Rzecz o tym, jak swoje szczęście i pewność siebie przelać na wychowanków
22 Stycznia w Sopockim hotelu Sheraton miało miejsce seminarium z udziałem Iwony Majewskiej – Opiełki, która przedstawiła swój autorski program dotyczący kształcenia postaw skutecznego działania.
Muszę się przyznać, że choć nie jestem dyrektorem szkoły, ani nauczycielem wychowującym dzieci, Iwona Majewska – Opiełka zasiała we mnie pewien niepokój. Z seminarium wyszedłem z kilkoma pytaniami do samego siebie i pracą domową by znaleźć na nie odpowiedzi. Słuchając prelekcji o tym jak być szczęśliwym człowiekiem i zarażać innych swoim konstruktywnym podejściem, zacząłem zastanawiać się czy jestem człowiekiem, od którego bije optymizm? Bo przecież gdybym istniał tylko w swojej głowie nie miałoby to najmniejszego znaczenia. Lecz tak nie jest. Na przykładzie nauczycieli, mających odpowiedzialność za gromadę uczniów najlepiej widać, iż człowiek żyje wśród ludzi. A im człowiek bardziej znamienity tym większy jego wpływ na umysły otaczających go i postawy przez nich obierane. Zatem jako człowiek, który chcę osiągnąć w życiu sukces, w życiu wypełnionym najróżniejszymi ludźmi, z którymi przyjdzie mi współegzystować, a od których ten sukces zależy pytam: Czy jestem, więc inspiracją dla otoczenia czy tylko tłem, a może wręcz niechcianym elementem, unikanym bo szerzę defetyzm? Co zrobić by bił ze mnie ten optymizm, który mówiłby ludziom, że w moim otoczeniu wydarzy się coś niezwykłego? Czy wykorzystuje cały swój potencjał intelektualny we właściwy sposób? Czy naprawdę od mojego samopoczucia zależy mój los i sukces w życiu?
Tu uderzyła mnie uniwersalność i szerokość przekazu Pani Majewskiej – Opiełki, że bo program skierowany do dydaktyków, był w stanie zasiać we mnie tyle wątpliwości. Nie szukałem ich przyjeżdżając do Sopotu, nie były mi w życiu potrzebne. Aczkolwiek wiem, że pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie sami zauważyć, a dopiero wskazane nam wydają się być oczywiste. Tak jest z tymi pytaniami, na które nie szukałbym odpowiedzi, gdyby nie Pani Iwona. Więc naprawdę nie zazdroszczę nauczycielom, którzy wyciągnęli z konferencji podobne do moich wnioski, a mają pod opieką setkę dzieci. Dzieci, które tego optymizmu szukają jak niczego innego. Młody człowiek potrzebuje tej siły charakteru jednostki, od której czerpie wzorce. Danego przedmiotu nauczy się lepiej lub gorzej, najwyżej „douczy” się później, jeśli okaże mu się niezbędnie potrzebny. Koniecznie jednak należy mu zaszczepić tą pewność siebie, która pozwoli mu się tego „douczyć”, da mu świadomość, że pomimo słabszej wiedzy z matematyki życie stoi otworem, świat można zdobyć nie znając funkcji czy trygonometrii. Warto, więc będąc nauczycielem zastanowić się, co przekazuje się dzieciom poza wiedzą o przedmiocie. Jak Wasza postawa przenika do ich umysłów? Co mówi im sposób, z jakim się do nich zwracacie? Czy macie pewność, że kontakt z Wami jest dla dzieci pouczający i inspirujący czy nudny, a może nawet traumatyczny? Dziecko ze szkoły wynosi nie tylko wiedzę z zakresu polskiego, czy fizyki lecz również umiejętności społeczne i postawę wobec świata.
Na swym blogu Iwona Majewska – Opiełka o edukacji młodzieży mówi tak: „Trzeba całej wsi, żeby wychować dziecko mówi afrykańskie powiedzenie. I nie wynika z niego to tylko, że potrzebna jest opieka i wysiłek zbiorowy zapewniające dziecku, to, co trzeba. Mówi ono, że wychowanie to proces, na który wpływ mają wszyscy. To nie hodowla, nie chodzi jedynie o utrzymanie przy życiu i zdrowiu ciała dziecka, to również nie edukacja, gdzie wpoić należy niezbędne informacje potrzebne do życia i rozszerzyć nieco horyzonty ucznia, by zechciał dalej poszukiwać na własną rękę. To znacznie więcej. Cała wieś przekazuję mu wzory zachowań, wszyscy ludzie mogą być źródłem wartości, które zechce przyjąć lub odrzucić, wszyscy oni są też punktem odniesienia, z którym porównuje on swoje myśli i czyny.
Jeśli tak, to żeby wychować dzieci w jakimś kraju, trzeba zjednoczonego wysiłku narodowego na każdym szczeblu, który wypływając ze wspólnie dzielonych przekonań – wyartykułowanych i zapisanych – będzie dążył w kierunku kształtowania młodych ludzi przejawiających wynikające z nich postawy. Ufff… Ciężkie zdanie, wydawałoby się skomplikowane. Wyjaśniam, więc szybko, że chodzi o to, by w Polsce była wizja edukacji i wychowania dzieci i młodzieży, którą podzielają wszyscy, a nauczyciele, aby uczyli i wychowywali młodzież w oparciu o tę wizję. Trzecim istotnym elementem jest to, żeby „reszta wsi”, czyli inne widoczne i ważne dla wychowania młodzieży instytucje, wspierały tę wizję, a w każdym razie nie przeszkadzały w jej wcielaniu.
Póki, co w Polsce nie ma takiej wizji. Każdy „mieszkaniec naszej wsi” robi, co może lub co chce w tej sprawie, a efektem jest zdezorientowana, przeuczona w jednej, niedouczona w innej materii i – naprawdę – zmęczona młodzież.”
Brak tej wizji można porównać do wychowania sportowców, gdzie piłkarz raz gra na jednej pozycji raz na innej. Jeden trener mówi mu, że jest wielkim talentem, drugi nie widzi w nim potencjału nawet na drugą ligę. A gdyby piłkarz grał całe życie na jednej pozycji i szkolił umiejętności potrzebne mu do gry właśnie na niej, tak jak ma to miejsce w systemie np.: holenderskim, byłby z miejsca gotowy do gry w każdej drużynie przewidującej system gry z wykorzystaniem jego wyuczonej pozycji. I każdy następny jego trener nie musiałby nadrabiać zaległości, które pomimo wielkiego talentu ma po przejściu przez chaotyczny system szkoleniowy.
Sytuację tą przełożyć można na ucznia, któremu zwracano uwagę bardziej na jego braki w matematyce, niż na uzdolnienia humanistyczne. Pisarzem nigdy nie został, bo do końca życia funkcjonował przekonany, o braku swojej wartości, gdyż, jako dziecku cyfry na tablicy „nie układały mu się” w głowie w równania. Nawet ludzie wszechstronnie uzdolnieni nie potrafią wszystkiego, lecz ukierunkowując swój potencjał mogą sięgnąć wspaniałych dokonań.
II seminarium z cyklu „Autorytety dla edukacji” miało na celu pokazanie nauczycielom jak za pomocą przystępnych, łatwych do implementacji środków, zostać liderem dla podopiecznych, wzorem, od którego chętnie będą chłonąć wiedzę. W prelekcji „Szkoła na miarę potrzeb i możliwości” mówczyni przekonywała, iż, dla jakości wykształcenia nie ma znaczenia szkoła, do której dziecko uczęszcza, tylko człowiek, który je uczy. Rozwiązanie problemu edukacji nie leży w finansach tylko w osobowości dydaktyków. Przesłanie niosło treść, że ważne jest spełnienie nauczycieli, ich niezależność w pracy i świadomość wizji, jakimi ludźmi mają stać się uczniowie wychodzący spod ich skrzydeł. Takie podejście połączone z sylwetką pewnego siebie, asertywnego, szczęśliwego pedagoga zyska sobie zaufanie uczniów. Iwona Majewska – Opiełka w swej prezentacji musiała więc wymagać by nauczyciele nie szukali sposobów na zmianę uczniów, lecz zrozumieli, że zmianie ulec muszą oni sami. Dostali, więc zbiór interesujących i wartościowych sposobów na poprawienie swojej pewności siebie, asertywności i nauki aktywnego podejścia do życia.
By w pełni z nich skorzystać, trzeba uzmysłowić sobie, jednak to, że jeśli moja osobowość nie jest na tyle elektryzująca by przyciągać uwagę ludzi, z którymi obcuje, to nie jest to ich wina. Teraz wiem, że na moje pytania odpowiedzi znajdę w samym sobie, w moim postępowaniu wobec innych i podejściu do życia. W przypadku nauczycieli to, że przykładowy Jaś Kowalski nie jest zainteresowany lekcją i szuka sobie podczas niej innych zajęć, wynika także z błędów dydaktyka. Uczeń może być zniechęcony sposobem przedstawienia tematu pomimo zainteresowania samym tematem. Dzieci generalnie chcą poznawać świat, i mają do tego mnóstwo energii. Lecz jeśli ta młodzieńcza werwa mylona jest z jakąś wyimaginowaną nadpobudliwością psychoruchową to dziecko nie zostanie ukierunkowane właściwie. Sam wiatr w żagle nie wystarczy. Musicie też Państwo narysować świetną mapę by wasze okręty nie porozbijały się o rafę życia lub nie osiadły na mieliźnie.
Jacek Krause
XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu
Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00
Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00
„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna
Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00
Comeback rózgi i klęczenia na grochu?
Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00
Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów
Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00
Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?
Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39
MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34
Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35
Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi
jeck steve 09 Luty 2012, 07:01
imarion 08 Luty 2012, 18:24