Szkoła jak opera...

, 02 Czerwiec 09

W ostatnim wywiadzie dla „Dziennika” Mariusz Treliński opowiada o swojej kolejnej inscenizacji w Operze Narodowej. Jego wyjątkowe spojrzenie na operę, to dla mnie kolejna inspiracja do rozważań o nowej szkoły.

Reżyser uzasadnia, że opera opiera się na wielogatunkowości i jest hybrydowa. To jest jej prawdziwą wartością. Oczywiście sednem jest muzyka, ale… chodzi o to, jak ją się oprawi. A to zależy już od reżysera. Opera może być nudna i zachowawcza, ale może też przybrać nowoczesną, inspirującą i intrygującą formę. W tym ogromna rola kostiumologów, scenografów, reżyserów. Wszystkie inscenizacje Mariusza Trelińskiego są wyjątkowe i zachwycają publiczność teatrów operowych na świecie. Co to może mieć wspólnego ze szkołą? Opera szuka otwarcia, dopływu świeżej krwi, a śmierć gatunku – ogłaszana od czasu do czasu – cały czas nie następuje dzięki poszukiwaniom nowych form. Dzisiejsza szkoła też już się przeżyła, ale nadal trwa w swojej skostniałej formie. Stworzyliśmy w niej przede wszystkim miejsce na tropienie błędów zarówno uczniów, nauczycieli jak i samych dyrektorów. Ten ostatni odpowiada przed wizytatorem, który próbuje pokazać jego pomyłki, dyrektor odtwarza model „wspierającego” nadzoru w stosunku do nauczycieli. Na końcu jest uczeń, który przyłapany dowiaduje się, że nie wie, nie umie, nie potrafi, coś źle zrobił, błędnie obliczył, znowu się pomylił i jak zwykle zapomniał. Do tego nieustannie się wierci, rozmawia i nie słucha. Kogo w ten sposób kształcimy i wychowujemy? Dziś wydawać by się mogło, że szkoła to instytucja, która sens swojego istnienia znajduje właśnie na egzaminowaniu, testowaniu i przepytywaniu. Przygotowujemy do egzaminu i zdawania testów. Uzasadniamy sens uczenia się tylko dlatego, bo przyda się na egzaminie, bo może być na teście. Do tego powołano za pieniądze podatników instytucję centralną z regionalnymi oddziałami. Stworzono system, który co jakiś czas ujawnia małe i duże skandale. Czy można to zmienić? Wracam do opery i jej analogii ze szkołą. Mariusz Treliński mówi, że otwarcie na najróżniejsze poszukiwania – to szansa zaproszenia nowego pokolenia znakomitych artystów, zdolnych do odświeżenia gatunku. Proponuję więc mały eksperyment myślowy: zamieńmy słowo opera, artysta, publiczność na szkoła, nauczyciel, rodzice, a nawet naród. Okazuje się, że dzisiejsza szkoła również poszukuje nie tylko nowej krwi, nowej formy i nowego pokolenia nauczycieli, ale też otwartego i przede wszystkim odważnego oraz rozważnego dyrektora-reżysera, który ma ambicję robienia nowych rzeczy. Rodzice już poszukują nowej formy dla edukacji, innej szkoły, która przygotuje ich dzieci do przyszłości, a nie tylko zadawania egzaminów. Niedawno miałem okazję spotkać się z młodymi, świetnie wykształconymi rodzicami z pokolenia Y, którzy pod wpływem moich zajęć zaczęli dyskutować o modelu szkoły przyszłości. Składa się na nią różnorodność form i metod oraz miejsca pracy uczniów, ale również organizacja przestrzeni szkolnej. Od hierarchicznej struktury i systemów klasowo-lekcyjnych, poprzez modele pracy projektowej aż do aktywności w sieci i w wirtualnej szkole. A wszystko odbywa się z zastosowaniem nowoczesnej dydaktyki wykorzystującej technologie cyfrowe. Szkoła przyszłości, która zacznie działać już od września, zbudowała nową formułę, sięgając z jednej strony do jej sedna i podstawowej funkcji (uczenie się), z drugiej podejmuje wyzwania ery informacyjnej otwierając szerzej drzwi na innowacje. Obok publiczności konserwatywnej jest w tej szkole miejsce dla inteligencji, dla ludzi autentycznie interesujących się przyszłością swoich dzieci, którzy czytają książki, chodzą na wystawy czy do teatrów i słuchają koncertów. Jednak nie może to być rewolucja, ale ewolucyjne wprowadzanie zmian. Jako koordynator projektu chcę zaprosić młodą generację twórców portali społecznościowych, grafików 3D, pracowników agencji interaktywnych i specjalistów budowania wizerunku w sieci – to też rozszerzy krąg naszych widzów i wniesie nowe jakości. Jak zareaguje publiczność na tę propozycję, czy chętnie weźmie udział w jej współtworzeniu i aktywnym uczestnictwie? Wierzę, że to szkoła dla nowego pokolenia zarówno uczniów, rodziców jak i nauczycieli. Nie boję się marzyć, bo nasza najnowsza historia pokazuje, że to, co jeszcze niedawno było niemożliwe może być całkiem realne!

Edukacja i Dialog - Czasopismo liderów edukacji

Zobacz mnie na GoldenLine

Podziel się
KOMENTARZE
Aktualnie brak komentarzy. Bądź pierwszy, wyraź swoją opinię

DODAJ KOMENTARZ
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować

REKLAMA
FACEBOOK
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu

Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00

(W)inna Szymborska

Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00

„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna

Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00

Comeback rózgi i klęczenia na grochu?

Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00

Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów

Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00


OSTATNIE KOMENTARZE

Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?

Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39

MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34

Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35

Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi

jeck steve 09 Luty 2012, 07:01

Dr kalkulator

imarion 08 Luty 2012, 18:24


Powrót do góry