Gospodarka oparta na wiedzy
Termin „Gospodarka oparta na wiedzy” (GOW; ang. knowledge-based economy) pojawił się w wypowiedziach polityków i dziennikarzy już w połowie lat 90-tych XX wieku. Jednak pierwszym poważnym naukowym opracowaniem z tego zakresu był dopiero raport z badań, jaki opracowała organizacja OECD w roku 1996, w którym zdefiniowano GOW jako: „gospodarkę bezpośrednio opartą na produkcji, dystrybucji oraz użyciu wiedzy i informacji”. Oznacza to, że wiedza jest w świetle tak sformułowanej definicji ważnym czynnikiem determinującym tempo rozwoju i poziom rozwoju gospodarczego. W gospodarce opartej na wiedzy wzrost gospodarczy nie zależy od kilku kluczowych branż gospodarki, takich jak rolnictwo lub górnictwo, lecz od wszystkich branż, które muszą intensywnie wykorzystywać wiedzę w procesach produkcji i świadczenia usług. Według innej definicji – GOW - jest definiowana jako: „gospodarka zorientowana na eksport. Jest to gospodarka wykorzystująca wiedzę, kreatywność i technologię do wytwarzania produktów i usług. Kluczem do realizacji tego celu jest innowacja”.
- Inwestycje w badania i rozwój.
- Wzrost znaczenia eksportu i powiązań międzynarodowych.
- W gospodarce opartej na wiedzy rośnie zatrudnienie w branżach intensywnie wykorzystujących wiedzę.
- Wyłania się nowy typ przedsiębiorstwa – przedsiębiorstwo oparte na wiedzy.
- Wysoki udział sektora usług w zatrudnieniu oraz PKB.
- Istotną rolę odgrywają sieci powiązań formalnych i nieformalnych.
- Niewyczerpywalność wiedzy.
Równolegle do rozwoju gospodarki opartej na wiedzy obserwujemy rozwój nowego rodzaju społeczeństwa – opartego na wiedzy. W nadchodzących dziesięcioleciach egzystencja narodu i społeczeństwa polskiego w przeciwieństwie do wieków minionych będzie zależała nie od siły militarnej, lecz od siły ekonomicznej. Siła ekonomiczna z kolei ma swoje źródło w zasobach wiedzy, jakie zgromadzi i wykorzysta społeczeństwo.
W gospodarce opartej na wiedzy inwestycje w edukację są tak samo ważne jak inwestycje w produkcję węgla i stali w gospodarce industrialnej. Kraje inwestujące w wiedzę są obecnie liderami wzrostu gospodarczego na świecie. Nie należy jednak upraszczać problemu zwiększenia stymulowania wzrostu gospodarczego do samych tylko wydatków na edukację. Skokowe zwiększenie tych wydatków prawdopodobnie nie przyniesie wielkich korzyści, a nawet może przynieść zjawiska niepożądane, ponieważ zniweluje przewagę placówek oświatowych uzyskaną dzięki dobremu zarządzaniu. Z analogicznym zjawiskiem mieliśmy do czynienia w czasie „oddłużania” służby zdrowia. Oświata ma do odegrania bardzo istotną rolę w budowie gospodarki opartej na wiedzy w Polsce. Jej wkład dla gospodarki powinien objawić się przede wszystkich w następujących obszarach:
Wzrost produktywności polskich pracowników
W roku 2002 luka produktywności mierzona PKB przypadająca na jednego zatrudnionego w gospodarce wynosiła 34% średniej dla krajów UE-15. Inaczej rzecz ujmując polscy pracobiorcy są trzy razy gorzej zorganizowani niż pracobiorcy na granicą w tym sensie, że do wytworzenia tej samej jednostki PKB, Polacy pracujący w kraju muszą zatrudnić trzy razy więcej pracowników. Taki stan jest pochodną umiejętności organizacyjnych kadry zarządzającej, kompetencji społecznych, wiedzy zdobytej na wszystkich szczeblach edukacji itd. Jednym z aspektów niskiej produktywności są wysokie koszty interakcji społecznych wynikające z braku zaufania (kapitału społecznego) oraz biurokracji, która jest pochodną braku zaufania. Z badań EBRD Transition Report (2002) wynika, że Polscy menedżerowie poświęcają 9,5% swojego czasu na kontakty z urzędnikami wobec 2,5% w Czechach oraz 7,0% na Słowacji i Węgrzech.
Aktywny udział w tworzeniu krajowego systemu innowacji (national innovation system)
Szkoły powinny być traktowane jako aktywni partnerzy w kształtowaniu progowych kompetencji potrzebnych do tworzenia wiedzy w szkołach wyższych i zakładach pracy. Oświata powinna tworzyć zdolności absorpcyjne dla wiedzy w społeczeństwie, a poprzez to obniżać koszty transakcyjne przepływu wiedzy pomiędzy obywatelami i przedsiębiorcami. Umiejętność czytania ze zrozumieniem, umiejętności samoorganizacji i współpracy, znajomość języków obcych to tylko niektóre z przykładów tych kompetencji, których brakuje w polskim społeczeństwie, a które są niezbędne do budowy GOW. Polska powinna inwestować w swoje zdolności absorpcji wiedzy (zwaną także zdolnością do uczenia się – ang. „national learning” capacity). Ta z kolei przyciąga kapitał zagraniczny i nową wiedzę stymulując innowacyjność w kraju.
Budowa kapitału społecznego
Polskie szkoły są dość efektywne w kształceniu umiejętności indywidualnych. Według badań PISA, polscy uczniowie osiągnęli znaczący postęp w latach 2003-2006. Co więcej wydatki przypadające na ucznia w Polsce należą do jednych z najniższych wśród badanych krajów.
Na przełomie wieków niemal wszystkie państwa OECD zanotowały wzrost poziomu wykształcenia swych obywateli, przy czym w niektórych krajach był on naprawdę spektakularny. Systemy oświaty stały się obiektem zainteresowania w latach 60-tych na fali entuzjazmu związanego z otrząśnięciem się społeczeństw zachodnich po szoku, jakim była druga wojna światowa. Zapanował entuzjazm związany z przeświadczeniem, że edukacja jest kluczem do dobrobytu, likwidacji ubóstwa, a także równowagi międzynarodowej. Edukacja była postrzegana jako sposób na wyrównanie różnic w dochodach, niwelowanie nierówności rasowych i kulturowych, a w ostatnich latach także jako klucz do poprawy konkurencyjności gospodarki. Dzisiaj poglądy na temat edukacji uległy pewnej zmianie. Edukacja jest kluczem do bogacenia się narodów, lecz sama w sobie nie wystarczy do podźwignięcia się z biedy. Krajom ubogim, bardziej niż edukacji społeczeństwa (w krótkim okresie), potrzeba zniesienia barier handlowych na surowce rolne. Polska jednak jest właśnie na takim etapie rozwoju, gdzie tania siła robocza staje się coraz mniejszym atutem.
Inwestycje w wiedzę nie są jedynie inwestycjami stricte ekonomicznymi. Inwestowanie w wiedzę to także inwestowanie w jakość życia i rozwój nowego typu społeczeństwa – społeczeństwa opartego na wiedzy. Korzyści społeczno-gospodarcze, jakie niesie rozwój GOW nie ograniczają się wyłącznie do sektorów zaawansowanych technologii (np. produkcja oprogramowania, biotechnologia, przemysł lotniczy, kosmiczny, farmaceutyczny) i usług opartych na wiedzy (edukacja, usługi finansowe, sektor zdrowia, doradztwo). Społeczeństwo oparte na wiedzy nadal potrzebuje – choć w znaczenie mniejszych ilościach - pracowników o niższych kwalifikacjach. W Stanach Zjednoczonych istnieje np. gęsta sieć szkół pomaturalnych (Community Colleges), która wypełnia lukę pomiędzy kształceniem na poziomie średnim a poziomem wyższym. Inwestycje w wiedzę mogą dotyczyć zarówno bezpośrednio ludzi (np. w formie szkoleń), jak i struktur (np. inwestycje ośrodki badawcze, programy badawcze). Jacek Grodzicki (za: F. Coevers) przedstawia cztery powody, dla których inwestowanie w kapitał ludzki jest ekonomicznie opłacalne:
- Pracownik wykształcony jest bardziej wydajny, potrafi szybciej adaptować się do zmian;
- Lepsze kwalifikacje pozwalają pracownikom na szybsze uczenie się i lepsze wykorzystanie nowej wiedzy;
- Wykształceni pracownicy są bardziej chłonni na innowacje; w społeczeństwach wykształconych wprowadzanie zmian zachodzi szybciej;
- Wykształcone społeczeństwo będzie miało wyższy odsetek badaczy i naukowców w stosunku do społeczeństw mniej wykształconych, co daje podstawę do rozwoju nauki i badań.
Warto także dodać, że lepiej wykształceni obywatele są w stanie wybierać skuteczniejszych liderów (np. w wyborach demokratycznych) a to z kolei prowadzi do dalszych pozytywnych efektów dla społeczeństwa i gospodarki.
Inwestowanie w wiedzę może odbywać się zarówno na poziomie indywidualnym (mikro) jak i strukturalnym (mezo i makro). W pierwszym przypadku mówimy o osobistych (świadomych i nieświadomych decyzjach, i zachowaniach poszczególnych osób), których efektem jest powiększenie zasobów wiedzy. Do działań tych możemy zakwalifikować rozwój i wychowanie w szkole, rodzinie i środowisku rówieśniczym, formalną edukację, uczenie się w miejscu pracy itp. W drugim przypadku inwestowanie odbywa się z inicjatywy państwa i pracodawcy, którzy inwestują w badania i rozwój, szkolenia pracowników itp. (poziom mezo) bądź rządu (poziom makro). Inwestycje rządowe w wiedzę dotyczą nakładów na badania i rozwój (B+R), szkolnictwo wyższe, oświatę a także związanych z tworzeniem warunków instytucjonalnych sprzyjających tworzeniu wiedzy i edukacji w kraju. inwestycji w wiedzę w wymiarze pieniężnym ma charakter umowny, ponieważ koszty pośrednie (np. premie dla pracowników laboratoriów badawczych, wynagrodzenia nauczycieli) nie odzwierciedlają kosztów tworzenia wiedzy.
Istnieje jednak także wiele działań, które można określić mianem „inwestycji w wiedzę”, które znacznie trudniej uchwycić w statystykach. Wśród nich można wymienić np:
- Szkolenia wykonywane wewnątrz organizacji przez jej pracowników.
- Samodzielne uczenie się pracowników.
- Uczenie się dzięki związkom partnerskim z kooperantami i klientami.
W strategii rozwoju edukacji na lata 2007-2013 postawiono główny cel strategiczny, jakim jest podniesienie poziomu wykształcenia społeczeństwa, tak by wykształcenie, co najmniej średnie stało się bardziej powszechne (70%) w grupie wiekowej 25 – 45 lat w 2013 roku, przy jednoczesnym zapewnieniu wysokiej jakości kształcenia. Poziom zacofania polskiej gospodarki w stosunku do krajów zachodnich, jeśli chodzi o poziom PKB na głowę mieszkańca z historycznego punktu widzenia zawsze był wysoki. Nawet w najbardziej pomyślnych dla nas czasach nie osiągał wartości wyższej niż 2/3 poziomu zachodniego. Dzisiaj rozpiętość w rozwoju gospodarczym pomiędzy najbiedniejszym regionem Unii Europejskiej (województwo Lubelskie, ok. 30% średniego PKB per capita) a regionem najbogatszym (Londyn Wewnętrzny, około 250% PKB per capita Unii) jest olbrzymia.
W Polsce wydatki na edukację liczone jako odsetek PKB są nieco wyższe niż średnia dla krajów OECD. Podobnie odsetek uczniów i studentów uczących się we wszystkich rodzajach instytucji edukacyjnych jest wyższy niż średnia dla krajów OECD. W tych dwóch porównaniach Polska plasuje się tuż za Finlandią, a znacznie wyprzedza m.in.: Hiszpanię, Republikę Czeską, Węgry i Japonię. W tabeli nr 1 przedstawiono w celach porównawczych strukturę wydatków na szkolnictwo w Polsce i wybranych krajach. Wynika z niego, że Polska oświata w ramach możliwości budżetu państwa nie jest niedoinwestowania na tle innych krajów.
Wydatki na edukację w Polsce w roku 2001 wyniosły 5,4% PKB (w tym 0,9 % PKB na szkolnictwo wyższe). Wartość ta odpowiada w przybliżeniu poziomowi wydatków w: Niemczech (5,3%), Węgrzech (5,2%), Belgii (5,5%), przewyższa wydatki w takich krajach jak: Holandia (4,7%), Republika Czeska (4,6%), Grecja (3,9%), Włochy (4,9%), a ustępuje takim krajom jak: Francja (6,0%), Łotwa (6,5%), Dania (6,6%), Szwecja (6,8%), Chile (7,5%), Paragwaj (6,9%), USA (7,3%) czy Kuba (8,5%).
Wydatki na edukację w Polsce wynoszą około 5% PKB, co plasuje Polskę powyżej innych krajów „nowej Unii”, np. w Czechach na edukację wydaje się 4,4% PKB, na Węgrzech – 4,7% PKB, na Słowacji – 4,3% PKB. Poziom wydatków na edukację jest wymuszony potrzebami wyżu demograficznego. Więcej na edukację wydają kraje mniejsze, np.: Łotwa – 6,3% PKB, Litwa – 6,5% PKB, Austria – 6,3% PKB, Dania – 8,1% PKB. Proporcjonalnie mniej niż w Polsce wydaje się w Wielkiej Brytanii – 4,6% PKB, Niemczech – 4,7% PKB, Grecji – 3,6% PKB i Holandii – 4,8% PKB. Wartość tych wskaźników należy jednak oceniać, biorąc pod uwagę wielkość budżetu Państwa jako procentu PKB. W krajach, które pozostawiają większą część dochodów swoim obywatelom (np. Hiszpania, Irlandia, Wielka Brytania), wartość tego wskaźnika będzie z natury niższa. Z kolei w krajach, w których istnieje duży fiskalizm państwa, np. w krajach skandynawskich, wartość tego wskaźnika będzie odpowiednio wyższa (np. Norwegia 7,6%). Wydatki na edukacje są pochodną odsetka ludności w wieku do 24 lat. Tak czy inaczej nie jest znany przypadek kraju, który odniósłby spektakularny sukces gospodarczy bez inwestycji w edukację. Edukacja była z pewnością kluczowym czynnikiem w rozwoju gospodarczym czterech krajów azjatyckich: Hong-Kongu (obecnie Chiny), Korei Południowej, Singapuru i Tajwanu.
Nie ulega wątpliwości, że dla poprawy jakości nauczania w polskiej oświacie konieczne jest zwiększenie przeznaczanych na nią funduszy publicznych. Należy jednak unikać założenia, że zwiększenie finansowania jest panaceum na wszystkie bolączki oświaty. Wręcz przeciwnie – zwiększenie finansowania źle funkcjonującego systemu, prowadzi zwykle do utrwalenia się procesów niepożądanych, co utrudnia reformy w dłuższym okresie. Z takim zjawiskiem mamy do czynienia przy reformie systemu służby zdrowia w Polsce. Polacy płacą jedną z najwyższych składek na ubezpieczenie zdrowotne w Europie, a nasza służba zdrowia stale niedomaga. Z podobnym zjawiskiem, lecz w mniejszej skali mamy do czynienia w polskiej oświacie. Wydatki z budżetu państwa na oświatę jako procent PKB nie odbiegają od średniej OECD. Należy poszukiwać innych, niezwiązanych bezpośrednio z finansami, sposobów poprawy funkcjonowania polskiej oświaty. Jednym z takich sposobów jest popularyzacja zarządzania wiedzą w środowisku nauczycieli i dyrektorów placówek oświatowych.
Warto zaznaczyć, że system Edukacyjny Stanów Zjednoczonych posiada nie tylko niską reputację w Europie, ale jest krytykowany przez samych Amerykanów. W Polsce wydatki na edukację oscylują obecnie wokół 5-6% PKB.
We wszystkich krajach europejskich większość kosztów funkcjonowania oświaty jest związana z wydatkami na płace nauczycieli. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w przypadku Polski, gdzie przeznacza się 64,3% wydatków na płace (1999), podobnie zresztą jak w wielu krajach Europejskich (np. Rumunia 64,9%, Węgry – 65,9%, Bułgaria – 66,9%, Wielka Brytania – 62,0%, Finlandia i Szwecja – około 62%, Grecja – 66,1%). Od średniej odbiegają Czechy (55,6%) oraz Portugalia (84,2%). Nieco większy udział płac w wydatkach na oświatę obserwujemy na Słowacji (75,4%), w Holandii (72,2%), Niemczech (76,6%) i Hiszpanii (77,6%). Niskie płace nauczycieli powodują, że najlepsi absolwenci uniwersytetów wybierają pracę poza oświatą. Z drugiej strony podwyższenie płacy wszystkich nauczycieli o 1000 zł brutto powoduje wydatek z budżetu państwa rzędu 6 mld złotych rocznie – jest to suma olbrzymia. Jednak dużo oszczędności w budżecie oświaty można znaleźć w biurokratycznej strukturze. Szczególnie obiecujące byłoby przeprowadzenie audytu procesów wspierających szkoły tam, gdzie obszary kompetencyjne samorządów lokalnych i Kuratoriów stykają się. Jednym z przykładów jest organizowanie na tym samym terenie dublujących się struktur wspierających rozwój zawodowy nauczycieli (np. Miejski Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli, działający w zasięgu wojewódzkiego ośrodka doskonalenia nauczycieli). Jak pokazała ostatnia dekada, biurokratyzacja nadzoru nad szkołami nie przekłada się na wzrost jakości nauczania.
Wielkość nakładów na edukację w przeliczeniu na ucznia/studenta, w dużej mierze zależy od wynagrodzenia nauczycieli, sytemu świadczeń socjalnych, materiałów naukowych i pomocy dydaktycznych, programu kształcenia oraz liczby uczniów/studentów w systemie edukacyjnym. Odsetek PKB przeznaczany w Polsce na edukację oscyluje w granicach udziałów przeznaczanych na edukację w innych państwach OECD, natomiast porównanie wydatków na edukację według siły nabywczej pieniądza jasno uwidacznia, iż w liczbach bezwzględnych przeznacza się w relatywnie najmniej środków na edukację – ok. 2 900 dolarów rocznie w przeliczeniu na ucznia/studenta, gdy tymczasem średnia OECD wynosi 7 343 dolary.
W Polsce wynagrodzenie wszystkich nauczycieli pracujących w szkołach publicznych obejmuje takie same zasady wynagradzania, bez względu na poziom kształcenia i jest to ewenement wśród krajów OECD. Poza tym zarobki polskich nauczycieli (w przeliczeniu na godzinę) są najniższe (przed Słowacją) w porównaniu z innymi krajami OECD.
W Polsce obserwujemy pozytywne postawy w społeczeństwie wobec edukacji. Obecnie studiuje niemal dwa razy więcej absolwentów szkół średnich, niż pod koniec lat 80-tych. Wykształcenie zaczęło być traktowane jako warunek niezbędny dla zdobycia atrakcyjnej pracy.
Aby tworzyć wartość dodaną dla społeczeństwa i gospodarki, sektor oświaty powinien dokonać rewolucyjnych zmian w takich obszarach jak:
- Postrzeganie misji szkoły;
- Sposób zarządzania placówkami oświatowymi (zgodnie z duchem new public management);
- Rola państwa w organizowaniu obowiązkowej edukacji dla obywateli;
- Innowacyjność pracowników i instytucji tworzących oświatę (osiągana poprzez inwestowania w badania naukowe nad oświatą oraz nowoczesną organizację systemu rekrutacji, kształcenia oraz doskonalenia zawodowego pracowników oświaty).
Azymutem a jednocześnie siła napędową tych zmian jest właśnie rozwój gospodarki opartej na wiedzy
Edukacja społeczeństwa pociąga za sobą cały ciąg innych pozytywnych skutków i „promieniuje” na wszystkie aspekty życia społeczno-gospodarczego:
- skłonni do stosowania nowych metod uprawy.
- Wykształceni obywatele są bardziej elastyczni na rynku pracy. W okresach załamania gospodarczego wykształceni pracownicy rzadziej cierpią z powodu bezrobocia.
- Wykształceni obywatele chętniej stosują nowe technologie w domu i ochronie zdrowia.
Szczególnie istotny wpływ na poziom wykształcenia społeczeństwa ma wykształcenie młodych matek. Mają na to wpływ czynniki społeczne i biologiczne. Dzieci z rodzin wykształconych mają lepsze szanse na sukces życiowy. Wykształcenie rodziców ma decydujący wpływ na aspiracje intelektualne dzieci. W ciągu ostatnich 40 lat zanotowano znaczny wzrost średniego ilorazu inteligencji IQ (o ponad 20%). Wzrost tego wskaźnika nastąpił zbyt szybko, aby przypisać go czynnikom genetycznym. Nowe sposoby wychowywania dzieci przyczyniły się do istotnego wzrostu średniego współczynnika inteligencji w społeczeństwach. Poziom wykształcenia matek ma wpływ na stosowaną przez nich dietę i styl życia w okresie prenatalnym – czyli w czasie, gdy kształtują się biologiczne predyspozycje przyszłego dziecka.
Mniejsza podatność na manipulację w reklamie, polityce i religii, co poprawia jakość życia i funkcjonowanie instytucji demokratycznych.
Inwestowanie w wiedzę w skali całej gospodarki dotyczy stosunkowo łatwych do uchwycenia inwestycji w:
- Oprogramowanie komputerowe;
- Badania i rozwój (B+R);
- Edukację (w tym w oświatę);
- Kształcenie ustawiczne;
- Technologie informatyczne;
- Inwestycje w sektorze wysokich technologii, w tym inwestycje zagraniczne.
Mądrze zaplanowane inwestycje w wiedzę, w tym przede wszystkim w edukację są ekonomicznie opłacalne. Edukacja ma wpływ także na stan zdrowia i samopoczucie. Jednym z najbardziej widocznych efektów edukacji jest dochód osób wykształconych. Edukacja dostarcza wiedzy potrzebnej do wykonywania pracy zawodowej. W szkole następuje kształtowanie młodego człowieka. Nawyki nabyte w szkole, klubie sportowym, drużynie harcerskiej będą procentować na studiach. Nie należy przeceniać mocy sprawczej studiów licencjackich i magisterskich wobec ludzi, którzy wynieśli złe nawyki z oświaty. Jeśli nie wykształci się postaw współpracy, zaufania i rzetelności w oświacie, na studia trafią osoby o wypaczonym charakterze, którego nie zmieni 3-5 lat studiowania na wyższej uczelni. Rynek pracy ceni wykształconych pracowników także dlatego, że wykształcenie świadczy o zdolności i motywacji do uczenia się. Innymi słowy postawa wobec rozwoju intelektualnego, jakiej wyrazem jest chęć kształcenia się, ma znaczenie dla pracodawców.
W gospodarce opartej na wiedzy wiodącą rolę odgrywa sektor przemysłów wysokiej technologii (high-tech) oraz usług intensywnie wykorzystujących wiedzę . Jakość oświaty decyduje więc o jakości pracowników, jacy w tych sektorach gospodarki będą pracować. Oświata kształtuje nie tylko kompetencje indywidualne ale także zbiorowe, takie jak umiejętność współpracy, która z kolei wpływa na produktywność pracowników.
Oświata zasługuje na traktowanie jej jako jednego z filarów GOW: oświata w nowoczesnej polityce państwa nie powinna być traktowana jako specyficzna forma pomocy społecznej, lecz jako sektor para-gospodarczy tzn. sektor, który służy budowie zasobów potrzebnych do rozwoju i zabezpieczenia państwa z zastrzeżeniem, że efekty dobrego zarządzania oświatą zwykle przekraczają horyzont jednego cyklu politycznego (około 4 lat). W związku z tym strategia rozwoju edukacji wymaga osiągnięcia porozumienia przez główne siły polityczne. Taki konsensus musi być oparty na wiedzy. Główni aktorzy polityczni powinni dysponować wiedzą o tym, co działa a co nie działa w edukacji, a następnie formułować plany w oparciu o tę wiedzę (evidence-based management).
Oświata w swojej obecnej postaci przestała być enklawą funkcjonującą na uboczach wielkich zdarzeń ekonomicznych i politycznych. Siła systemu oświaty nie opiera się wyłącznie na kompetencjach indywidualnych nauczyciel. Liczy się sprawność systemu wspierania tych nauczycieli pod każdym względem: ekonomicznym, merytorycznym, organizacyjnym i prawnym. Wiąże się to m.in. z opracowaniem lepszych systemów pomiaru jakości pracy szkoły i pracy indywidualnej nauczyciela. Dlatego tak ważne jest usprawnienie zarządzania wiedzą w polskiej oświacie. Zwiększenie finansowania źle funkcjonującego systemu prowadzi zwykle do utrwalenia się procesów niepożądanych, co utrudnia reformy w dłuższym okresie. Korzyści wynikające ze wspierania edukacji na poziomie wyższym już zostały odkryte i są konsumowane przez sektor przedsiębiorstw. Efektywny system oświaty – jako element krajowego systemu innowacji (National Innovation System) - wymaga zastosowania nowoczesnych metod zarządzania i koordynacji. Przedsiębiorstwa powinny zostać zainteresowane potencjalnymi korzyściami wynikającymi ze wspierania edukacji na poziomie podstawowym i średnim. Edukacja na poziomie podstawowym i średnim stanowi „rusztowanie”, na którym rozpościera się konstrukcja współczesnej gospodarki narodowej. Dzięki oświacie (ang. basic education) w młodych ludziach kształtują się zdolności do uczenia się, interpretowania informacji i adaptacji wiedzy do lokalnych uwarunkowań.
Inwestowanie w oświatę powinno być utożsamiane z doskonaleniem jakości procesu nauczania a nie „doinwestowywaniem” instytucji i wspieraniem biurokratycznych struktur. Stopa zwrotu z inwestycji w oświacie może się różnić w zależności od tego, na co konkretnie zostaną skierowane fundusze.
Wielu ekonomistów sądzi, że gospodarka oparta na wiedzy pogłębi, a nie zniweluje, różnice pomiędzy krajami bogatymi i biednymi. Według danych Banku Światowego - Stany Zjednoczone, Japonia i Niemcy mają średnio 3805 naukowców i inżynierów na 1 milion populacji. Jest to 31 razy więcej niż w Malezji, Tajlandii i Brazylii, gdzie wskaźnik wynosi 121. W 1998 osoby zamieszkałe w Stanach Zjednoczonych, Niemczech i Japonii, w sumie zgłosiły 539 347 patentów. W Brazylii zgłoszono 453 patenty, 57 w Pakistanie. Chiny i Indie przy łącznej populacji 2.1 mld ludzi zgłosiły 17862 patenty. Z pewnym przybliżeniem można więc stwierdzić, że luka w wiedzy pomiędzy krajami bogatymi a biednymi (w tym Polską) jest dziesięć razy większa. Tymczasem w relacji do PKB różnica na korzyść państw rozwiniętych wynosi jedynie 3:1. Do nadrobienia tego dystansu potrzebne są inwestycje w systemy zarządzania, a każda inwestycja w system społeczny sprowadza się w gruncie rzeczy do inwestycji w kształcenie ludzi. Tym bardziej pilnym zadaniem dla Polski jest inwestowanie w wiedzę – w przeciwnym wypadku Polsce grozi wykluczenie z gospodarki globalnej.
Psychologowie są zgodni, co do tego, jak wielki wpływ na zachowania dorosłego człowieka mają nawyki zdobyte w dzieciństwie. Dlatego trzeba stwierdzić, że to wysoka jakość edukacji na poziomie podstawowym i średnim jest suma summarum filarem społeczeństwa opartego na wiedzy. Dobrze zorganizowane szkolnictwo wyższe przy źle funkcjonującej oświacie nie jest w stanie zniwelować braków edukacyjnych, szczególnie, jeśli chodzi o kapitał kulturowy i związane z nim postawy życiowe, poglądy na rolę państwa w życiu obywatela, aspiracje itp. Polskie społeczeństwo jako całość nie jest obecnie społeczeństwem wiedzy. Poza regionami silnie zurbanizowanymi (Wielkopolska, aglomeracja śląska) i ośrodkami metropolitalnymi, szczególnie o rozwiniętych obszarach około miejskich (Poznań, Warszawa) na mapie Polski funkcjonują obszary „cyfrowego wykluczenia”. Powstawanie gett „cyfrowego wykluczenia”, zwanych także przez socjologów „czwartym światem”, jest charakterystyczne dla krajów bogatych (np. centra miejskie w Stanach Zjednoczonych). Na zachodzie mamy jednak do czynienia z postindustrialnymi przyczynami cyfrowego wykluczenia. W Polsce przyczyny takiego stanu tkwią w zapóźnieniu cywilizacyjnym sięgającym historycznie XVII wieku (m.in. dziedzictwo gospodarki folwarcznej). Wysoki stopień osób utrzymujących się z rolnictwa i niska mobilności tej grupy społeczeństwa uniemożliwiają włączenie się w obieg społeczeństwa wiedzy.
Zdaniem Antoniego Kuklińskiego gospodarka oparta na wiedzy jest: „dźwignią przesuwającą Polskę z europejskich peryferii do europejskiego centrum”. Jednak w finalnym rachunku dziejowym odpowiedź na pytanie: Czy w pierwszej dekadzie XXI wieku powstanie w Polsce gospodarka oparta na wiedzy? Zależy od postaw i priorytetów rozwoju przyjętych przez polskie społeczeństwo i jego elity polityczne, gospodarcze i społeczne. Deklaracja ta przedstawia proces budowy GOW, jako najważniejszego elementu strategicznego definiującego przyszłość zjednoczonej Europy. Rola oświaty jest tutaj nie do przecenienia.
Wykształcone społeczeństwo tworzy popyt na usługi i produkty nasycone wiedzą. Wzrost poziomu wykształcenia społeczeństwa powoduje przyśpieszenie tempa dyfuzji innowacji, zarówno technologicznych jak i społecznych. Alvin Toffler jest autorem znanej koncepcji trzeciej fali – metafory służącej do pisywania zmian gospodarczych, które następują w sposób przypominający działanie fali na plaży nadmorskiej. Każda nowa fala niesie ze sobą nowy materiał, lecz jednocześnie cofając się niszczy i zabiera ze sobą to, co znajdowało się na plaży poprzednio. Rozwój gospodarki opartej na wiedzy pociąga za sobą wiele implikacji dotyczących sfery społecznej, kulturowej, ekonomicznej, technologicznej, a także duchowej. Zmiany skutkują wyłanianiem się nowych elit ekonomicznych oraz ubożenie elit dominujących w poprzedniej epoce. Powoduje to strach i opór społeczny. Strach przed nowym jest zawsze charakterystycznym objawem zachodzących zmian. Lecz, jak zauważa Ireneusz Durlik, także pierwsi przedstawiciele rewolucji przemysłowej w Anglii i Francji – robotnicy fabryczni – pracowali w sposób, który dla ich przodków był nie do wyobrażenia, a nowy sposób pracy w hali fabrycznej był rewolucyjnie odmienny od pracy na roli. Nowością była praca w jednym miejscu ogromnej liczby osób w tym samym czasie. Praca ośmiogodzinna i powszechna standaryzacja były w czasie rewolucji przemysłowej novum społeczno-ekonomicznym. Zmiana trybu pracy zaowocowała zmianami w mentalności społeczeństwa. Rewolucja przemysłowa przyniosła wzrost poziomu wykształcenia, co spowodowało zmianę aspiracji. Preferencje gospodarstw domowych w wykształconym społeczeństwie postindustrialnym są inne niż w społeczeństwie niewykształconym: wartości egzystencjalne (sprzyjające przetrwaniu) odgrywają mniejszą rolę na rzecz wartości związanych ze swobodą, ekspresją.
Wykształcone społeczeństwo jest niezbędne dla funkcjonowania gospodarki opartej na wiedzy. Jednak chodzi tutaj nie tyle o formalne wykształcenie, lecz sumę kompetencji w społeczeństwie, które mogą, lecz nie muszą być potwierdzone w formie dyplomu szkoły wyższej.
Jan Fazlagić
XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu
Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00
Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00
„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna
Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00
Comeback rózgi i klęczenia na grochu?
Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00
Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów
Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00
Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?
Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39
MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34
Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35
Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi
jeck steve 09 Luty 2012, 07:01
imarion 08 Luty 2012, 18:24