Po co?
Idziemy rano do szkoły. Prowadzimy zajęcia. Zadajemy prace domowe. Wieczorami sprawdzamy klasówki. Czasami zastanawiamy się nawet nad tym, po co to wszystko.
I oto, któregoś dnia spotykamy na ulicy jakiegoś dorosłego człowieka, który mówi, że byliśmy jego nauczycielem i że on się bardzo cieszy, ze nas spotkał. Niby nic wielkiego, a człowiek ni z tego ni z owego nagle uświadamia sobie, że warto było. Bywa jednak i dokładnie na odwrót. Parkujemy samochód z dala od szkoły, żeby uczniowie nie porysowali nam maski. Nie reagujemy na wyraźne zaczepki naszych uczniów, żeby nie przerodziły się w coś gorszego. Udajemy, że nie dostrzegamy, że część uczniów bardzo źle się odnosi do innych, ponieważ obawiamy się, że próba zmienienia tego stanu rzeczy może sprowokować zbyt agresywnych uczniów do działań skierowanych przeciwko nam.
Bywa jednak, że musimy jakoś zareagować na krzywdę jaką wyrządzają nam uczniowie. Niekiedy odreagowujemy w domu na własnych dzieciach, na współmałżonku. Niekiedy uciekamy w używki. Niekiedy rekompensujemy sobie całe zło rozmaitymi uciechami życia doczesnego typu słodycze, oglądanie telewizji czy surfowanie po Internecie.
Bywa jednak, że swoje negatywne reakcje próbujemy odreagować bezpośrednio na uczniach. Mamy cały arsenał tego typu możliwości. Najbardziej popularna to inwazja słowna. Jesteśmy zdecydowani lepiej wykształceni od naszych uczniów. Posiadamy bogaty zasób słów oraz mnóstwo skojarzeń mogących ośmieszyć innych. Jednocześnie słowa nie zostawiają żadnych widocznych śladów. Ponadto wypowiadane tonem słodkim i pełnym odgrywanego zainteresowania mogą doskonale udawać autentyczne przejęcie się losem naszego wychowanka. Inna metoda to arsenał typowo nauczycielski- odpytywanie oraz oceny. Nagły sprawdzian, wezwanie do odpowiedzi, negatywna ocena- to do pewnego momentu dość skuteczne narzędzia. Do momentu, dopóki uczeń się jeszcze nimi przejmuje.
Często spotykanym wariantem tego typu zachowań może być konsekwentne niezauważanie pozytywnych zachowań oraz nawet największych sukcesów naszych uczniów przy jednoczesnym eksponowaniu nawet najmniejszych porażek i niedociągnięć. Jeśli do tego dodamy wypowiedzi typu: "Ty nigdy nie zrobisz niczego tak jak należy" bądź "Nie sądzę, żebyś sobie poradził" albo "No oczywiście, tylko tego się można po tobie spodziewać"- wówczas możemy być pewni, że nawet jeśli uczeń miał jakieś ambicje, żeby zrobić coś dobrego, to na pewno mu przejdą. Co więcej szybko popełni jakiś wyraźny błąd, a w tedy z pełną satysfakcją będziemy go mogli ukarać. Czy jednak zadaniem szkoły oraz nauczycieli jest jedynie przyłapywanie uczniów na tym co robią nie tak jak powinni? Czy tak ma wyglądać realizacja fundamentalnej zasady współczesnej szkoły czyli "wspieranie wszechstronnego rozwoju uczniów"?
Jestem całym sercem za taką honorową Szkołą Szacunku i Dialogu " na co dzień,bo inaczej się nie da dobrze pracować w naszym zawodzie.
Zatem postawmy sobie pytania: jak budować szkołę dialogu ? od czego zacząć ? kto ma budować ? Może należy ogłosić konkurs z super nagrodami ? Może wydać nakaz ? Może szukać dyrektorów-pasjonatów ? Może przeprowadzić wielką kampanię ? Może zwołać okrągły stół w Warszawie albo w naszej gminie ? Myślę, że wielu z nas ma jakieś pomysły. Rozmawiajmy i piszmy o nich. Musi się coś dobrego urodzić w tej sprawie. Najtrudniejszy jest początek.
Mamy bardzo podobne poglądy Panie Wiesławie. Jestem fanatykiem właściwej komunikacji. Komunikacji bazującym w większym stopniu na słuchaniu, niż na mówieniu. Słuchanie praktycznie decyduje o funkcji szacunku. Brak słuchania powoduje to, na co wskazał (-a?, -o?) roztocze. To nie kwestia naszych czasów, to konsekwencja nadmiernego skupienia się na sobie. To skutek preferowania kultury Władzy Nad Innymi jaką opisuje w swojej książce "Toksyczne słowa" Patricia Evans (warto przeczytać). Nieustannie próbujemy zdominować innych )nauczyciel-ucznia, lekarz-pacjenta, urzędnik-petenta itd.). Marzyłbym o szkole, w której kształtowano by podstawy i postawę właściwej komunikacji. O "Szkole Dialogu" właśnie.
Myślę, że to o czym Panowie piszą odnosi się ogólnie do relacji międzyludzkich, nie tylko na linii uczeń-nauczyciel. Wydaje mi się, że coraz mniej w nas szacunku i życzliwości w stosunku do innych osób - rodziny, współpracowników, sprzedawczyni w sklepie, kasjera w fast-foodzie, ucznia, nauczyciele, wykładowcy, kolegi, kierowcy autobusu... itd. Z czego to wynika? Z zabiegania? Z tego, że świat zaczyna nas przerażać? Że coraz gorsze zbrodnie i rzeczy stają się naszą codziennością? Ja też obserwuje u siebie niepokojące objawy - coraz częściej się denerwuje, wybucham bez przyczyny, reaguje zniecierpliwieniem na sytuacje, które jeszcze kilka lat temu wywołałyby uśmiech na mojej twarzy. Znamie XXI wieku? A może postępującego odczłowieczenia?
I jeszcze jeden wątek (I oto, któregoś dnia spotykamy na ulicy jakiegoś dorosłego człowieka, który mówi, że byliśmy jego nauczycielem i że on się bardzo cieszy, ze nas spotkał). Jakże często zapomina się, że uczeń, nawet najmłodszy, będzie za chwilę człowiekiem dorosłym. Trzeba ciągle przypominać o tym wszystkim ludziom pracującym w oświacie. Dlatego należy myśleć o uczniu, poczynając od pierwszej klasy, nie tylko jako o dziecku ale również, a może przede wszystkim, jako o człowieku i obywatelu, który zaraz będzie dorosły.
Panie Jarosławie. Moim zdaniem, ujął Pan dokładnie istotę problemu. Pana tekst powinien być rozpowszechniony nie tylko we wszystkich szkołach (to nie jest żaden komplement). To, co teraz napiszę, zabrzmi może niepoważnie, ale, jak to mówią, życie jest zbyt poważne aby traktować je całkiem serio. Zostaje Pan dyrektorem szkoły ? SZKOŁY SZACUNKU I DIALOGU (ja zgłaszam się na bezpłatnego doradcę-konsultanta). Zbiera Pan grono nauczycieli, którzy zadeklarują słownie i pisemnie akceptację następujących zasad: we wszystkich działaniach kieruję się zasadą szacunku ? zawsze jestem gotowy do dialogu, nigdy nie odmawiam dialogu ? mam prawo do błędów ? nie zawsze mam rację ? jestem gotowy do zmiany swoich zachowań ? mogę być krytykowany ? jestem gotowy do współpracy z pracownikami szkoły, uczniami, rodzicami ? spory i konflikty są naturalnym elementem mojej pracy ? moim przywilejem jest: (1) prawo do wypowiadania opinii i składania reklamacji (2) prawo do szacunku ze strony pracowników szkoły, uczniów, rodziców. I co Pan na to ?
Aleksandra Rygiel 17 Maj 2012, 00:00
Czy Rwanda podniesie się na bitach swoich informatyków?
Maciej Maciołek 17 Maj 2012, 00:00
Polscy uczniowie tyją przez szkołę?
Karolina Krzysik 16 Maj 2012, 00:00
Aleksandra Rygiel 16 Maj 2012, 00:00
Gdy głupota przewyższa Wyższą Uczelnię…
Maciej Maciołek 16 Maj 2012, 00:00
Najważniejszy talent dziecka - kreatywność
Maciej Korżel 09 Maj 2012, 12:41
Kretyn. Czy takie imię wybrałeś dla swojego dziecka?
Maciej Korżel 09 Maj 2012, 11:04
Girls Games 02 Kwiecień 2012, 10:25
Girls Games 02 Kwiecień 2012, 10:22
Władysław 16 Marzec 2012, 23:22