Odchodzi pokolenie

Iwona Majewska-Opiełka, 31 Lipiec 09

Odchodzi pokolenie polskich intelektualistów, myślicieli, filozofów – z wykształcenia i z zamiłowania, rzemieślników w najlepszym tego słowa znaczeniu. Nie tak dawno umarł Gustaw Holoubek, a ostatnio Witold Gruca, Zbigniew Zapasiewicz i Leszek Kołakowski.

Cicho, spokojnie, wielkim szacunkiem mówią o tych ludziach przyjaciele, ale także obcy. Bez hałasu, bez pokazywania co świat na to… bo świat zachowuje się podobnie. Cicho. Bo też to, co robili, nie było niczym hałaśliwym. Znało Ich z pewnością mniej ludzi niż Michaela Jacksona. Chociaż Gruca tańczył tysiące razy przy pełnej widowni, wiele filmów i przedstawień teatralnych zrobili dwaj wielcy aktorzy, profesor Kołakowski napisał 30 książek i miał też mnóstwo studentów na swoich wykładach. Słuchali go i – rozumieli – różni ludzie. Tadeusz Gadacz, też filozof, mówił, iż jego znajomy hydraulik twierdził, że gdy słucha Kołakowskiego, to go rozumie, choć nie zna się na filozofii.


Wszyscy Ci Wielcy już Nieobecni uczyli innych, przekazywali swoją wiedzę na temat przedmiotu i warsztatu pracy ale również na temat najważniejszych dla człowieka spraw… W nich nadzieja - w ludziach, których uczyli Mistrzowie. W Polsce znaczna część inteligencji zginęła w czasie wojny albo wyjechała zagranicę. Zaistnienie na tempo szarym, jednolitym tle kultury Peerelu kolorowym blaskiem intelektu i odważnego myślenia czy chocby przyzwoitości nie było łatwe. Dlatego ci, co to potrafili, byli bardziej widoczni. Niektórzy z nich zresztą właśnie dlatego opuszczali Polskę. Jednak miało się wrażenie, że są z nami, czuło się ich polskość. Dawali temu wyraz na co dzień ale i od Wielkiego Święta – wzmacniając nas przez to i dowartościowując. A także wywierając wpływ na myślenie innych inteligentnych Polaków – pokazując kierunek, w jakim warto iść. Podziwialiśmy tych Twórców, Podziwiamy ich nadal. Dziś z pewnością sporo ludzi zajrzy do książek Kołakowskiego, przypomni sobie grę Zapasiewicza. Może powstanie jakaś fundacja, postawią im pomniki… To dobrze. Mamy jeszcze trochę mędrców. Ale czy nie należałoby już teraz rozpocząć dyskusji: Co robić żeby wraz ze śmiercią ostatniego intelektualisty z tamtego pokolenia nie odeszła przyzwoitość, doskonałość w pracy, umiłowanie mistrzostwa i zdolność do krytycznego myślenia.
 

Co zrobić żeby ratować kulturę wysoką, żeby nie ugrzęznąć w papce kultury masowej - nieraz nawet przyjemnej, ale oduczającej myślenia, stawiania pytań, intelektualnej rozmowy?
Odpowiedzialna jest za to przede wszystkim szkoła. Powinna stwarzać szansę młodym ludziom na zetknięcie z wysoką kulturą i nauczyć ich poruszać się w jej obszarze. Szkoła musi dawać wiedzę nie tylko że, czyli tę typu wiem, że człowiek jest ssakiem, łatwo dziś zresztą dostępną; nie tylko wiedzę jak czyli wiem jak obsługiwać komputer, wiem, jak komunikować swoje myśli, z czym jest już pewien kłopot; ale także, a może przede wszystkim, wiedzę co czyli wiem co jest w życiu ważne dla mnie i innych. A to jest najtrudniejsze.
 

W Przewodniku po kulturze nowoczesnej dla inteligentnych Roger Scruton, pisze: „W porządku odwrotnym odpowiadają one trzem częściom składowym racjonalnego życia człowieka: celom, środkom oraz faktom. Jak twierdził Arystoteles wiedza o tym, co czynić, jest sprawą właściwego sądu (…), ale obejmuje ona również słuszne uczucie. Człowiek cnotliwy „wie, co czuć”.” Takie podejście charakteryzuje zwykle inteligentów, w dobrym przedwojennym rozumieniu tego słowa. I takich inteligentów potrzebujemy. Ich wychowywaniu sprzyja filozofia w szkole, zgoda na myślenie, na posiadanie własnego rozumienia dzieł literackich w miejsce „klucza” według którego zdaje się testy.


Liczę tak po cichu na to, że odejście tych Wielkich Ludzi, będzie miało choć tę dobrą stronę, że nami wstrząśnie, szczególnie tymi odpowiedzialnymi za edukację.  Może spojrzą na swoje szkoły, klasy, ba , cały system edukacji… Czy widzą tam przyszłych Kołakowskich, Miłoszów, Jeziorańskich, , Tischnerów, Zapasiewiczów, Holoubków…
Czy stwarza się środowisko sprzyjające rozwojowi takich jednostek?

18 lipca 2009

Podziel się
KOMENTARZE
foto

Wiesław Mariański, 08 Sierpień 09 21:09

Zatem zgadzamy się: tak dalej nie może być ! Pójdźmy dalej i zapytajmy: - co chcemy zmienić - jaki jest powód zamiany - jaki cel - kto ma być wykonawcą - od czego zacząć - jakie mogą być skutki pozytywne - jakie mogą być skutki negatywne - jakie będą przeszkody i trudności Teraz najważniejsze: od czego zacząć zaczynanie ? Może powołać fundację SZKOŁA XXI ? Cele fundacji: - przedstawianie propozycji i kierunków - inspirowanie zmian - pokazywanie możliwości - zbieranie doświadczeń - przyznawanie ZNAKU JAKOŚCI dla szkół, które spełniają kryteria szkoły XXI wieku Taka fundacja mogłaby powstać z inspiracji środowiska skupionego wokół pisma EDUKACJA I DIALOG.

DODAJ KOMENTARZ
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować

REKLAMA
FACEBOOK
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Wojna płci w szkole

Aleksandra Rygiel 17 Maj 2012, 00:00

Czy Rwanda podniesie się na bitach swoich informatyków?

Maciej Maciołek 17 Maj 2012, 00:00

Polscy uczniowie tyją przez szkołę?

Karolina Krzysik 16 Maj 2012, 00:00

E-podręczniki bez treści?

Aleksandra Rygiel 16 Maj 2012, 00:00

Gdy głupota przewyższa Wyższą Uczelnię…

Maciej Maciołek 16 Maj 2012, 00:00


OSTATNIE KOMENTARZE

Najważniejszy talent dziecka - kreatywność

Maciej Korżel 09 Maj 2012, 12:41

Kretyn. Czy takie imię wybrałeś dla swojego dziecka?

Maciej Korżel 09 Maj 2012, 11:04

Nowe technologie w edukacji

Girls Games 02 Kwiecień 2012, 10:25

Cyfrowa kość niezgody

Girls Games 02 Kwiecień 2012, 10:22

Cyfrowa kość niezgody

Władysław 16 Marzec 2012, 23:22


Powrót do góry