Jednopłciowa edukacja. Edukacja jest kobietą?
Jakiś czas temu padł pomysł, aby przywrócić osobne szkoły męskie i żeńskie. Ponieważ padł on – o ile pamiętam - z ust Romana Giertycha, podniosła się olbrzymia wrzawa, że oto znowu chcemy przywrócić tzw. ciemnogród. Jak to często się zdarza u nas w kraju, olbrzymi potok krytyki zatopił chwilowo problem - zepchnął na plan dalszy próbę odpowiedzi na pytanie, czy system edukacji w Polsce jest dobry i dla chłopców i dla dziewcząt. Niestety, chyba nie jest, a jakoś nie słychać o woli reformowania polskich szkół w tym kierunku.
„Jeśli w polskich szkołach panoszy się seksizm, to dziś jego ofiarą padają chłopcy. Edukacja faworyzuje dziewczynki.“ Przyznają to również naukowcy. „Obecny system edukacyjny woli dziewczynki.“ – uważa profesor Anna Izabela Brzezińska, psycholog z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. „Z prostego powodu: bo premiuje grzecznych (...) W Polsce w ogóle nie mówi się o tym, jak bardzo chłopcy różnią się od dziewcząt. To temat niepoprawny politycznie.“
System szkolny powinien być tak skonstruowany aby i chłopcy i dziewczynki razem mogli się w nim efektywnie rozwijać, nie pomijając potrzeb wynikających z istniejących różnic fizycznych, psychicznych i społecznych. „[Chłopcy] muszą się przepychać, wpadać na siebie, przewracać. To wynika z potrzeby bliskości fizycznej. Tak jak u dziewczynek, tylko objawia się brutalniej. Ci, co się tak popychają, są zwykle najlepszymi przyjaciółmi“ – mówi Robert Mazelnik, dyrektor męskiej podstawówki społecznej Żagle z podwarszawskiego Anina. „W większości szkół i przedszkoli pomija się tę oczywistość. Chłopcy trafiają do miejsc, w których rządzą kobiety. Mogą być wspaniałymi nauczycielkami, ale rzadko rozumieją cienką u mężczyzn granicę między agresją a potrzebą bliskości“.
Problem, który można roboczo określić jako „jednopłciowa edukacja“, istnieje i jest widoczny gołym okiem. Kilka tygodni temu odwiedziłem Gdynię. Jadąc na spotkanie trafiłem do trolejbusu, w którym podróżowała grupa uczniów szkoły podstawowej (na oko 3-4 klasa). Panie wychowawczynie czujnie obserwowały podopiecznych, ale uwagę zwracały wyłącznie chłopcom. To oni byli dla nich źródłem wszelkiego nieporządku i nieładu w autobusie, chociaż ich zachowanie nie było jakoś specjalnie karygodne (stałem tuż obok). „Zachowujcie się jak Dominika. Zobaczcie, jaka ona jest grzeczna!“ – strofowała wychowawczyni trójkę najbardziej „rozbrykanych“ chłopców, wskazując na zamyśloną, nieruchomą, milczącą przez całą jazdę dziewczynkę-posąg przyklejoną do szyby...
„Gdy mają dużo ruchu, wtedy i wiedza lepiej wchodzi im do głowy. Trzeba ich wybiegać, a będą siedzieli w ławkach jak trusie.“ – zauważa dyrektor Mazelnik. W szkole w Aninie, jednym z takich wykorzystywanychsposobów jest organizowanie dłuższych przerw w dniu nauki – np. przeznaczenie całej godziny na mecze i rywalizacje sportowe.
„Myślę, że niektórzy żywią przekonanie, iż różnice między płciami znikną, jeśli będziemy udawać, że ich nie ma.“ – konkluduje prof. Brzezińska.
Nie jestem ani zwolennikiem, ani przeciwnikiem wprowadzania odrębnych szkół męskich i żeńskich. Jeśli chodzi o szkoły niepubliczne – powinien decydować tu „rynek“ – jeżeli jest wola rodziców posyłania dzieci do szkół męskich lub żeńskich, nie powinno być to przedmiotem krytyki ze strony przeciwników takich szkół. Jeśli chodzi o szkoły publiczne – tu brakuje mi rozwiązania systemowego, które będzie uwzględniało różnice w sposobie uczenia się chłopców i dziewcząt. Być może takim wyjściem byłoby tworzenie klas męskich i żeńskich w jednej, wspólnej szkole, co pozwoliłoby lepiej dopasować metody i tempo nauczania. Lekcje byłyby niekoedukacyjne, ale przerwy, zajęcia pozalekcyjne, wyjazdy, itp. – wspólne.
Kilka miesięcy temu brytyjski dziennik „Independent“ opublikował artykuł pt. „Szkoły żeńskie i męskie to przyszłość“ (za: Wprost, 18.11.2008), dowodząc, że stwierdzone przez naukowców różnice w działaniu mózgu kobiet i mężczyzn oznaczają, że kiedyś powróci podział na szkoły wyłącznie męskie i żeńskie.
„Jestem przekonana, że w miarę jak rozwijają się badania nad zrozumieniem działania mózgu, to co my wiemy już od dawna, staje się jasne dla wszystkich: dziewczynki uczą się w inny sposób niż chłopcy i dlatego należy odpowiednio zadbać o potrzeby wszystkich dzieci. Mam przeczucie, że za 50 lat, może nawet 25 lat, ludzie będą się zanosić śmiechem podczas oglądania filmów dokumentalnych pokazujących, że kiedyś chłopcy i dziewczynki chodzili do szkoły razem." - przekonuje Vicky Tuck ze Stowarzyszenia Szkół Żeńskich, która reprezentuje najlepsze żeńskie szkoły w Wielkiej Brytanii.
Z dostępnej już wiedzy o ludzkim mózgu wiadomo już wiele o różnicach w zachowaniu i działaniu dziewcząt i chłopców. Problem jednak w tym, że w Polsce raczej nie wykorzystujemy tej wiedzy, aby poprawić skuteczność systemu edukacji.
Źródło: Edunews.pl
http://www.edunews.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=729&Itemid=1
Maciej Maciołek 25 Maj 2012, 00:00
Decyzja o losie podręczników elektronicznych zależeć będzie od Unii Europejskiej?
Karolina Krzysik 25 Maj 2012, 00:00
Rodzice o prawie oświatowym - drugie spotkanie Forum Rodziców
Redakcja portalu 25 Maj 2012, 00:00
Maciej Maciołek 25 Maj 2012, 00:00
Jeśli chcemy więcej, to kształcimy gorzej
Maciej Maciołek 24 Maj 2012, 00:00
Najważniejszy talent dziecka - kreatywność
Maciej Korżel 09 Maj 2012, 12:41
Kretyn. Czy takie imię wybrałeś dla swojego dziecka?
Maciej Korżel 09 Maj 2012, 11:04
Girls Games 02 Kwiecień 2012, 10:25
Girls Games 02 Kwiecień 2012, 10:22
Władysław 16 Marzec 2012, 23:22