Koniec pani Frał
Kreskówka dla dorosłych „Włatcy Móch”, podobnie jak „South Park”, na którym była wzorowana, wzbudza obecnie wiele kontrowersji. Większość z nich dotyczy języka używanego przez ośmioletnich bohaterów, w którym błędy mieszają się z wulgaryzmami w niezwykle malowniczy sposób. „Włatcy Móch” to jednak nie czysta fikcja, a bardziej satyra, a każda satyra, by być śmieszną, musi zawierać przysłowiowe ziarno prawdy.
Wbrew swojemu nazwisku, pani Frał mówi z rosyjskim, nie niemieckim akcentem. Być może celem tego zabiegu stylistycznego było pokazanie faszystowskiego podejścia nauczycielki do swoich wychowanków. W jej osobie zawarte są chyba wszystkie negatywne stereotypy na temat nauczycieli, jakie tylko istnieją. Zasuszona, starsza pani, która swoją frustrację życiową przelewa na uczniów, a brak talentu wychowawczego stara się nadrobić wyzwiskami i krzykiem. Bardziej jednak przerażają jej wąskie horyzonty myślowe – z jednej strony zabiera uczniów na pochody pierwszomajowe oraz zastępuje świętego mikołaja dobrym duchem szkoły, z drugiej co chwila wykrzykuje nieprawidłowo zaakcentowane i wypowiadane jako jeden wyraz „Kyrieeleison”. Swego rodzaju „mutacją” pani Frał jest siostra przygotowująca bohaterów do pierwszej komunii świętej.Nauczycielka wyśmiana w tej satyrze jest skazana na wymarcie...
Unia Europejska i stale zmieniający się świat wprowadza nowe normy w nauczaniu dzieci, zwłaszcza w okresie wczesnoszkolnym. Pani Frał, zapewne wykrzyknęłaby swoje Kyrieeleison, na samą wieść o istnieniu metody Montessori czy jakichkolwiek innych alternatywnych metod nauczania alternatywnych dla nauki pamięciowej i siłowego wbijania uczniom schematów do głowy. Wraz z pojawieniem się Internetu oraz masowych środków przekazu, samo zdobycie wiedzy przestało być wyzwaniem. Problemem jest raczej jej weryfikacja i uporządkowanie. Dzieci należy raczej zachęcić do nauki niż podać im informacje na tacy.
Nauczyciele, podobnie jak każdy zawód na świecie, dostosowują się do nowych realiów. Kreskówka skierowana jest do dorosłych, którzy pamiętają jeszcze owe budzące grozę nauczycielki – horpyny z własnego doświadczenia, i po latach się z nich śmieją. Satyra bez podstawy w rzeczywistości nie jest śmieszna. I tutaj niepokojące jest, że z pani Frał śmieje się także młodzież chodząca do jak najbardziej współczesnej szkoły. Oznacza to, że tego typu relikty poprzedniej epoki ciągle są obecne w murach szkolnych. Jest to jednak gatunek ginący, który ustąpi miejsca nauczycielom z misją przekazywania dobrych wzorców i wspomagania procesu zdobywania wiedzy. Być może za kilka – kilkanaście lat, młodzież nie będzie widziała w postaci Pani Frał nic śmiesznego. I to będzie wielki sukces nowoczesnej szkoły – Koniec pani Frał!
Konrad Budek
XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu
Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00
Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00
„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna
Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00
Comeback rózgi i klęczenia na grochu?
Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00
Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów
Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00
Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?
Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39
MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34
Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35
Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi
jeck steve 09 Luty 2012, 07:01
imarion 08 Luty 2012, 18:24