Szkoła może się zmieniać

Jarosław Kordziński, 28 Czerwiec 09

Szkoła nierzadko jest bardzo trudnym miejscem pobytu i to zarówno dla uczniów jak i dla nauczycieli. Pozornie wszyscy wiedza, że tak jest. Praktycznie niewiele się robi, żeby to zmienić.

 

Nad sytuacja z jaką mamy do czynienia w szkole króluje stereotyp- w szkole dzieci się uczą a nauczyciele ich nauczają. Nie ma mowy o radości, zabawie, wspólnym działaniu. Dwa obce sobie obozy. Coś jak pole walki. Jedni naprzeciwko drugim. Jedni przeciwko drugim. I tylko to westchnienie, które czasami przemyka przez pokój nauczycielski- "Jaka ta szkoły byłaby sympatyczna, gdyby nie ci uczniowie". I drugie przemykające niekiedy przez głowę tego czy innego ucznia: "Fajny jest, szkoda tylko że to nauczyciel". Czy tak musi być?

"Czego was uczą w szkole, Hansie Thomasie? - spytał ojczulek.-Siedzieć cicho-odparłem.- Ale to bardzo trudne, więc nauka trwa wiele lat. /J.Gaadner, Przepowiednia jokera/. Realizatorzy każdego zadania, jeszcze przed jego rozpoczęciem , winni sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie -co w wyniku swojej działalności chcą przede wszystkim osiągnąć? Rozmowy z nauczycielami rozpoczynającymi prace często każą mi myśleć, że podstawowym zadaniem jakie chcą zrealizować na lekcji, jest utrzymanie porządku w klasie. Co gorsza, zdarza się, że niektórzy tę misje niosą przez cały czas trwania własnej kariery pedagogicznej. Nie mam nic przeciwko utrzymywaniu porządku w klasie. Więcej, jestem przeciwnikiem bałaganu, chaosu i braku zaangażowania uczniów w to, co się dzieje podczas zajęć. Trudno mi jednak uwierzyć, że cisza, ręce na ławkach i wyprostowane plecy, to gwarancja zainteresowania uczniów tym, co proponuje nauczyciel. Thomas, młody bohater powieści Gaadnera "Przepowiednia jokera", zapytany przez ojca, czego uczą go w szkole, bez namysłu odpowiedział, że przede wszystkim uczą go siedzieć cicho. Po czym, nie bez racji dodał, że jest to zadanie bardzo trudne, a co za tym idzie, nauka musi trwać wiele lat. Czy moglibyśmy skrócić czas nauki w szkole? Zapewne tak, choć niekoniecznie musi chodzić o fizyczne pomniejszenie czasu przebywania uczniów klasie. Powinniśmy raczej zadbać o dynamikę upływu czasu, o to co najbardziej skutecznie można osiągnąć nie przez uspakajanie uczniów, ale ? wręcz przeciwnie- poprzez ich aktywizację oraz stymulowanie ich udziału w procesie lekcyjnym.


Z moich doświadczeń nauczycielskim najmilej wspominam chwile, kiedy po sakramentalnym skwitowaniu zajęć słowami "no to na dzisiaj koniec", widziałem jak moi uczniowie szeroko otwierali oczy i pytali - "To już wszystko?To już naprawdę koniec?" Działo się tak dlatego, że bardzo szybko przekonałem się, iż radość z uczestnictwa w zajęciach najskuteczniej ich uczestnicy mogą zawdzięczać sami sobie. Skromny udział osoby prowadzącej ograniczać się winien jedynie do roli organizatora, a czasami wręcz tego, który po prostu nie przeszkadza we własnej aktywności uczniów.


Metody aktywizujące nie mają nic wspólnego z bałaganem. Zajęcia prowadzone w ten sposób wymagają oczywiście dynamiki , ruchu , nierzadko towarzyszy im nawet hałas. Nie jest to jednak brak porządku. Lekcja prowadzona w ten sposób trochę przypominają obraz widziany na przyspieszonym filmie. Szybko przemieszczające się postacie sprawiają wrażenie braku porządku, sensowności i ukierunkowania. Dźwięk jest niezrozumiały. Ten sam film widziany w normalnym tempie eliminuje wspominane wyżej wrażenia. Okazuje się, że wszystko działało tak, jak dziać się powinno. Tak też jest na lekcjach prowadzonych z większą dynamiką. Wszystko dzieje się szybciej. Co więcej, działanie to umożliwia zróżnicowanie i rzeczywiste zaangażowanie wszystkich uczestników zajęć. A co najważniejsze, tak przeprowadzone zajęcia pozostawiają czas i wręcz stymulują refleksję uczniów- zastanowienie się nad tym, co zrobili, dlaczego , jak i co dzięki temu osiągnęli.

Oto cel, który powinniśmy stawiać przed sobą, którego realizację winniśmy zalecać uczestnikom naszych działań edukacyjnych. Nie tylko "wiem" , ale przede wszystkim "wiem, czego nie wiem?" I dalej- "doświadczyłem" a więc dowiedziałem się jak czegoś używać, jak swoją wiedzę i umiejętności wykorzystywać by stawać się zupełnie innym człowiekiem .

Podziel się
KOMENTARZE
foto

Jarosław Kordziński, 09 Lipiec 09 09:28

Dyscyplina, i to nie tylko w klasie, zależy przede wszystkim od poprawnej komunikacji. Komunikacji, która uwzględnia emocje, ale neguje emocjonalny szantaż. Która zakłada słuchanie, ale nie dopuszcza, by przyjęto, że słuchać ma tylko jednak strona. W budowaniu poprawnych relacji błędem jest myślenie w kategoriach "my" "oni" (nauczyciele-uczniowie czy starzy-młodzi). Zdecydowanie ważniejsze jest myślenie w kategoriach Ja i moja odpowiedzialność. To, znowu coś z obszaru szacunku, o którym już dyskutowaliśmy. Jeśli powiem "Mam kłopot, żeby mówić w takim hałasie" mówię o sobie, i zwracam uwagę na swoje potrzeby, których zaspokojenie jest niezbędne do poprawnej relacji czy działania. Kiedy mówią "Przeszkadzacie mi swoim hałasem" odpowiedzialność za stan rzeczy przerzucam na innych, którzy mogą się tym przejąć albo nie. Można ich oczywiście zdominować "Karteczki proszę", ale można też podjąć próbę zastanowienia się dlatego tak się dzieje. Ich krzyk to też forma komunikacji.

foto

Ania P., 08 Lipiec 09 15:34

Każdy nauczyciel, młody czy nie młody powinien trzymać nerwy na wodzy. Dyscyplina w klasie nie może zależeć od decybeli...

foto

Ewa Kuryło, 07 Lipiec 09 19:16

zgadzam sie z Panem, choc musze wziac w obrone tych mlodych nauczycieli :) w halasie nie da sie nic zrobic, nie ma mowy o dialogu, wspolpracy o czymkolwiek, bo ludzie sie po prostu nie slysza i... nie sluchaja. wiec porzadek to koniecznosc. To pilna i wazna sprawa i nim przede wszystkim trzeba sie zajac. a kiedy sie go osiagnie to dopiero mozna mowic o wspolnej pracy. Dlatego mlodzi nauczyciele na tym sie koncentruja. Ale nie znaczy to, ze sa jakimis klawiszami w wiezieniu i zapominaja o mnetodach aktywizuyjacych.

foto

Zofia Radomska, 07 Lipiec 09 13:26

Pani Jarosławie, czy nie uważa Pan, że teraz wszędzie jest za mało tego dialogu? W rodzinie, w szkole, w miejscu pracy? Ludzie stają się tak zagonieni (a może egoistyczni?), że bardzo często nie słuchają innych...

foto

julka, 07 Lipiec 09 09:49

takim "nauczycielem dzieci" powinien być wychowca. Tyle, że zazwyczaj nauczyciele traktują wychowawstwo jako przykry obowiązek i "pańszczyznę", a lekcja wychowawcza to nie czas na rozmowy, a wolna godzina kiedy dzieci mogą zajmować się innymi przedmiotami, a wychowawca uzupełnić dziennik...

foto

Jarosław Kordziński, 06 Lipiec 09 17:58

Szkoła musi się zmieniać. około stu lat temu Gandhi odwiedzał jedną z indyjskich szkół. Wita się z nauczycielami- Jestem nauczycielem matematyki, jestem nauczycielem angielskiego, a ja jestem nauczycielem przyrody... A kto w tej szkole jest nauczycielem dzieci?- spytał wreszcie Gandhi. Jeśli mówimy o szacunku, dialogu i wspólnej konstytucji, to mówimy właśnie o postrzeganiu w drugim człowieku człowieka. Nauczyciel, który pracuje z ludźmi, to człowiek, który komunikuje się z szanowanymi przez siebie osobami. Szkoła powinna być rzeczywiście szkołą dialogu- miejscem, w którym słuchamy się nawzajem (uczniowie nauczyciela, ale i nauczyciel uczniów) i jednocześnie miejscem, w którym mówimy do siebie, a nie tylko o tym, co wiemy albo co chcemy powiedzieć.

foto

R., 06 Lipiec 09 14:29

niestety w wielu polskich szkołach uczy się "siedzieć cicho"... i wychodzą z nich ludzie, którzy nie potrafią brać udziału w dyskusji. A może czas najwyższy zacząć uczyć DIALOGU???

foto

Filip K., 05 Lipiec 09 12:46

Tak jak w biznesie, pr'arze jest katalog "dobrych praktyk", tak samo taki katalog powinnien zostac wprowadzony do polskich szkol. I maja Panowie racje, ze szacunek wobec innych i wobec SIEBIE! powinnien byc na samym poczatku tej listy!

foto

Wiesław Mariański, 05 Lipiec 09 09:26

W pełni zgadzam się z Panem, Panie Jarosławie. Mam wrażenie, że to słowo jest rzadko i coraz rzadziej używane i stosowane. Czyżby zostało wyparte przez : solidarność, miłosierdzie, miłość, godność, ... ? Nie szanujemy: lekarzy, pacjentów; uczniów, nauczycieli; urzędników, petentów; pieszych, kierowców; sąsiadów, obcych; polityków, wyborców; pracodawców, pracowników; ... . A może szanujemy ? Tylko nie okazujemy szacunku ? Czy wiemy jak okazuje się szacunek - lekarzowi, pacjentowi, uczniowi, ... ? Czy mówimy w domu, w kościele, w mediach, a przede wszystkim, w szkole dlaczego i jak należy okazywać szacunek ? Dlatego proponuję zacząć od KONSTYTUCJI DLA SZKOŁY. Na przykład: Punkt 1: podstawą wszelkich działań na terenie szkoły jest SZACUNEK. O szacunku mówimy głośno i na co dzień. Punkt 2: podstawą wszelkich działań na terenie szkoły jest DIALOG. Dialog jest sposobem porozumiewania się oraz metodą rozwiązywania problemów, sporów i konfliktów. Punkt 3: Każdy uczestnik życia szkoły jest zobowiązany do przestrzegania zasad szacunku i prowadzenia dialogu. Tak widzę początek SZKOŁY SZACUNKU I DIALOGU (nieco piszę o tym w numerze 4/2009 EDUKACJI I DIALOGU, przygotowuję ciąg dalszy). Zatem może KONSTYTUCJA DLA SZKOŁY zamiast KARTY NAUCZYCIELA ?

foto

Jarosław Kordziński, 04 Lipiec 09 17:15

Na mój gust zacząć trzeba chyba od samych siebie. Nie, żebyśmy jacyś strasznie okropni byli, ale przede wszystkim dlatego, że warto się zmieniać. Cały świat nieustannie podlega zmianom. Nasi uczniowie... po wakacjach spotkamy się z zupełnie nowymi ludźmi. Wreszcie warto w procesie zastanawiania się nad zmianą przemyśleć siebie w kontekście tych ważnych ośmiu spraw, na które zwrócił uwagę Pan Wiesław. Choć ja osobiście skupiłbym się przede wszystkim na SZACUNKU. Mam wrażenie, że tego najbardziej nam potrzeba i to nie tylko w kontekście szkoły. dostrzeżenie w drugim człowieku osobę tak samo ważną jak my sami, tak samo jak my potrzebujący kontaktu i akceptacji, tak samo jak my w zasadniczy sposób różniącej się od innych, tak samo jak my... Szacunek, szacunku nam trzeba.

foto

Wiesław Mariański, 02 Lipiec 09 22:27

Pani Katarzyno. Zastanawiam się czy może jednak zacząć wielkie zmiany od małych kroków. Może dlatego dotychczasowe reformy oświaty i służby zdrowia nie powiodły się ponieważ starano się zmienić za wiele czynników jednocześnie. Ponadto reformy robione są tylko z jednego końca: od góry. Myślę, że bardzo ważne jest reformowanie od dołu. A jeśli nawet nie mam racji, to wraca do mnie pytanie: OD CZEGO I JAK ZACZĄĆ, żeby dobrze zacząć ?

foto

Katarzyna Zaleska, 01 Lipiec 09 22:34

Panie Wiesławie, trzeba zacząć od wszystkich czynników jednocześnie, bo są one ze sobą ściśle powiązane. I wprowadzać je w życie szkoły równocześnie i konsekwentnie. Może być i ślimaczym tempem, byle do przodu ;)

foto

Wiesław Mariański, 01 Lipiec 09 05:19

To są podstawowe pytania: po co ? co ? jak ? Inaczej: czego potrzebuje polska szkoła ? Tego, co jest potrzebne każdemu człowiekowi i obywatelowi, a zatem, również, każdemu uczniowi Jakże często zapomina się, że uczeń, nawet najmłodszy, jest człowiekiem i obywatelem !! A za chwilę będzie rodzicem, pracownikiem, wyborcą, ... . Po pierwsze: SZACUNEK. Uczyć szacunku, poprzez okazywanie szacunku. Po drugie: DIALOG. Uczyć dialogu, poprzez prowadzenie dialogu. Konflikty i problemy rozwiązywać poprzez dialog. Po trzecie: KONFLIKT. Dopuścić możliwość powstawania konfliktów na terenie szkoły. Prowokować powstawanie sporów. Uczyć się i uczyć rozwiązywać konflikty. Po czwarte: POSZUKIWANIE. Dać uczniom możliwość poszukiwania wiedzy i rozwiązań. Uczyć sposobów poszukiwania. Po piąte: ZRÓŻNICOWANIE. Na każdym etapie edukacji. Dostosować system edukacji do krzywej Gaussa. Odejść od założenia, że wszyscy uczniowie muszą uczyć się tego samego w takim samym tempie. Po szóste: SZANSA WYBORU DLA KAŻDEGO. Na każdym etapie edukacji. Dać szansę rozwoju, aktywności i satysfakcji każdemu uczniowi: przeciętnemu, zdolnemu, słabemu, geniuszowi, grzecznemu, trudnemu, ... . Po siódme: WSPÓŁPRACA. Między nauczycielami: odejść od praktyki, że każdy nauczyciel uczy i wychowuje ?po swojemu?. Między wszystkimi uczestnikami gry: nauczycielami ? uczniami ? rodzicami ? władzami oświatowymi. Po ósme: AKTYWNOŚĆ. Stwarzać możliwości i motywować nauczycieli, uczniów i rodziców do aktywnego uczestnictwa w WSZYSTKICH działaniach szkoły. Ale jak to wszystko zrobić ? Jak wprowadzić w życie ? Odpowiedź jest prosta: od czegoś trzeba zacząć. Od czego zaczynamy ?

foto

Jarosław Kordziński, 30 Czerwiec 09 08:15

Szkoła może się zmieniać. Co więcej, kolejne pokolenia wypełniające jej mury zmian takich wymagają w sposób wręcz naturalny. Zmieniają się technologie, zmienia się język, którym się posługujemy, zmieniają się ludzie. Szkoła musi się zmieniać. Dziękuję Pani Agnieszko za przykład z krzesełkami. Nie trzeba milionowych nakładów, by powodować zmiany. Trzeba natomiast umieć zadać sobie pytanie- po co? A następnie chcieć udzielić sobie na nie odpowiedzi.

foto

Agnieszka Rynkiewicz, MD, MAT, 29 Czerwiec 09 21:29

Zmiany w szkołach mogą dotyczyć takich wydawało by się śmiesznych, prozaicznych spraw jak ławki. Prosty przykład z amerykańskich szkół. Uczniowie czy studenci mają zazwyczaj pojedyńcze ławki, krzesła z podnoszonym blatem. Można te krzesła przesuwać i arranżować w dowolny sposób w klasie. Typowy obrazek z dnia w szkole, kiedy jest czas np. na dyskusję lub pracę w grupach, uczniowie ustawiają swoje krzesła, ławki w mgnieniu oka w kształt koła. Oczywiście,że jest chwila hałasu, zamieszania i szurania, ale jest też moment ruchu fizycznego, który mózg dziecka lub osoby dorosłej uwielbia. Już nie wspomnę o tym,że uczniowie w szkołach średnich mają szkolne laptopy więc kiedy dyskutują mogą także łączyć się z Internetem. Ustawione filtry blokują dostęp do stron, które uznane są za nieedukacyjne w szkole np. wszelkie MySpace czy YouTube. Jeśli psychologowie w Polsce pomagają dużym supermarketom układać strategie sprzedaży, analizując zachowania klienta typu, odpowiednia muzyka, oświetlenie, kolory, atrakcyjny towar na półkach, który jest na wysokości oczu a mniej atrakcyjny na najwyżych lub najniższych półkach to może powinniśmy także wnosić więcej psychologii do szkół w Polsce i patrzeć na potrzeby uczniów i studentów?

foto

Malina_82 M, 29 Czerwiec 09 15:50

Zgadzam się z Panem, że z lekcji na których uczeń jest aktywnym uczestnikiem, a nie biernym słuchaczem, uczniowie więcej wynoszą i mają większą satysfakcję. Ja jestem absolwentką liceum społecznego, gdzie klasy były mało liczne co sprzyjało takiej formie prowadzenia zajęć. Dzięki temu ja i moi koledzy nauczyliśmy się brania udziału w dyskusji, formułowania poglądów i wypowiadania swojego zdania.

foto

Agnieszka Rynkiewicz, MD, MAT, 28 Czerwiec 09 18:51

Zastanawiam się jak często i czy w ogóle nauczyciele zadają sobie pytanie jak działa mózg w procesie uczenia? Co dzieję się w nim kiedy dziecko liczy, czyta, rozwiązuje zadanie z geometrii,recytuje wiersz lub łapie piłkę na zajęciach z wychowania fizycznego? Jakie formy przekazu są zgodne a jakie są wbrew naturalnemu działaniu mózgu? Ale może to są za duże oczekiwania w stosunku do pedagogów? Czy można także zmieniać szkołę bez tej wiedzy?

DODAJ KOMENTARZ
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować

REKLAMA
FACEBOOK
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu

Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00

(W)inna Szymborska

Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00

„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna

Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00

Comeback rózgi i klęczenia na grochu?

Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00

Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów

Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00


OSTATNIE KOMENTARZE

Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?

Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39

MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34

Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35

Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi

jeck steve 09 Luty 2012, 07:01

Dr kalkulator

imarion 08 Luty 2012, 18:24


Powrót do góry