Import z Nowej Zelandii

 

Znajoma z Warszawy dziwiła się smakowi owocu kiwi: „Taki słodki, miękki i duży... Kiwi w Polsce są małe, twarde i kwaśne!”. Podobnie jest z miodem manuka. Nie traci smaku i wartości leczniczych, ale mocno zwiększa cenę. Eksport z Nowej Zelandii do Polski nie zawsze wychodzi na dobre. Innowacyjny program CMC (Children Massaging Children) nie ucierpiał podczas transportu, ale zyskał nowy wymiar.

 

W Nowej Zelandii CMC najpierw wszedł na stałe do programu wakacyjnego w najlepszym w kraju Community and Recreation Centre w Auckland. Gdy otwarta na nowe metody dyrektorka Marlborough Primary School - Christine Wargent usłyszała o tym nowatorskim programie, wprowadziła go do szkoły. Potem CMC dotarł do Hastings: dyrektor szkoły podstawowej z dziećmi z rodzin o najniższym wskaźniku socjo-ekonomicznym zobaczył w CMC szansę na przerwanie zaklętego koła przemocy. Następny był Marrist College, elitarny chrześcijański koledż dla dziewcząt, oraz prywatna sieć przedszkoli Poppetts. Do Polski CMC dotarł w roku 2003.


Program CMC to trzy techniki masażu (plecy, głowa, dłonie) i trzy piosenki, których słowa są instrukcją. Badania Eastern Institute of Technology dra Jill Morgan dowodzą, że ta prosta metoda poprawia koncentrację dzieci, pozytywnie wpływa na wyniki w nauce, obniża poziom stresu i agresji, uczy empatii i zapobiega tzw. fali. Lista korzyści jest bardzo długa i można by o nich wiele napisać. Pracę magisterską o CMC, pod kierunkiem dr Agnieszki Koniecznej z Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej napisała i obroniła Kasia Kelm-Letka. Ale nie w tym rzecz. Na nowym rynku produkty importowane zaczynają żyć własnym życiem. Tak samo dzieje się z koncepcjami: od CMC po pokolenie Y. Brałam udział we wprowadzaniu CMC w Polsce, jednakże o programie najlepiej opowiada (bo realizuje go od sześciu lat) Monika Mokrzyszczak - dyrektor Przedszkola Integracyjnego nr 45 w Warszawie.


– To, jak prowadzimy CMC, zależy od grupy. Z dziećmi starszymi robimy wszystkie techniki. Czterolatki masują tylko plecy, bo mają mniejsze możliwości koncentracji uwagi. Mimo to świetnie sobie radzą. W poniedziałki po odpoczynku dzieci rozściełają kocyki, rozgrzewają ręce – wiedzą, że będzie masaż. Z niecierpliwością czekają. Na początku roku była przerwa w CMC i dzieci dopytywały się, kiedy będzie masaż. Polska nazwa programu brzmi: 4 D - Dzieci Dzieciom Dar Dotyku. I mówi wszystko...
 

Zuza Scherer

 

 Cały artykuł w "EDUKACJA i DIALOG" czerwiec 2009

 

 

 

Listopad/Grudzień 2009 - FELIETON
REKLAMA
FACEBOOK
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu

Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00

(W)inna Szymborska

Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00

„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna

Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00

Comeback rózgi i klęczenia na grochu?

Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00

Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów

Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00


OSTATNIE KOMENTARZE

Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?

Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39

MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34

Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35

Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi

jeck steve 09 Luty 2012, 07:01

Dr kalkulator

imarion 08 Luty 2012, 18:24

FACEBOOK

Powrót do góry