Dzisiaj Twoje święto - mamo...

Niedługo, jak kraj długi i szeroki będzie uroczyście, wzniośle, patetycznie i odświętnie. Zadzwonią dzwonki w szkołach, gazety błysną newsami, a przejęte maluchy i starsze dzieci będą w przedszkolach, szkołach prezentować wierszyki, śpiewać okolicznościowe piosenki, wręczać drobne upominki, gale zaszczycą zaproszone mamy i grono pedagogiczne. Już powoli trwają przygotowania, próby, układa się zaproszenia, maluje dekoracje, portrety i laurki.


W tym dniu, telewizja i radio przypomni sobie o kobietach obarczonych dziećmi i zamieści stosowną wstawkę ze słodką scenką, na antenie zagości wywiad, kamera dyskretnie znajdzie się w jakimś szpitalu na oddziale porodowym. I mimo że wiele rządów obiecywało politykę prorodzinną - to tak naprawdę nigdy tego nie brano na poważnie, wsparcie rodziny ograniczono do becikowego i ulgi podatkowej. Liczba dzieci odrzuconych, rodzin proszących o wsparcie przy okazji leczenia- odnoszę wrażenie, że rośnie.

Ale rodzina, to co wewnątrz niej funkcjonuje, i postrzeganie samej matki czasami bardzo odbiega od ogólnie przyjętych stereotypów. W naszym kraju, matka kojarzy się z „matką polką”, obwieszoną siatkami z zakupami, wstającą najwcześniej z całej rodziny aby przygotować śniadanie dla wszystkich, idąca potem do pracy, a po pracy mająca na głowie gotowanie obiadu, odrabianie lekcji, pranie i inne prace domowe. Wieczorem, kiedy dzieci pójdą już spać zabiera się za naprawianie odzieży, drobne porządki i zanim zaśnie musi jeszcze pomyśleć jak przeżyć do końca miesiąca? Mąż gdzieś tam jest, czasami jest wsparciem lub sprawia kłopot, dla dzieci jest nieobecny duchem.

Ale nie zawsze tak jest, i pracując wiele lat w zawodzie nauczyciela zdążyłem poznać i drugą stronę medalu, która z każdym rokiem staje się jakby coraz bardziej liczna. Zdaję sobie sprawę z tego, że w obecnych czasach trudno jest związać koniec z końcem, rodzinie posiadającej dzieci i pracującej w niezbyt dochodowych finansowo branżach, gdzie samo posiadanie pracy jest już sukcesem.

Nikt nigdy w szkole nie patrzył na dziecko pod kątem tego gdzie pracują rodzice i ile zarabiają, bo to nie było miernikiem miłości rodzicielskiej. Generalnie liczy się zainteresowanie dzieckiem, zaspakajanie jego najbardziej podstawowych potrzeb. Ważne też są same kontakty z rodzicami, szukanie wspólnych dróg rozwiązania problemów jeśli się pojawią, rozmowy nie jak nauczyciel z rodzicem, ale jak rodzic z rodzicem, wskazywanie pozytywnych cech dziecka, chwalenie za najdrobniejsze sukcesy. To wszystko po to, aby dziecko radziło sobie jak najlepiej w środowisku szkolnym, osiągało dobre wyniki w nauce, wiedza przekładała się na zainteresowania i dalsze jej pogłębianie, kiedyś na studiach.


Krzysztof Zajdel


  Cały artykuł w "EDUKACJA i DIALOG" maj 2009










 

Listopad/Grudzień 2009 - NAPISALI DO NAS
REKLAMA
FACEBOOK
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu

Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00

(W)inna Szymborska

Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00

„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna

Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00

Comeback rózgi i klęczenia na grochu?

Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00

Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów

Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00


OSTATNIE KOMENTARZE

Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?

Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39

MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34

Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35

Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi

jeck steve 09 Luty 2012, 07:01

Dr kalkulator

imarion 08 Luty 2012, 18:24

FACEBOOK

Powrót do góry