KTO ZREFORMUJE SZKOŁĘ - URZĘDNICY CZY NAUCZYCIELE ?

Wiesław Mariański, 19 Luty 10

Nowy kierunek oświacie mogą nadać tylko nauczyciele – entuzjaści, pasjonaci, wizjonerzy.

Polska szkoła ma wiele wad, jest oparta na złych fundamentach, idzie w złym kierunku. Zdecydowana większość nauczycieli jest niezadowolona z warunków i organizacji pracy.
Zamiast zajmować się rozwojem ucznia i przygotowaniem do życia w społeczeństwie obywatelskim, szkoła koncentruję się na przygotowaniu dzieci i młodzieży do zdawania testów.
Zapomniano o kształtowaniu podstawowych wartości: szacunku, dialogu, współpracy, możliwości wyboru. Narzekają uczniowie, rodzice, ludzie nauki, a przede wszystkim, nauczyciele. Jest wielka potrzeba zmian. Ale nie ma woli działania. Co więcej, można mieć wątpliwości czy ktoś naprawdę oczekuje autentycznych zmian w naszej oświacie. Mam wrażenie, że wystarcza nam narzekanie i ironizowanie. Jest w nas jakaś niemożność podejmowania działań. Lepiej wychodzi nam bierne trwanie i obrona poprzez uniki. Tym różnimy się od społeczeństw Zachodu, zwłaszcza od anglosaskich. Dawniej mówiło się, że Syberia zaczyna się na wschód od Wisły. Sytuacja zmieniła się chyba o tyle, że historia przesunęła tę granicę na Odrę. Ilekroć, w ostatnich latach, słyszałem opinię, że nasze państwo nie jest demokratyczne, protestowałem, mówiłem: przesadzasz. Ale zaczynam i ja przychylać się do tej opinii. Prawdziwa demokracja oparta jest na dwóch filarach. Jeden, to zdrowa, silna i sprawna władza państwowa. Drugi, to aktywne społeczeństwo, pełne jednostek i organizacji inspirujących działania władz, współpracujących z władzą lub przeciwstawiających się jej. Naszą demokrację określiłbym mianem demokracji biurokratycznej lub urzędniczej. Jakość pierwszego filara jest nie najwyższa. Drugi filar prawie nie istnieje. Polskiej demokracji ciągle blisko do urzędniczej biurokracji, jaka była w carskiej Rosji, Prusach czy Austrii Franciszka Józefa. Państwo tworzone i zarządzane przez posłów, ministrów, urzędników. Bez udziału obywateli.

Coś nam przeszkadza w podejmowaniu własnych działań. Widzimy co jest źle, opowiadamy jak powinno być i nic nie robimy. Działanie jest związane z ryzykiem. Wymaga wysiłku, konsekwencji, odpowiedzialności. Potrzebni są sojusznicy, ale spotkamy też przeciwników. Działanie rodzi różnice zdań, a nawet może prowadzić do konfliktów. Opowiadanie, narzekanie, ironizowanie jest bezpieczne. Powiedzenie: nic się nie da zrobić, trzeba poczekać na zmianę ekipy, itp. – nic nie kosztuje. W polskiej szkole uciekamy od działań reformatorskich, od sprzeciwu wobec sposobu zarządzania pracą nauczycieli i uczniów. Jeśli rozmawiamy  na te tematy, to tylko prywatnie lub anonimowo na forach internetowych. Te dyskusje stają się rodzajem wewnętrznej emigracji. Bardzo przypominają spotkania towarzyskie w latach 70-tych. Ciekawe wymiany zdań, feerie dowcipów, mnóstwo anegdot, celne riposty, wyszukane aluzje, szybka zmiana tematów. Wszystko przyprawione odrobiną goryczy. My wiemy, rozumiemy, siedzimy w tym bagnie, czasem czujemy się trochę winni, ale głównie jesteśmy ponad.
Tak funkcjonuje środowisko nauczycielskie. I chyba całe nasze społeczeństwo.
Aż prosi się o drugiego Wyspiańskiego żeby nas opisać.

Kto zacznie reformować oświatę po dojściu do władzy kolejnej słusznej ekipy ? Urzędnicy ? Bo przecież to głównie urzędnicy, a nie profesjonaliści, zarządzają polską szkołą. Ale żaden urzędnik nie jest zainteresowany robieniem poważnych zmian. W jego interesie jest zachowanie status quo poprzez produkowanie coraz to nowych instrukcji i zarządzeń, oraz rozbudowywanie systemu kontroli. Nowy kierunek oświacie mogą nadać tylko nauczyciele – entuzjaści, pasjonaci, wizjonerzy. Te określenia brzmią w naszym kraju fatalnie. Wstydzimy się bycia entuzjastą, pasjonatem, wizjonerem. Zwłaszcza w pracy. Przecież narażamy się na śmieszność. Dla takich ludzi jest jeden wspólny mianownik: idiota. Owszem, sceptykiem, inteligentnym ironistą, żartownisiem, zajadłym lub zdystansowanym krytykiem – to mogę być. Ale entuzjastycznym wizjonerem, pasjonatem ... ?

“W tej rzeczywistości, w której jesteśmy i którą - wydaje nam się - znamy, cały czas rośnie przyszłość, o której nie wiemy nic.”

Podziel się
KOMENTARZE
foto

Wiesław Mariański, 05 Kwiecień 10 21:50

W gospodarce przeszliśmy od systemu nakazowo-rozdzielczego do rynkowego. W polityce i życiu społecznym - od dyktatury do demokracji, od jedynie słusznej idei i partii do pluralizmu. A w oświacie ?
Chyba nie muszę pisać. Efekt jest taki, że nauczyciel traktowany jest jako urzędnik. Więc zachowuje się jak urzędnik. Przypomina pracowników przedsiębiorstw państwowych z lat komunizmu. Efekt uboczny: jest bierny i sfrustrowany. A szkoły są nieefektywne, niewydolne, nieprzyjazne, nienowoczesne. Podobnie jak przedsiębiorstwa w PRL.
Pamiętam jakim szokiem dla wszystkich było pojawienie się zróżnicowanych cen na podstawowe produkty. Dlaczego ceny masła czy chleba przestały być jednakowe w całym kraju ?!
Co stało by się gdyby pozwolić na uwolnienie nauczycieli, dyrektorów, szkół ? Tak jak uwolniono ceny, firmy i całą gospodarkę ? Dobrze, nie wszystkie szkoły na raz. Na początek tylko te szkoły, które zechcą spróbować. Dlaczego nie spróbować ? Spróbujmy, sprawdźmy, nie bójmy się eksperymentować !

foto

MarzenA, 03 Kwiecień 10 19:15


Z moich nauczycielskich obserwacji wynika, że wiekszość nauczycieli chce uczyć dobrze, spełniając się w tym zawodzie, jednak ten skostniały system, który mamy w głowach jest "naturalny" i "wszechobecny" więc nikt go nie forsuje bo tak właściwie po co? Zgodzę się, że z działaniem mamy problemy, ale jak ich nie mieć kiedy brakuje ŚWIADOMOŚCI. Nauczyciele nie czytają fachowych czasopism, nie widzą jednocześnie w tym sensu, mam wrażenie że idziemy często na tzw łatwiznę w naszej pracy.  

Najpierw trzeba zacząć myśleć inaczej niż społeczeństwo, potem przeciwstawić się skostniałemu myśleniu samego grona pedagogicznego i jest to wydaje mi się praca od podstaw za którą każdy z nas przed samym sobą jest odpowiedzialny...

Mam wrażenie że jest "nas" - ludzi bardziej świadomych więcej, ale nic się nie dzieje, bo każdy za mało się stara...

foto

Wiesław Mariański, 13 Marzec 10 22:23

Sam sobie skomentuję.
Wymyślimy system od nowa ! Jeśli nowa inicjatywa nie jest zgodna z obowiązującymi przepisami, to mamy trzy możliwości:
- wprowadzić ją jako ekstra-eksperyment, pod patronatem kogoś znaczącego, np. Polityki, UJ, Owsiaka, lub innego czorta.
- wywalczyć zmianę przepisów, aby dopuszczały możliwość innej szkoły. Tu powieję optymizmem: jaka władza będzie stawiać opór przeciw założeniu SZKOŁY SZACUNKU I DIALOGU ? Żadna. Bo będzie bała się przeciwstawić się tak szczytnej idei !!!
- wepchnąć się “na chama”. Tradycyjna polska metoda.
Przecież obecna Rzeczpospolita tak powstała: jako eksperyment wprowadzany na chama wbrew obowiązującym przepisom słabego państwa totalitarnego. I bardzo dobrze !

foto

10661, 09 Luty 12 07:01

foto

8758, 08 Luty 12 18:24

DODAJ KOMENTARZ
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować

PROFIL
REKLAMA
FACEBOOK
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu

Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00

(W)inna Szymborska

Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00

„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna

Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00

Comeback rózgi i klęczenia na grochu?

Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00

Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów

Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00


OSTATNIE KOMENTARZE

Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?

Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39

MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34

Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35

Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi

jeck steve 09 Luty 2012, 07:01

Dr kalkulator

imarion 08 Luty 2012, 18:24


Powrót do góry