe pod wpływem niewłaściwych postaw nauczycieli. Ofiary przemocy niestety bardzo często stają się później katami.

 

To przede wszystkim w gestii wykładowców uczelni pedagogicznych leży stworzenie studentom takich warunków, w których mogliby odblokować wszystkie negatywne, najprawdopodobniej głęboko wyparte uczucia. Takie terapeutyczne warsztaty mogłyby się odbywać w ramach treningu interpersonalnego lub warsztatów umiejętności wychowawczych. Studenci mieliby okazję przeanalizować owe doświadczenia oraz uświadomić sobie, jakie skutki mogłyby za sobą pociągnąć w ich przyszłej pracy wychowawczej. Omówienie ich w bezpiecznych warunkach, na zajęciach, pozwoliłoby studentom odreagować całą złość i uczucie upokorzenia. W przeciwnym razie wentyl bezpieczeństwa może puścić w klasie szkolnej w wyniku zderzenia się z sytuacją podobną do tej, w której kiedyś sami uczestniczyli.

Podczas organizowanych dla nauczycieli różnorodnych szkoleń warsztatowych wychodzi na jaw brak wiary pedagogów we własne kompetencje oraz posiadane zdolności intrapersonalne. Nauczyciele nierzadko obawiają się korzystać z własnego potencjału. Wolą raczej stosować gotowe, zatwierdzone przez ekspertów rozwiązania. Dzięki temu niejako przerzucają odpowiedzialność za ewentualne błędy i porażki pedagogiczne na inne instytucje.

Niestety szkoła jest i pewnie pozostanie na zawsze złączona z procesem oceniania, który jest przyczyną wielu frustracji, a także obniżenia poczucia własnej wartości. Wobec oceny człowiek jest bezradny, dotyka ona bowiem jego najgłębszych i najwrażliwszych sfer.

Czego się obawiają nauczyciele? Zapytani przeze mnie studenci wskazali kilka głównych przyczyn. Przede wszystkim nauczyciele obawiają się, że wyjdzie na jaw ich niekompetencja czy brak wiedzy na dany temat. Poza tym chronią się przed utratą autorytetu w oczach ucznia. Próbują go zyskać, zwiększając dystans miedzy sobą a wychowankiem. Zapominają, iż proces wychowania zakłada autentyczne spotkanie osób. Aby móc się spotkać z drugim człowiekiem w prawdzie, trzeba wpierw spotkać samego siebie, poznać swoje słabe i mocne strony oraz zaakceptować całą swoją historię życia.

W przeciwnym razie druga strona, zwłaszcza jeśli jest to dziecko, szybko wyłapie ów brak autentyczności. Dzieci mają przedziwną zdolność docierania do tych zakątków osobowości, które dorośli starają się ukryć za maskami. Dzieci bardzo często widzą to, co dla oka jest niewidoczne.

Gdyby przeanalizować dogłębniej reakcje nauczycieli i poprzedzające je motywacje, mogłoby się okazać, iż tak naprawdę nauczyciele się boją, a ich agresywne postawy są formą obrony. W obliczu strachu człowiek zawsze sięga po najbardziej prymitywne mechanizmy obronne. Jednym z nich jest bierna i czynna agresja. Można by było przeprowadzić badania diagnostyczne wśród kadry pedagogicznej, dotyczące jej bolesnych doświadczeń związanych z ławką szkolną. Być może okazałoby się, iż wiele osób doznało poniżenia, wyśmiania, upokorzenia oraz przemocy werbalnej. Ktoś kiedyś trafnie zauważył, że ranne zwierzę, czujące zagrożenie, albo pogryzie, albo ucieknie. To drugie w przypadku nauczycieli nie wchodzi w rachubę, trywializując zatem, sięgają po pierwsze rozwiązanie
Przyszłych nauczycieli powinno się również wyposażyć w mechanizmy radzenia sobie ze stresem. Środowisko szkolne jest wyjątkowo stresogenne, m.in. z powodu panującego tam hałasu, koleżeńskiej rywalizacji, mobbingu, a nawet bullyingu (indywidualne dokuczanie, kpienie czy izolacja) czy też nieustannego nacisku na zdobywanie dyplomów i zaświadczeń do awansu zawodowego.

Ksiądz Janusz Mastalski w swojej pracy, poświęconej szkolnym interakcjom zaburzającym skuteczne wychowanie, podaje obszerną listę objawów tzw. syndromu wymuszonej agresji. Syndrom ten jest stosowanym przez nauczycieli w obliczu poczucia zagrożenia mechanizmem obronnym, polegającym na uprzedniej agresji wychowawcy. Polega on na niewspółmiernym reagowaniu na bodźce, powodującym nerwową atmosferę i obniżenie poczucia bezpieczeństwa wśród wychowanków, samoistnym generowaniu agresji, cynizmie i złośliwości prowadzących do zaniżenia samooceny uczniów i określonych, związanych z nimi kompleksów, na tworzeniu sytuacji konfliktowych, w których wychowanek coraz mniej rozumie swojego wychowawcę, a przez to zaczyna go unikać.

Nauczyciele mają moralny obowiązek zrewidowania i przemyślenia swoich osobistych problemów. W przeciwnym razie nie będzie mowy o poprawie sytuacji w szkołach. A może się ona nawet pogarszać.


Joanna A. Wnęk
Akademia Pedagogiczna im. KEN w Krakowie




 

Listopad/Grudzień 2009
REKLAMA
FACEBOOK
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu

Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00

(W)inna Szymborska

Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00

„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna

Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00

Comeback rózgi i klęczenia na grochu?

Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00

Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów

Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00


OSTATNIE KOMENTARZE

Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?

Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39

MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34

Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35

Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi

jeck steve 09 Luty 2012, 07:01

Dr kalkulator

imarion 08 Luty 2012, 18:24

FACEBOOK

Powrót do góry