.jpg)
W sprawie blogów
kontaktuj się z:
Piotrem Peszko
Redaktorem eid.edu.pl
piotr.peszko@eid.edu.pl

W sprawie współpracy medialnej
kontaktuj się z:
Magdaleną Raczek
PR & Marketing Manager
magdalena.raczek@eid.edu.pl
Czy po wejściu w życie Rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z 8 czerwca 2009 roku w sprawie dopuszczania do użytku w szkole programów wychowania przedszkolnego i programów nauczania oraz dopuszczania do użytku szkolnego podręczników polska edukacja ma szansę na znaczący krok w XXI wiek?
Jakie skutki pociągnie za sobą wprowadzenie możliwości dopuszczenia do użytku podręcznika w formie elektronicznej?
Podobne pytania nurtują dziś zapewne zarówno nauczycieli, jak władze oświatowe i wydawców edukacyjnych, od których wiele będzie teraz zależeć jeśli chodzi o wyznaczenie standardów dla e-podręczników.
MEN nie definiuje dokładnie e-podręcznika, rozporządzenie stwierdza jedynie, że podręczniki mogą mieć formę elektroniczną, czyli mogą być zamieszczone na nośniku danych lub w Internecie, co pozwala przypuszczać, że e-podręcznikiem może być zarówno kopia papierowego podręcznika w postaci pliku pdf, jak również złożone, multimedialne i interaktywne aplikacje. Otwarto w ten sposób pole do popisu dla potencjalnych wydawców e-podręczników.
O ile spreparowanie pliku pdf jest najprostszym i najtańszym rozwiązaniem, o tyle nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że multimedia i interakcje w podręczniku to tak naprawdę to, o co toczy się gra.
Wydawcy będą potrzebowali szerokiego zaplecza technologicznego, niektóre wydawnictwa mają w swoich strukturach odpowiednie komórki zajmujące się nowymi technologiami. Otwarcie polskich szkół na e-podręczniki może też być sygnałem do coraz szerszego zainteresowania się rynkiem podręczników przez branżę IT, "sojusze" z wydawcami wydają się być przy tym nieuniknione.














