Trudny temat asertywność

Iwona Majewska-Opiełka, 11 Październik 09

Asertywność jest jednym z fundamentów poczucia własnej wartości.

Działa tak samo jak pozostałe jej składniki - czyli jest zarazem przejawem poczucia własnej wartości i jego ćwiczeniem. Dlaczego temat jest trudny? Są trzy powody:
1. Jest to często pierwsze obserwowane zachowanie osób, z którymi mamy kontakt. To jest to, co widzimy – najbardziej zewnętrzna, manifestowana cecha. Jeśli nie jest efektem prawdziwego poczucia własnej wartości wygląda źle. To tupet, hucpa, rozpaczliwa chęć zaistnienia, niedostatek manier, atak mający uprzedzać ewentualny atak innych - zachowania, które mają rekompensować właśnie brak poczucia własnej wartości i wynikającej z niej zdrowej asertywności.
To o takich zachowaniach myślą niektórzy krytykując poczucie własnej wartości. Taką osobę miał pewno na myśli autor stwierdzenia: Najbardziej mnie złości ćwok z poczuciem wartości.
Ślepa asertywność może doprowadzić do zmarginalizowania pozycji osób nieśmiałych, wrażliwych, słabszych.
Tymczasem asertywność często jest ćwiczona bez pracy nad całością poczucia własnej wartości. Ktoś dowiedział się, że istnieją zachowania asertywne - coś przeczytał, coś usłyszał - i postanawia wprowadzić je w życie. Uczestników szkoleń uczy się jedynie asertywnych zachowań, nie dając im pozostałych podstaw poczucia własnej wartości. Stąd niektórzy sądzą, że są asertywni podczas, gdy w gruncie rzeczy zachowują się agresywnie, niegrzecznie, czy wręcz bezwzględnie.
2. Nieporozumienia związane z samym pojmowaniem asertywności. Słownik języka polskiego mówi: Ktoś, kto jest asertywny, umie jasno wyrażać swoje potrzeby, uczucia i opinie oraz egzekwować swoje prawa, nie naruszając przy tym praw innych ludzi. Trudno jest w krótkich sformułowaniach zawrzeć całą prawdę. Faktycznie jest tak, jak można przeczytać w definicji. Tyle, że jest to warunek konieczny ale nie wystarczający. Żeby bowiem ludzi nie ranić, trzeba mieć poczucie własnej godności i szanować godność drugiego człowieka. Trzeba akceptować prawdziwie siebie i innych. Trzeba żyć świadomie. Dopiero to może dać człowiekowi wystarczającą porcję zrozumienia drugiego oraz empatię niezbędną do tego, by nie tylko nie naruszać praw innych, ale by ich zwyczajnie nie ranić, by nie traktować wszystkich według własnej miary i nie wymagać też od nich asertywności.
O tym, jak nikłe jest zrozumienie asertywności w naszym społeczeństwie niech świadczy fakt, iż dla wielu osób jest to przede wszystkim zdolność mówienia nie. Więcej, nadużywają tego słowa, sadząc, że dają wyraz swojej asertywności. Podczas gdy często wymagałaby ona właśnie przyzwolenia. Dotyczy to szczególnie kobiet, zwłaszcza w kontekście seksualności.
Otóż asertywność to jest przede wszystkim zdolność mówienie „tak”. Sobie, swoim poglądom, przekonaniom, swoim potrzebom. Ściśle związana z samoświadomością i spójnością wewnętrzną pozwala stawiać się w życiu po własnej stronie, skłania do poszukiwania najlepszych form wyrażania siebie.
3.
W społeczeństwie, szczególnie w polskim, wytworzyło się przekonanie, że stanie po własnej stronie jest rodzajem wykroczenia, stąd ktoś, kto to robi, na wszelki wypadek dokłada do tego trochę ataku, lub obrony,by uprzedzić ewentualny spodziewany atak odbiorców. Branden prosił studentów, by stanęli przed grupą i powiedzieli Mam prawo do istnienia. Nikt nie potrafił zrobić tego naturalnie i jednocześnie tak, by przekonał innych, że w to że wierzy; był zbyt butny lub zbyt nieśmiały. Nie było tych emocji, kiedy należało powiedzieć dwa dodać dwa jest cztery.
Społeczeństwo nie docenia roli indywidualności w procesie tworzenia się własnej tożsamości i to powoduje, że ludzie często mają owe poczucie tożsamości niedorozwinięte. Nie wiedząc naprawdę kim są, działają przypadkowo, zmiennie i z poczuciem leku. Zdradzają siebie, bojąc się, że nie będą akceptowani, co obniża samoocenę, a przez to poczucie własnej wartości jako całości. Wywołuje również nieuświadamiany gniew, w gruncie rzeczy do siebie. Ale potem znajduje ujście w najbardziej niespodziewanych momentach i najczęściej godzi w innych. Niestety zachowania takie przejawiane są głównie w stosunku do osób dla nas najważniejszych: rodziców, dzieci, ukochanych, szefów czy przyjaciół.
Dlatego raz jeszcze podkreślam: asertywność należy ćwiczyć jednocześnie ze wszystkimi innymi elementami poczucia własnej wartości. Tylko wtedy ma to sens. I wcześniej się to robi, tym lepiej.

P.S. 21 października w programie Mała czarna w TV4 będę rozmawiać przez chwilę o tym z Prowadzącymi ten program Paniami. Zachęcam do obejrzenia.

 

Podziel się
KOMENTARZE
foto

Franka, 25 Marzec 10 00:54

Zgadzam się z Matką - w szkołach zabijana jest asertywność, wynikiem tego jest system, który oprócz wygłaszania własnego zdania i przemyśleń ogranicza również kreatywność, ponieważ wszystko jest uczone i przedstawiane pod egzaminy na koniec szkoły - każdej. Nie ważne jest jak dzieci i młodzież odbierają lekturę lub wiersz, ważne by przerobić wszystko pod klucz odpowiedzi.

foto

Agnieszka Rynkiewicz, MD, MAT, 28 Listopad 09 23:12


Bardzo mądre słowa Pani Alicjo a zwłaszcza w odniesieniu do świata naukowców. To wielka sztuka niezgadzać się, mieć odmienne poglądy i krytykować oponenta konstruktywnie. Jeszcze większą sztuką w świecie naukowców jest przyznanie się do błędnej myśli. Historia autyzmu ma kilka przykładów: teoria Bruno Bettelheima, psychoanalityka z Chicago w latach 60 tych głosiła, że dzieci z autyzmem są wynikiem niewłaściwego wychowania przez rodziców, tzw. zimne matki. Teoria wyrzucona została do przysłowiowego śmietnika ale przez wiele lat zdążyła wyrządzić sporo szkód, zwłaszcza w psychice oddanych, kochających matek dzieci z autyzmem. Profesor Niko Tinbergen, laureat nagrody Nobla twierdził, że autyzm był wynikiem psychologicznych wydarzeń traumatycznych dziecka w jego dzieciństwie. Kolejna teoria, która trafiła po latach do śmietnika. Czy w końcu Dr.Andrew Wakefield z Londynu, który w 1997 roku opublikował słynny artykuł w Lancet gdzie udowadniał, że szczepionka MMR jest przyczyną autyzmu. Po latach badań okazało się, że teoria Wakefielda nie tylko była błędna ale przyniosła wiele szkody. Wakefield wywołał tym popłoch na całym świecie i niebezpieczne obniżenie szczepień przeciwko różyczce, śwince i odrze ponieważ tysiące rodziców odmawiało szczepienia swoich dzieci w obawie przed autyzmem. Wakefield stracił pracę w Royal Free Hospital w Londynie i emigrował do Stanów, do Teksasu ale echo jego teorii nadal trwa pomimo dobitnych badań z różnych stron świata zaprzeczających łączeniu szczepionki z występowaniem po niej autyzmu.

foto

alicja, 28 Listopad 09 01:24

Pani Iwono,
zgadzam się z Panią całkowicie. Mamy problem z asertwnością.
Nie umiemy być łagodni, gdy wygłoszamy swoje racje. Nie umiemy być rzeczowi
i mówić o tym, co myślimy z jak ja to nazywam "uczuciem prawdy" w głosie. Co ciekawe, nie dotyczy to tylko uczniów, ale również nauczycieli i naukowców. Analizowałam ostatnio różnice między polskimi i angielskimi tekstami naukowymi i okazało się, że polscy naukowcy krytykują swoich kolegów znacznie bardziej niż angielscy badacze, jednocześnie przedstawiając swoje własne odkrycia i poglądy w mniej bezpośredni, a często wręcz przepraszający sposób, tak jakby chcieli zapobiec nadchodzącej krytyce.  Może więc powinniśmy w pierwszym rzędzie nauczyć się krytykować konstruktywnie i odbierać krytykę również w taki sposób?

foto

anna, 30 Październik 09 17:20

Asertywnoścć a bezczelność! - należy dokładniej się temu przyjrzeć. Niektórzy zatreacili granicę miedzy jednym a drugim i to drugie(bezczelność ) traktują jako asertywność. Pozdrawiam

foto

Jarosław Kordziński, 13 Październik 09 09:54

A ja proponuję jeszcze raz przeczytać tekst Autorki, która -jak sądzę- przede wszystkim pisała o potrzebie kształtowania poczucia wartości, a w mniejszym o potrzebie bycia asertywnym. Nawiasem mowiąc- jak zrozumiałem- jedno wynika z drugiego. Czy człowiek, który żyje w całkowitej zgodzie z sobą, ze swoimi walorami i słabościami, który nie ocenia się bez przerwy i nie musi niestannie porównywać się  z innymi, będzie miał jakąkolwiek potrzebę, by komuś coś udowadniać. Coś co jest oczywiste? Nie będzie. Co innego osoba, która jest nieustanie oceniana, porównywana z innymi, analizowana w kontekście na ile jest lepsza czy gorsza od innych. Taka nigdy nie będzie asertywna, bo asertywność zaczyna się w nas. Kiedy jesteśmy na 100% pewni, że nie musimy się ani bronić, ani atakować. Kiedy jesteśmy- i to wystarcza.

foto

matka, 12 Październik 09 15:59

Tak, tyle ze ja staram się uczyć moje dzieci asertywności, i ciągle jestem wzywana do szkoły, bo a to Krzyś coś powiedział Pani od biologii, albo Ania Pani od polskiego. W dzisiejszych szkołach nie ma miejsca na dzieci, które mają swoje zdanie i potrafią je głośno artykułować.

foto

Joanna Batorska, 11 Październik 09 22:41

Wydaje mi się, że bardzo często to rodzice zabijają naszą asertywość od dzieciństwa: "stój prosto", "nie odzywaj się, jak starsi mówią", "nauczyciel ma zawsze racje"... Chyba każdy z nas słyszał takie zdania w swoim życiu. Jeżeli nie bezpośrednio do siebie, to gdy mówiono tak do naszych rowieśników

DODAJ KOMENTARZ
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować

REKLAMA
FACEBOOK
KATEGORIE
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Wojna płci w szkole

Aleksandra Rygiel 17 Maj 2012, 00:00

Czy Rwanda podniesie się na bitach swoich informatyków?

Maciej Maciołek 17 Maj 2012, 00:00

Polscy uczniowie tyją przez szkołę?

Karolina Krzysik 16 Maj 2012, 00:00

E-podręczniki bez treści?

Aleksandra Rygiel 16 Maj 2012, 00:00

Gdy głupota przewyższa Wyższą Uczelnię…

Maciej Maciołek 16 Maj 2012, 00:00


OSTATNIE KOMENTARZE

Najważniejszy talent dziecka - kreatywność

Maciej Korżel 09 Maj 2012, 12:41

Kretyn. Czy takie imię wybrałeś dla swojego dziecka?

Maciej Korżel 09 Maj 2012, 11:04

Nowe technologie w edukacji

Girls Games 02 Kwiecień 2012, 10:25

Cyfrowa kość niezgody

Girls Games 02 Kwiecień 2012, 10:22

Cyfrowa kość niezgody

Władysław 16 Marzec 2012, 23:22


Powrót do góry