Zielono mi!
No i wreszcie się zaczęło! Zielono, z kwiatami, śpiewem ptaków, słońcem i lżejszym odzieniem. Zegarki przestawione, dłuższe i cieplejsze wieczory, za dnia co śmielsi zaczynają narzekać, że już za gorąco…
Chociaż tego typu wina znaleźć można w wielu krajach uprawiających winorośl, a zwłaszcza w ich chłodniejszych stronach, to dzisiejszy kompas kierujemy na Portugalię. A to dlatego, że tam ciągle można znaleźć mnóstwo okazji cenowych, czyli dobrej klasy i przy tym oryginalne trunki, za rozsądną, a nierzadko nawet niską cenę. Taka to bowiem tendencja w trudniejszych ekonomicznie czasach, że periodyki branżowe najwięcej miejsca poświęcają relacji jakości do ceny, strategiom sprytnego nabywcy, i winom najlepszym w kategorii, przepraszam za wyrażenie, best value. Zatem białe wina portugalskie, których małą ojczyzną jest północny region Minho, położony nad rzeką o tej samej nazwie.
Bardziej znany jako kraina Vinhos Verdes, czyli po prostu zielonych win. Ten termin, chroniony prawem, jako określenie apelacji winnej, odnosi się nie tyle do samej barwy, co raczej do charakteru i niepoważnie młodego wieku. Vinho Verde będzie najczęściej białe, ale ma też wersję różową i czerwoną. Może to zaskakujące, ale wina te są urocze za młodu, czyli do dwóch lat od daty zbiorów, wtedy ujawniają się ich zalety: cudowna świeżość, rześki aromat i smak, podkreślony często odrobiną resztkowego dwutlenku węgla. To styl podobny do pół–musujących włoskich frizzante. Pije się je lekko i niezobowiązująco, także dzięki niewielkiej zawartości alkoholu, czasem poniżej 10%! Portugalczycy podkreślają ten swobodny styl zabawną i zwiewną zarazem, kwiatowo barwną etykietą na przezroczystej, lub delikatnie błękitnej butelce. Ceny są tutaj naprawdę przystępne.
Zieloność to także cecha zaskakującego, lokalnego krajobrazu, tak innego niż łupkowe terasy Douro, czy pustynne i gorące równiny południowego Alentejo. Minho zaś, dzięki wpływowi Atlantyku, bardziej przypomina wilgotne, lesiste Pogórze Karpat, zatopione w bujnej roślinności. Dobrze się tu czują lokalne odmiany winorośli, Loureiro, czy Trajadura, oraz wyróżniające się charakterem i solidniejszą budową Alvarinho, niekwestionowana gwiazda sąsiedniej, hiszpańskiej już Galicji. Ale to droższe wino, i wymaga osobnej opowieści. Szukajmy zatem prostego Vinho Verde za dwadzieścia kilka złotych, koniecznie z rocznika 2007, albo lepiej 2008. Dla „zielonego” wina, młodość jest cnotą!
Marcin Zatorski
Aleksandra Rygiel 17 Maj 2012, 00:00
Czy Rwanda podniesie się na bitach swoich informatyków?
Maciej Maciołek 17 Maj 2012, 00:00
Polscy uczniowie tyją przez szkołę?
Karolina Krzysik 16 Maj 2012, 00:00
Aleksandra Rygiel 16 Maj 2012, 00:00
Gdy głupota przewyższa Wyższą Uczelnię…
Maciej Maciołek 16 Maj 2012, 00:00
Najważniejszy talent dziecka - kreatywność
Maciej Korżel 09 Maj 2012, 12:41
Kretyn. Czy takie imię wybrałeś dla swojego dziecka?
Maciej Korżel 09 Maj 2012, 11:04
Girls Games 02 Kwiecień 2012, 10:25
Girls Games 02 Kwiecień 2012, 10:22
Władysław 16 Marzec 2012, 23:22