Sami siebie ograniczamy
"Dobre wychowanie to miłość i dobry przykład. Nic ponadto"
W poprzednim numerze EiD nasza stała felietonistka, Iwona Majewska - Opiełka, zadała nam - czytelnikom - pytanie. Czy pamiętamy z czasów szkolnych nauczyciela, który pozostał w naszej pamięci jako autorytet? Niestety, wiele osób odpowiedziało przecząco, a większość czytelników nie było zapewne specjalnie zaskoczonych. Czy tak musi być? To pytanie, oczywiście, jest zadawane często.
Jako członek zespołu organizującego "Autorytety dla edukacji" liczę na to, że eventy jakimi są organizowane przez nas konferencje zainspirują pedagogów do poszukiwania nowych ścieżek w wychowywaniu młodzieży.
Jest takie przysłowie: "Dobre wychowanie to miłość i dobry przykład. Nic ponadto." Moim zdaniem najlepiej oddaje ono istotę procesu pedagogicznego. Dobrym naczycielem może zostać osoba, która kocha młodzież, a przez to stara się ją rozumieć. Tylko zrozumienie prowadzi do powstania nici porozumienia, której tak czasem brakuje. W każdej dziedzinie życia jest tak, że aby osiągnąć sukces, należy umieć zjednywać sobie ludzi i sądzę, że dokładnie takie same mechanizmy rządzą szkołą, relacją uczeń - nauczyciel. Jednak, aby dotrzeć do uczniów potrzeba sposobu, należy ich podejść - tak widzę to ja, człowiek jedną nogą będący jeszcze w szkole. Potrafię wymienić nauczycieli, którym się to udawało. Na moich oczach nieśmiali stawali się odważni, lenie brały się do nauki. I to bez przymusu! Wystarczy (a może to dużo?) pokazać, że nauka ma sens i zaowocuje w przyszłości. Niemożliwe? Polecam przykład Marka Golki z VI LO w Radomiu. Od 35 lat uczy fizyki, kształci olimpijczyków (260 z nich to finaliści). Jego lekcje to show - nie boi się przekazywać swojej wiedzy. Swoją pasją zaraża innych.
Napisałem, że potrafię wymienić nauczycieli, którym się do udawało. Oczywiście, mogę też sporządzić listę tych, przy których nawet zdolny humanista nie miał najmniejszej ochoty na wypracowanie. Czego zabrakło? Moim zdaniem sposobu, fortelu, za pomocą którego trafia się do dusz młodych ludzi. Nie dziwi mnie wcale fakt, że po kilkunastu latach pracy z młodzieżą, z którą zwyczajnie nie można się dogadać - nadchodzi frustracja wraz z całą listą pochodnych efektów. To przecież normalna reakcja.
Wyznaję zasadę, że nauczyć można się dosłownie wszystkiego. Pracując nad sobą jesteśmy w stanie wyplenić swoje złe przyzwyczajenia, a w zamian wykształcić dobre odruchy w danych sytuacjach. Można zwyczajnie nauczyć się technik, które pozwolą dotrzeć do młodzieży, pokazać się w dobrym świetle i pozostać jako ten autorytet, którego brakuje nam we wspomnieniach z czasów szkolnych. Liczę, że "Autorytety dla edukacji", które z przyjemnością współorganizuję (ucząc sę jednocześnie) dadzą możliwość nowoczesnego doskonalenia. Nastały przecież czasy, kiedy wszystko jest na wyciągniecie ręki, a "Z tego świata każdy ma dokładnie tyle, ile sam sobie weźmie" - powiedział Giovanni Boccaccio i nie chodzi tu o jakikolwiek aspekt materialny.
Michał Gołaś
XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu
Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00
Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00
„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna
Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00
Comeback rózgi i klęczenia na grochu?
Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00
Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów
Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00
Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?
Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39
MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34
Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35
Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi
jeck steve 09 Luty 2012, 07:01
imarion 08 Luty 2012, 18:24