Toronto!

 Centrum Językowe Hansa jest jedną z najstarszych i najbardziej renomowanych szkół językowych w Kanadzie. Założona w 1969 roku szkoła, potrafi stworzyć idealne warunki do nauki języków obcych. Poprzez unikatowy, elastyczny system szkoleniowy studenci sami mogą kierować swoim procesem nauczania. Hansa oferuje niepowtarzalne metody studiowania poprzez obcowanie z jedyną w swoim rodzaju wielokulturową atmosferą Toronto, zmieniając naukę języka angielskiego w miłe, łatwe i przede wszystkim zakończone sukcesem doświadczenie.
O pobycie w Toronto z  Maciejem Balażem rozmawia  – pani Halina Zarzycka.
 
 

Maciej Balaż, po ukończeniu studiów i rozpoczęciu pracy zawodowej zdecydował się na naukę języka angielskiego w Toronto. Dlaczego?

Język angielski w dzisiejszych czasach, stał się nie tylko podstawową formą komunikowania lecz także koniecznym narzędziem do zbierania i interpretowania przeróżnego rodzaju danych i informacji. Z własnej praktyki (kilka lat nauki w kraju – szkoła, kursy prywatne) i rad znajomych wiedziałem jednak, że jeśli chce się dobrze władać językiem trzeba go poznawać w jego środowisku naturalnym. Jak w życiu - chcesz zobaczyć łosia - możesz iść do zoo, ale jak go zobaczysz w lesie, wrażenie będzie 100 razy większe a i przyjemności z takiego faktu więcej. Kanada w Polsce jest odbierana jako kraj przyjazny obcokrajowcom, więc od samego początku dobrze się kojarzy w podświadomości. Po drugie koszt pobytu i utrzymania w Kanadzie jest mniejszy niż np. w Anglii lub USA. W moim przypadku – po trzecie i najważniejsze – najistotniejszym powodem było to, że w Toronto mieszkają przyjaciele mojej rodziny, którzy pomogli mi formalnie (wiza), psychologicznie (opieka i wsparcie psychiczne) oraz fizycznie (zakwaterowanie).

Jak znalazłeś tę właśnie szkołę?

Szkołę udało mi się znaleźć dzięki pomocy przyjaciół z Toronto, którzy znaleźli i sprawdzili najciekawsze oferty, a następnie poświęcili czas, żeby pokazać mi wszystkie wybrane szkoły. Hansa okazała się najlepsza pod względem odpowiadającego mi programu edukacyjno-merytorycznego, ale również i pod względem znakomitego położenia (centrum) z łatwym dojazdem – blisko stacji metra (3 min. od szkoły).

Opisz swój pierwszy dzień nauki. Na jaki program nauki się zdecydowałeś?

Pierwszy dzień jest zawsze ciężki. Bałem się, czy w ogóle będę w stanie wyartykułować swoim angielskim, kto ja jestem i po co tu przyjechałem. Jakież było moje przyjemne zaskoczenie gdy wszystko potoczyło się tak, że nawet nie zauważyłem kiedy było po formalnościach (ogromny profesjonalizm, połączony z „ciepłym” nastawieniem na klienta) i już pisałem test sprawdzający moją wiedzę. Zdecydowałem się na zajęcia przez pięć dni w tygodniu po 4 godziny dziennie. Ważne jest, że w szkole po zajęciach można skorzystać z czytelni lub Internetu, co pozwala na dalsze samodokształcanie dla tych, którym zawsze mało. Następnie trafiłem do klas (można wybrać sobie te zajęcia, które ci odpowiadają a więc: gramatyka, czytanie, pisanie, rozumienie ze słuchu, konwersacje itp.), gdzie atmosfera była wręcz znakomita, a duże zasługi w tym zakresie mieli nauczyciele, którzy potrafili nauczać poprzez zabawę.

Ile osób liczyła grupa? Z jakich krajów przyjechali pozostali studenci?

Grupy w klasach były różne od 5 do około 11 osób. Wielkość grupy była oczywiście uzależniona od nauczyciela, bo po kilku dniach już wiadomo, kto komu bardziej odpowiada. Ważne, że jeżeli chcesz się przepisać z jednej grupy do drugiej to nie ma z tym najmniejszego problemu – oczywiście pod warunkiem, że grupa, do której chcesz się dopisać nie liczy już tylu osób, że praktycznie jest to niemożliwe. Lecz i w tej sytuacji nie ma problemu, wystarczy poczekać kilka dni, ktoś wyjedzie czy zmieni klasę i miejsce na pewno się znajdzie. To ważne np. w sytuacji gdy w twojej grupie jest inny Polak. Ja nie chciałem być w klasie z krajaninem, bo wtedy człowiek mimo woli zaczyna rozmawiać w języku ojczystym, a pojechałem do Toronto w końcu po to żeby poznawać język anielski, a nie polski. Rozpiętość krajów, z których przyjechali pozostali studenci była wręcz oszałamiająca. Byli tam Japończycy, Francuzi, Niemcy, Ukraińcy, Rosjanie, Węgrzy, Meksykanie, Hiszpanie, Brazylijczycy itd. Trudno spamiętać te wszystkie osoby, z którymi się tam spotykałem przez te kilka miesięcy pobytu. Takie spotkania były ciekawe nie tylko dlatego, że można się dowiedzieć co inni wiedzą o Polsce, a co my Polacy wiemy tak naprawdę o życiu innych narodowości od tzw. kuchni, lecz także wykształcając „ucho” na angielskie akcentowanie wyrazów, co bywa zabawne, ale i wymagające większej koncentracji.

Jakich miałeś nauczycieli i ilu ich było?

Nauczyciele byli fantastyczni tym bardziej, że to ja decydowałem kto mi odpowiadał, a kto nie. Było ich kilku, bo uczęszczałem na dużo różnorakich zajęć więc pozostawałem w stałym bezpośrednim kontakcie z około ośmioma nauczycielami. Byli to sami młodzi ludzie.

Jak wyglądały lekcje/zajęcia?

Harmonogram zajęć wybierałem sobie sam. To ja decydowałem co mi jest potrzebne i czego chcę się uczyć. Mogłem także wybrać, czy wolę przychodzić na zajęcia rano, czy też preferuje popołudniowy system nauki? Na wszystkich zajęciach nauczyciele równomiernie rozkładali ciężar nauki, starając się dopasować prędkość do absorpcji uczestników. Jeśli coś było dla kogokolwiek niejasne, nauczyciel tłumaczył do póty, do póki wszyscy wszystko zrozumieli. Lekcje opierały się przede wszystkim na wzajemnych kontaktach, na kierunku uczeń – nauczyciel i uczeń-uczeń. Same lekcje były opierane na przykładach i praktyce a tylko w podstawowej części na teorii. W ten sposób wszystko to o czym się mówiło, znajdowało następnie odzwierciedlenie w praktyce życia codziennego – w sklepie, kawiarni, na stacji metra itp.

Gdzie mieszkałeś?

Ja byłem szczęściarzem i przez większość mojego pobytu w Toronto gościłem u moich przyjaciół. Lecz wszyscy koledzy i koleżanki ze szkoły, którzy nie mieli takich możliwości mogli skorzystać z oferowanego przez szkołę programu rodzin, u których mogli się zatrzymać. Zawsze również pozostawała możliwość zatrzymania się w kwaterach prywatnych.

Jaki program dodatkowy (poza zajęciami) oferowała szkoła?
Z tego co pamiętam, to program zajęć dodatkowych był bardzo bogaty. Przede wszystkim brylowały tu wyjazdy do słynnych kanadyjskich lasów z możliwością obcowania z naturą na zorganizowanych kampingach, wyjazdy turystyczne nad wodospad Niagara, do innych miast i regionów Kanady, oraz cała masa wyjść do ciekawych miejsc w samym Toronto (muzea, wystawy, punkty widokowe, zabytki). Oferta była oczywiście dostosowana do kalendarza. Wyjścia i wyjazdy były zarówno jedno jak i kilkudniowe. Poza oficjalnym programem był i program nieoficjalny, który obejmował wypady do dyskotek, kin i kafejek. Często zdarzało się również, iż same zajęcia odbywały się, jeśli tylko merytoryka na to pozwalała, poza szkołą.

Jak oceniasz oferowany program nauki?

Program jak najbardziej spełnił moje oczekiwania. Znalazłem tam zarówno elementy teoretyczne (gramatyka) jak i praktyczne (czytanie i rozumienie tekstu ze słuchu, konwersacje). Program daje możliwość podniesienia poziomu znajomości języka – o ile oczywiście odbiorca podejdzie w miarę konsekwentnie do zajęć.

Czy nawiązałeś jakieś międzynarodowe znajomości?

O tak! Do tej pory, mimo że upłynęło już trochę czasu, przesyłamy sobie pozdrowienia i życzenia na różne okazje z koleżanką z Dominikany i kolegą z Brazylii. Kto wie, może pewnego dnia ich odwiedzę albo oni przyjadą do Warszawy.

Jak oceniasz swój poziom języka angielskiego po kursie, w czym pomógł Ci ten kurs?

Bez wątpienia ukończenie kursu oferowanego przez Hansę pozwolił mi na radykale podniesienie poziomu znajomości języka angielskiego, i to zarówno w praktyce jak i w teorii, w mowie jak i w piśmie, choć nastawiałem się raczej na mówienie. Co ważne, przełamałem często spotykany strach przed używaniem języka. Dziś wiem, że ważne jest aby mówić, a czy się trochę kaleczy język czy nie, to nieważne – to trening czyni mistrza więc trzeba trenować.

Czy możesz polecić taką formę nauki języka?

Ze spokojnym sercem i przeświadczeniem, że mówię prawdę, samą prawdę i tylko prawdę, mogę stwierdzić, iż taka forma nauki przynosi satysfakcję, i co najważniejsze - efekty. Wyjazdy zagraniczne w celu podszkolenia języka dają ogromne, różnorakie i dodatkowe możliwości. Od nas zależy jak je wykorzystamy. Poza tym, taki wyjazd jest dobrą szkołą życia, którą każdemu polecam.





Listopad/Grudzień 2009 - WYRWANY DO ODPOWIEDZI
REKLAMA
FACEBOOK
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu

Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00

(W)inna Szymborska

Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00

„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna

Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00

Comeback rózgi i klęczenia na grochu?

Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00

Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów

Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00


OSTATNIE KOMENTARZE

Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?

Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39

MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34

Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35

Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi

jeck steve 09 Luty 2012, 07:01

Dr kalkulator

imarion 08 Luty 2012, 18:24

FACEBOOK

Powrót do góry