Wyprzedzać swój czas
Zastanawiałem się dzisiaj nad zagadnieniem, określanym niegdyś przeze mnie jako wstrzelenie się w czasoprzestrzeń. Co to znaczy być we właściwym czasie, we właściwym miejscu, oraz jaka jest w tym rola przypadku, a na ile mamy na to wpływ.
Nurtujące mnie pytania:
- co należy robić, żeby być right man in the right place?
- skąd pewność, przekonanie, że miejsce jest właściwe, a czas to właśnie ten?
- dlaczego niektórze ludzie i pomysły wyprzedzają swój czas?
- co to znaczy wyprzedzać swój czas?
- czy wyprzedzanie swojego czasu to dowód geniuszu, czy nieprzystosowania?
- czy są produkty i usługi, których czas jeszcze nie nadszedł?
Dlaczego Polacy mają skłonności do wskazywania dystansu rozwojowego w stosunku do Zachodu, a jednocześnie mentalnie nie są przystosowani do nowatorskich modeli biznesowych, innowacji technologicznych, do bycia w awangardzie? Dlaczego często włożenie koszulki lidera powoduje obawę, przez którą ludzie i organizacje dobrowolnie zrzekają się tytułu first moverów, rezygnują z tzw. first mover advantage?
Czy za odpowiedź wystarczy sugestia jednego z zaprzyjaźnionych IR-owców, że polskie zarządy/prezesi spółek giełdowych wciąż tkwią w postkomunistycznej mentalności, dającej preferencje sterowaniu biegiem wydarzeń z tylnego siedzienia, dążeniem do bycia raczej szarą eminencją niż nie frontmanem, każącej ukrywać informacje, unikać trudnych pytań, przywiązywać przesadne znaczenie do sekretów i tajności? W USA każdy prezes ma parcie na szkło, chce być ikoną i gwiazdą firmy, którą zarządza, nośnikiem jej reputacji, emanacją komunikowanych przez nią wartości.
Czy możemy te postawy - oczywiście generalizując - rozciągnąć na całe społeczeństwo? Czy to pokłosie trudnej historii i dziesiątek lat narodowej konspiracji?
Jaką strategię powinny obrać firmy dostarczające produkty, do których rodzimy rynek najwyraźniej jeszcze nie dojrzał?
Proszę też zobaczyć przykłady z rodzimej literatury w omawianym kontekście. Dwie postaci literackie wyprzedzające swoją epokę, które mi się narzucają to Ramzes XIII Prusa i Jeremi Wiśniowiecki Sienkiewicza. Obdywaj nieszczęśliwi, których ambicje i idee pozostały niespełnione z powodu oporu otoczenia, z którym konflikt był wyniszczający i dla nich, i dla państwa. Ich zdecydowanie, wola, talenty i idealizm przegrywały w konfrontacji z tyranią staus quo z pragmatyzmem rozumianym jako zachowanie istniejącego porządku rzeczy, z wartościami (?) takimi jak konformizm, oportunizm i kompromis.
Nie wiem, czy przesadzam z pesymizmem, bardziej próbuję zrozumieć pewne zjawisko, z którym dosyć często stykam się na gruncie zawodowym. Owszem, Polacy są zafascynowani (chociaż to może złe słowo, nie do końca adekwatne) Zachodem, czerpią inspiracje, a słowo \"innowacje\" jest odmieniane przez wszystkie przypadki, natomiast rzadko kto chce wziąć na siebie ryzko ich urzeczywistnienia. Ludzie tacy jak pan Witold i Jan Fazlagić z projektem szkoły przyszłości są rzadko spotykani. Co ciekawe w naszym kraju innowacje to wciąż raczej domena odgórnych programów i idealizmu garstki zapaleńców, a nie codzienna rzeczywistość biznesowa.
Pani Barbaro, bardzo mądre słowa. Napiszę bardzo krótko o temacie, który jest przeogromny. Po pierwsze to właśnie rodzice i nauczyciele są pierwszymi osobami, które zauważają, że coś jest nie tak, że jest inaczej. Wielu rodziców potrafi długo zaprzeczać: moje dziecko wyrośnie lub dorośnie; zaburzenia z kręgu autyzmu zdarzyć się mogą w każdej innej rodzinie ale nie w mojej, itd. Po drugie diagnoza może być uważana za etykietę, znamię, stygmę i wtedy rzeczywiście dziecko i rodzina może się z tym zmagać lub (moja preferencja) może być tzw. biletem wstępu do usług, terapii, programów itd., które bez oficjalnej diagnozy są dla dziecka po prostu niedostępne. Po trzecie profesjonaliści są nadal w dużej niezgodzie gdy zapada pytanie czy zespół Aspergera to to samo co wysokofuncjonujący autyzm. Po czwarte w oparciu o po trzecie, nie tak wcale rzadko w Stanach rodzice decydują się aby dziecku wpisać w dokumentacji autyzm a nie zespół Aspergera, bo skala usług i programów edukacyjnych jest wtedy nieporównywalnie większa dla takiego dziecka gdy słowo brzmi autyzm a nie zespół Aspergera. Po piąte są wybitni eksperci na świecie (np. Attwood, Baron-Cohen, Fitzgerald itd), którzy twierdzą, że w przypadku diagnozy zespołu Aspergera można ją mieć usuniętą jeśli osoba funkcjonuje całkowicie prawidłowo w szkole, pracy, rodzinie itd. Czy to oznacza, że zespołu Aspergera wyrasta się? Nie. Jest to odmienność, która jest częścią człowieka na całe życie.
Pani Agnieszko,spotkałam się z poglądem,że należy być ostrożnym w wydawaniu orzeczeń o autyzmie czy zespole Aspergera,gdyż jest to etykietka na całe życie i dziecko będzie się z nią musiało \"męczyć\".Ja uważam,że lepiej i skuteczniej,a przede wszytkim z korzyścią dla dziecka jest,gdy środowisko szkolne wie,jak należy pracować z uczniem.Wolałabym mieć zdiagnozowane dziecko i \"wytyczne\" do pracy z nim niż błądzić po omacku.Pewno dużo zależy też od środowiska,mądrości i wrażliwości nauczycieli,a także od jakości diagnozy wydanej przez poradnię.Co Pani na to?
Bardzo cieszę się, że zauważa Pani w swoim środowisku dzieci, które wykazują cechy zespołu Aspergera czy wysokofunkcjonującego autyzmu. Potrzebujemy bardzo takich ludzi zwłaszcza w edukacji. Jest takich uczniów bez oficjalnej diagnozy wiele. Z dziecka wyrasta osoba dorosła. A z zespołu czy autyzmu zaś nie wyrasta się.
Pani książkę przeczytam na pewno (nie tylko rozdział o mobbingu:)Problem autyzmu/zespołu Aspergera \"krążył\" koło mnie,spotkałam się z jego przejawami w pracy zawodowej,lecz raczej wraz z nauczycielami wyczuwaliśmy go intuicyjnie,gdyż dzieci nie były zdiagnozowane.To temat na osobną dyskusję.Liczę na to,że Pani książka wyjaśni mi wiele wątpliwości.Bardzo zainteresowało mnie to,co o zespole Aspergera napisała Pani w swoim blogu.Dziękuję za inspirację i pozdrawiam.
Wydaję mi się, że troszkę Pan przesadza z pesymizmem. Polacy są coraz bardziej otwarci na to co się dzieje na świecie, na nowe trendy. I coraz lepiej wyczuwają \"gdzie i jak można się wstrzelić\". Teraz dostęp do informacji jest tak łatwy, że jesteśmy w stanie nie tylko gonić zachód, ale iść z nim równym krokiem.
Pani Barbaro, nie czytałam książki jaką Pani poleca ale tytuł i tematyka brzmi bardzo interesująco więc sięgnę po nią i przeczytam, może jeszcze tego lata. Wiem,że w tym tygodniu (ostatni tydzień lipca) moja książka jest już wysłana do drukarni co oznacza,że lada moment ukaże się w księgarniach. Proszę przeczytać w niej rozdział o mobbingu i bullying. Ta patologia, chociaż dotknąć może każdego człowieka bez wyjątku, bardzo często (niestety)dotyka ludzi bardzo zdolnych z zespołem Aspergera lub wysokofunkcjonującym autyzmem. Dlaczego? O tym w książce. Zapraszam.
Pani Agnieszko,tym razem Pani komentarz zmroził mi krew w żyłach.Niby tyle się wie o mobbingu,ale ten spokojny,rzeczowy wykład robi wrażenie.Szczególnie uderzyło mnie znaczenie słowa mob=sfora,pospólstwo.Nie wiedziałam tego!A także przywołany przykład ze świata zwierząt.I tak oto niewiele znaczące pojęcie mobbing nabiera szczególnej mocy i ciężaru.(Jestem polonistką,wrażliwą na słowo,może dlatego całość nabiera w moim odczuciu dodatkowych sensów i skojarzeń.Czytała Pani \"Mewę\" Richarda Bacha?Tam problem wybitna jednostka a stado ma metafizyczny wymiar,ale przesłanie jest jak najbardziej realne).Smutne jest jednak to,że zwykli ludzie na co dzień nie dostrzegają zła,które czynią(może dlatego,że działają w stadzie?Rozproszona odpowiedzialność?A może jest tak,jak Pani pisze- ma ono ukrytą formę, gdzie strategia działania jest zakamuflowana i początkowo niedostrzegana?
Pani Barbaro, tym razem to Pani wpis poruszył mnie i zainspirował do komentarza. Nie będzie on tym razem optymistyczny. Będzie jednak bardzo realistyczny. To o czym pisze Pani przywołuje skojarzenie z patologią w miejscu pracy nazywaną mobbingiem. Ludzie wybitni są niewygodni, przeszkadzają, zaburzają status quo. To własnie mobbing jest jedną z metod jaką stosują ci, których Jonathan Swift nazwał miernotami. W ten sposób staraja się one pozbyć, wykluczyć ze środowiska osobę wybitną. Porozmawiajmy więc o mobbingu. Cytuję fragment z mojej książki: Mobbing: określenie to pochodzi od angielskiego słowa mob czyli sfora, pospólstwo. Inne określenie mobbingu to psychoterror. Najczęściej słowa tego używa się w odniesieniu do patologii w miejscu pracy. Pojęcie zostało zapożyczone z badania naukowego nad zachowaniem zwierząt, kiedy na przykład stado ptaków atakuje i stara się zniszczyć, wyeliminować lub zabić innego ptaka z grupy (Rosen, Katz, Morahan, 2007, s. 4). Mobbing ma na celu szykanowanie, zastraszanie i nękanie ofiary. Najczęściej ma ukrytą formę, gdzie strategia działania jest zakamuflowana i początkowo niedostrzegana. Agresor, oprawca (lub grupa takich osób) robi wszystko, aby wyizolować ofiarę z jej otoczenia oraz wywołać u niej poczucie bezradności. Najczęściej doprowadza to ofiarę do wyeliminowania jej z zespołu, utraty posady, do choroby, a nawet samobójstwa.
Poruszył mnie osobiście zarówno Pana wpis,jak i komentarz Pani Agnieszki Rynkiewicz.Dodam tylko,że osoba,która wyprzedza czas i zastaną rzeczywistość jest niewygodna dla społeczności, w której żyje.Dlaczego? Bo zmusza do myślenia,a często i działania; bo burzy to,co pewne,wygodne i bezpieczne.To budzi strach,a zaraz potem niechęć,nierzadko nienawiść.A co za tym idzie? Chęć pozbycia się, wykluczenia ze środowiska kogoś takiego ( \"wszystkie miernoty przeciw niemu\"?). Z komentarza Pani Agnieszki tchnie optymizm i siła, z mojego-fatalizm.Ale...czas w końcu dogoni geniusza i odda mu należną cześć. I tego się trzymajmy!
Panie Bartoszu,przeczytałam Pana wpis z dużym zainteresowaniem. Dodam do niego kilka słów a własciwie cytatów, którymi już kiedys dzieliłam się z moim kolegą, kiedy przechodził on przez moment zwątpienia i frustracji w swojej pracy. Uznaje tego kolegę za wybitnego człowieka w edukacji: Geniusz polega na zdolności widzenia dziesięciu rzeczy tam gdzie inni widzą jedną. Ezra Pound To że geniusz pojawia się na świecie rozpoznać można po tym, że wszystkie miernoty są przeciw niemu. Jonathan Swift Geniusze są jak burze z piorunami. Prą przeciw wiatrom, przerażają ludzi, oczyszczają powietrze. Kierkegaard Niektóre wybitne umysły pozostają nierozpoznane ponieważ nie istnieją standardy wedle których można by je ocenić. Joseph Joubert Pozdrawiam serdecznie.
Maciej Maciołek 25 Maj 2012, 00:00
Decyzja o losie podręczników elektronicznych zależeć będzie od Unii Europejskiej?
Karolina Krzysik 25 Maj 2012, 00:00
Rodzice o prawie oświatowym - drugie spotkanie Forum Rodziców
Redakcja portalu 25 Maj 2012, 00:00
Maciej Maciołek 25 Maj 2012, 00:00
Jeśli chcemy więcej, to kształcimy gorzej
Maciej Maciołek 24 Maj 2012, 00:00
Najważniejszy talent dziecka - kreatywność
Maciej Korżel 09 Maj 2012, 12:41
Kretyn. Czy takie imię wybrałeś dla swojego dziecka?
Maciej Korżel 09 Maj 2012, 11:04
Girls Games 02 Kwiecień 2012, 10:25
Girls Games 02 Kwiecień 2012, 10:22
Władysław 16 Marzec 2012, 23:22