Zuchwały, szczęśliwy i do tego ze spektrum autyzmu?

Agnieszka Rynkiewicz, MD, MAT, 21 Czerwiec 09

Wpis na blogu Witolda Kołodziejczyka zatytułowany: "Szczęście dla zuchwałych", zainspirował mnie do ujawnienia fragmentu z mojej książki "Zespół Aspergera. Inny mózg. Inny umysł." 

Książka ukaże się już za kilka tygodni w Polsce. Zastanawiam się często, czy wiele wybitnie utalentowanych wysokofunkcjonujących osób z autyzmem i zespołem Aspergera nie jest właśnie tymi zuchwałymi ludźmi? W dziedzinach, które ich fascynują, pasjonują ludzie ci bowiem są tak bardzo szczęśliwi.

Oto krótki fragment z rozdziału mojej książki, który dotyczy szczególnych zainteresowań i pasji osób z ZA/WFA:

Charakterystyczną cechą osób z zespołem Aspergera i wysokofunkcjonującym autyzmem jest ich bezgraniczne oddanie się osobliwym zainteresowaniom. Można powiedzieć, że nie ma nic wyjątkowego w posiadaniu pasji, ponieważ wielu ludzi je ma. To prawda. Jednak pasje osób z ZA/WFA są ilościowo i jakościowo inne.

Osoby z ZA/WFA zdecydowanie bardziej skupiają się na przedmiotach aniżeli na ludziach i zachodzących między nimi relacjach (Baron-Cohen i Wheelwright, 2003). Ta preferencja przekłada się także na ich zainteresowania. Często fascynują się różnego rodzaju maszynami, wybranym gatunkiem zwierząt, interesują się konkretnymi, wąskimi tematami z poszczególnych dyscyplin naukowych i w nich się specjalizują. Na przykład w ramach historii będzie to wiedza o bitwie pod Monte Cassino, Rewolucji Francuskiej lub II wojnie światowej; w ramach geografii wyjątkowo interesująca może okazać się na przykład sieć autostrad w Stanach Zjednoczonych, nazwy dróg, ich numery lub przebieg na mapie. Jako małe dzieci mogą kolekcjonować ulubione zabawki: lalki Barbie, samochody, klocki, dinozaury-zabawki, pociągi, karty Pokemona, kapsle, monety, kamienie, książki, płyty, a nawet tak nietypowe przedmioty, jak instrukcje obsługi pralek automatycznych, młynków do kawy lub kosiarek itp. Pasją może być również sport i jego uprawianie. Najczęściej osoby z ZA/WFA wybierają sporty, które mogą uprawiać w pojedynkę: pływanie, golf, narciarstwo, bieganie itd. Zainteresowania osoby z ZA/WFA niekiedy graniczą wręcz z obsesją. Cały świat podporządkowany jest wtedy jednemu tematowi - ich pasji. Często, w sposób naturalny zostają oni ekspertami w wybranej przez siebie dziedzinie. We wszystkim podążają za własnymi impulsami i zainteresowaniami, niezależnie od świata zewnętrznego (Frith, 2005, s. 98), dlatego nie interesują ich obowiązujące mody i trendy. Zyski materialne lub bycie popularnym wcale nie są siłą napędową czy powodem wyboru pasji. Liczy się czyste zainteresowanie per se.


Jednak nie wszystkie wysokofunkcjonujące osoby z autyzmem lub zespołem Aspergera mają pasje. Od 5 do 15% badanej populacji osób będących w normie intelektualnej, nie wykazuje żadnych szczególnych zainteresowań. Ci, którzy mają swoje silne fascynacje z reguły bardzo intensywnie się w nie angażują. Ilość czasu i pieniędzy, jakie poświęcają na swoje zainteresowania, może niestety zaburzać ich codzienne obowiązki, naukę i pracę, wpływać negatywnie na ich życie, a z czasem nawet utrwalać niekorzystne zachowania (South et al. 2005). Osoba z ZA/WFA może długimi godzinami czytać, pisać, malować, przeliczać, grać na komputerze lub na instrumencie muzycznym, robić eksperymenty, katalogować zbiory ze swoich różnych kolekcji itp. Nierzadko zapomina wtedy, że należy zjeść posiłek, umyć się lub dopełnić innych obowiązków w szkole, pracy lub w rodzinie.
Najczęściej człowiek z ZA/WFA lubi zgłębiać swoje zainteresowanie w samotności, co wcale nie oznacza, że robi to cały czas. Pasje wysokofunkcjonujących ludzi z autyzmem i zespołem Aspergera stanowią bowiem doskonały element do nawiązywania kontaktów zawodowych, zawiązywania przyjaźni, a nawet związków małżeńskich. Doktor Simon Baron- Cohen (2008) cytując magazyn Wired Magazine (wydanie z grudnia 2001), zauważa tendencję migracji i skupiania się utalentowanych osób o cechach autystycznych na przykład w Dolinie Krzemowej w Kalifornii (s.27). Jest to miejsce, gdzie mieszka i pracuje bardzo duża osób związanych z branżą komputerową i inżynieryjną. Tendencja ta nadal wymaga rzetelnych badań naukowych, ale nie sposób zignorować to widoczne zjawisko. O statystycznie większej ilości inżynierów, naukowców i osób z branży komputerowej wśród ludzi z ZA/WFA piszą także inni eksperci (Attwood 2007; Grandin et al. 2004). Należy podkreślić, że pasje ludzi z ZA/WFA, jeśli są właściwie poprowadzone i wspomagane, mogą się rozwinąć we wspaniałą karierę i dawać dużą satysfakcję i zadowolenie takim osobom.

Podziel się
KOMENTARZE
foto

phuong le, 07 Grudzień 11 16:45

Trochę tak obserwuję postawy znacznej części młodzieży. Ja, dookoła mnie, moje, a co ja z tego będę miał.arts and craft doors

foto

Agnieszka Rynkiewicz, MD, MAT, 09 Lipiec 09 23:27

Tak i nie, Pani Julko brzmi moja odpowiedź. Nie jest to wcale zwodna odpowiedź i wytłumaczę dlaczego. Z wysokofunkcjonującego autyzmu i zespołu Aspergera nie wyrasta się. Jest to zespół cech jakie posiada się przez całe życie. Można jednak wyrosnąć z diagnozy w momencie kiedy te właśnie cechy, które są charakterystyczne dla spektrum autyzmu nie zaburzają funkcjonowania w życiu. Można nawet przejść przez całe życie nie mając nigdy diagnozy. Odsyłam do mojej książki po informacje o tym. Znajdzie tam Pani także wzięte prosto z życia historie tych dzieci i dorosłych ludzi. Im wczesniej jednak zaczynamy naukę, terapię tych dzieci tym lepsza prognoza na przyszłość dla nich. W mojej pracy z tymi ludźmi zauważam bardzo szczególną wrażliwość jaką wielu z nich posiada i często wyraża w sztuce: w malarstwie, rysunku, muzyce, litereraturze itd. Chyba jednak trzeba posiadać tę przysłowiową wrażliwość dziecka aby tak tworzyć w chwilowym oderwaniu od prozy agresywnego życia, w którym często ludzie nie mówią prawdy lub pisząc inaczej, po prostu kłamią.

foto

julka, 09 Lipiec 09 21:45

a czy z wiekiem da się wyleczyć ludzi z ZA z tej łatwowierności? Przygotować ich do życia w brutalnym świecie, gdzie jest pełno ludzi którzy ich łatwowierność mogą wykorzystać? Ta łatwowierność z drugiej strony jest bardzo piękna bo przypomina taką ufność małego dziecka w stosunku do świata. O ile piękniejszy byłby świat gdyby każdy patrzył na świat oczami ludzi z ZA?

foto

Agnieszka Rynkiewicz, MD, MAT, 08 Lipiec 09 19:20

Pani Julko, wiele dzieci z zespołem Aspergera lub wysokofunkcjonującym autyzmem charakteryzuje niebywała łatwowierność. W mojej praktyce widzę także, jak bardzo boją się one wyśmiania, pogardy lub skarcenia za to, że okażą swą naiwność, boją się posądzenia o brak tak zwanego zdrowego rozsądku. Wierzą jednak we wszystko, co im się powie. Najboleśniejsze upokorzenie dla osoby z ZA,WFA to epitety, które uderzają w najbardziej cenioną przez nich sferę osobowości, czyli w intelekt. Nic nie boli ucznia czy osoby dorosłej z ZA,WFA bardziej niż upokarzające epitety typu: głupek, debil, dureń, tępak, wariat, świrus, idiota itp. Przeczytałam nie tak dawno książkę, gdzie działania agresorów czyli dzieci czy osób dorosłych, którzy lubią upokarzać, porównano do bólu w mózgu, Romain and Verdick, 1997. Ten ból w mózgu to krzywda jaką wyrządza agresor w psychice ofiary. Czy ten, kto dręczy i poniża innego człowieka, a rozmawiamy tutaj o szkole, pragnie czerpać z tego przyjemność?

foto

julka, 07 Lipiec 09 20:27

Pani Agnieszko, bardzo smutne jest też to, że często uczniów wyśmiewa nikt inny ale także nauczyciel... Chyba każdy z nas zna przykłady nauczycieli, którzy złośliwie komentowali wiedzę/niewiedzę/zachowanie uczniów, nie zdając sobie sprawy, ile złego mogą w ten sposób zrobić. Myślę, że ten problem w dużym stopniu dotyczy osób z ZA/WFA . Wystarczy jeden komentarz nauczycieli w stylu \"ale Ty jesteś niedojda, nawet nie potrafisz...\", a młodzież nie tylko czuje się bezkarna dokuczając innym ale wręcz do tego uprawniona!

foto

Agnieszka Rynkiewicz, MD, MAT, 07 Lipiec 09 19:12

Pani Julko, ma Pani absolutnie rację. Dodam do historii Olivera kilka faktów: Dzieci czy osoby dorosłe ze spektrum autyzmu, te zdjagnozowane i także te, które są wśród nas bez oficjalnej diagnozy, często są dręczone i odrzucane przez kolegów, tylko dlatego, że wyróżniają się na tle grupy. Inność nie jest tolerowana i nie dotyczy to tylko wyglądu, ale szerokiego spektrum zachowań. Oto kilka faktów z badań naukowych dotyczących dręczenia, poniżania, wyśmiewania, przedrzeźniania czyli w języku angielskim bullyingu i mobbingu, które to zjawiska opisuję także szczegółowo w mojej książce: 1. Problem bullyingu spotykany jest na całym świecie i dotyczy wszystkich środowisk społecznych, kulturowych, religijnych i narodowościowych. 2. 75 procent uczniów zgłosiło, że było ofiarą bullyingu przynajmniej raz w ciągu roku szkolnego. 3. Według Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego, każdego dnia w całym kraju, Stany Zjednoczone, 160 000 uczniów opuszcza dzień w szkole tylko dlatego, że boi się kolejnego aktu przemocy fizycznej lub psychicznej na sobie ze strony swoich kolegów lub koleżanek. 4. Międzynarodowe badanie naukowe Sheehan et al. ,2001, wykazało, że mobbing w miejscu pracy powoduje zwiększoną absencję o 87 proceny, spadek wydajności i produkcji od 21 do 58 procent, zwiększoną zmianę obsady osobowej w firmie o 83 procent, zwiększoną ilość procesów pracowniczych sądów polubownych o 10 procent, zwiększoną ilość błędów przy wykonywaniu pracy o 10 procent. 5. Przedrzeźnianie, wykluczanie, dręczenie, ośmieszanie, poniżanie, czyli tak zwany bullying w szkole jest jednym z najczęstszych powodów samobójstw wśród dzieci. Uważam, że człowiek światły i moralny nie pozostanie obojętny wobec tej patologii i zrobi wszystko, aby ją zwalczać.

foto

julka, 07 Lipiec 09 09:44

Ta historia jest bardzo smutna. Pytanie ile w naszym otoczeniu takich Olivierów? Właśnie tego typu tematy powinny być poruszane na lekcjach wychowawczych w szkołach. Może wtedy młodzież zastanowiłaby się zanim zaczęłaby dokuczać innym?

foto

Agnieszka Rynkiewicz, MD, MAT, 06 Lipiec 09 17:58

Oto historia jaką przysłała do mnie czytelniczka pół roku temu kiedy jeszcze pracowałam nad swoją książką i udostępniłam kilka jej fragmentów do komentarzy: Bardzo wzruszył mnie fragment rozdziału o dręczeniu, który mi przesłałaś. Mam w związku z tym tematem osobiste wspomnienia z dzieciństwa. Mój brat, człowiek prawdopodobnie z ZA, bardzo zdolny i w dzieciństwie niesłychanie wspierany w swoich zainteresowaniach przez naszego tatę, który umożliwiał mu wykonywanie doświadczeń chemicznych, budował z nim teleskop do obserwacji nieba itp., w środowisku swoich rówieśników był całkowicie odrzucany, nierozumiany i wyśmiewany. Jako siostra niezwykle silnie to przeżywałam, czułam się z bratem tak zżyta, że drwiny kolegów Olivera odbierałam jak osobistą krzywdę. A gdy dochodziło do upokarzających rękoczynów, na przykład przewróconego na trawnik brata trzymało kilku chłopców, rwali trawę i wpychali mu ją do ust wołając: paś się, paś, baranku, rzucałam się na plecy napastników, gryząc, drapiąc i kopiąc w absolutnej rozpaczy. Oliver nigdy nie miał kolegów, unikał ich, zamykał się w sobie ze swoimi książkami. Dopiero w szkole średniej, gdy zaczął udzielać kolegom z klasy korepetycji z fizyki ,oczywiście bezpłatnie, bo wielu wybierało się na medycynę, ale z fizyki byli słabi, to zyskał trochę respektu. Do dziś jest wielkim samotnikiem, ale widzę, że im bardziej lecą lata, tym jest mu z tą samotnością trudniej. W tym roku będzie miał 50-te urodziny, a to dodatkowo skłania do refleksji, chyba niezbyt wesołych. Szkoda też, że mieszka w Milwaukee, bo ta odległość bardzo utrudnia nam kontakt. W sumie przyjeżdża do Madison 2-3 razy w roku. Z rozmów z nim wnioskuję, że jest wykorzystywany, wykonuje prace na rzecz innych, często profesorów, którzy potem publikują pod swoim nazwiskiem. Rodzice martwią się, że Oliver nie dba o swoją karierę naukową. Na technicznej uczelni podobnych do niego osobników jest z pewnością dużo więcej i to może jest jakiś plus tej sytuacji. Minus jest taki, że oni zwykle są wykorzystywani przez bardziej sprytnych i ambitnych kolegów.

foto

Agnieszka Rynkiewicz, MD, MAT, 06 Lipiec 09 16:46

Tych ludzi jest bardzo wiele i są wśród nas.

foto

roztocze, 06 Lipiec 09 08:23

Pani Agnieszko podała Pani wiele przykładów takich wybitnych ekscentryków z ZA/WFA. Mnie zastanawia ile było takich osób, których geniuszu nikt nie dostrzegł i którzy byli całe życie napiętnowani przez otoczenie.

foto

Agnieszka Rynkiewicz, MD, MAT, 05 Lipiec 09 16:30

Panie Filipie, wysoki potencjał intelektualny w połączeniu z ZA/WFA może przejawiać się jako twórczy ekscentryzm zmieszany z życiową niezaradnością. Jako przykład weźmy Paula Erdös, węgierskiego matematyka, który był uwielbiany przez swoich przyjaciół. To oni pomagali mu i troszczyli się o to, aby miał co jeść i gdzie spać. Erdös, wychodząc poza świat matematyki, stawał się bowiem całkowicie bezradny - Fitzgerald 2007, s.281. Jego życie to było tylko tworzenie. Nieustannie zadawał także te same pytania, a przyjaciele z cierpliwością na nie odpowiadali - Hoffman, 1998, s. 21. Kiedy umarł, miał 83 lata. Opuścił wielu kochających go przyjaciół oraz zostawił po sobie 1475 rozpraw naukowych, które zmieniły bieg nauki. Wybitne osoby z ZA/WFA potrafią pracować nieprzerwanie długie godziny, zapominając zupełnie o swoim wyglądzie, o posiłkach i innych sprawach życia codziennego. To, co na zewnątrz dla oka ludzkiego wydawać się może obsesją, dla wybitnej osoby jest radością, pasją, spełnieniem.

foto

Filip K., 05 Lipiec 09 12:37

Pani Agnieszko, dziekuje za linki i odpowiedz. To jest naprawde niesamowite ze Ci ludzie jeszcze kilkadziesiat, a juz nie mowie kilkaset lat temu byli uwazani za kompletnie nieporadnych i niedostoswanych zyciowo, a byli przeciez geniuszami!

foto

Agnieszka Rynkiewicz, MD, MAT, 04 Lipiec 09 08:23

Panie Filipie, to jest link do strony profesora Michaela Fitzgerald, który jest największym ekspertem w zespole Aspergera na świecie http://www.professormichaelfitzgerald.eu/ oraz link do jednej z wielu książek jakie napisał o wybitnych ludziach z ZA http://www.amazon.com/Genius-Genes-Asperger-Talents-Changed/dp/1931282447

foto

Agnieszka Rynkiewicz, MD, MAT, 03 Lipiec 09 08:35

Mogę przytoczyć tutaj kilkanaście nazwisk wybitnych osób z ZA/WFA, które wymienia w jednej ze swoich książek doktor Michael Fitzgerald, Genius Genes: How Asperger Talents Changed the World wydanie z 2007, profesor psychiatrii dziecięcej, wybitny ekspert w dziedzinie badań autyzmu i zespołu Aspergera: pisarze: Hans Christian Andersen, Jonathan Swift, Herman Melville, William Butler Yeats, George Orwell, Bruce Chatwin, Arthur Conan Doyle, Lewis Carroll. filozofowie: Spinoza, Immanuel Kant, Simone Weil, A.J. Ayer. muzycy: Wolfgang Amadeusz Mozart, Ludwig van Beethoven, Eric Satie, Béla Bartók, Glenn Gould. malarze: Vincent van Gogh, Jack B. Yeats, L.L.Lowry, Andy Warhol. Zapoznawszy się z biografiami tych osób, trudno się nie zgodzić, że niektórzy to nawet więcej niż tylko ekscentrycy.

foto

Filip K., 03 Lipiec 09 07:49

A mogłaby Pani podać przykłady jakiś znanych osób z ZA, które osiągnęły/osiągają nadprzeciętne wyniki w swojej dziedzinie?

foto

Agnieszka Rynkiewicz, MD, MAT, 01 Lipiec 09 00:29

Dziekuję za komplement. Jeśli temat Pana/Panią zainteresował, zapraszam do przeczytania mojej książki, którą wydaje Wydawnictwo Harmonia, Zespół Aspergera. Inny umysł. Inny mózg. http://www.harmonia.gda.pl/index.php?s=zapowiedzi Pod koniec sierpnia zapraszam na nową stronę Autism Society of Washington, którą właśnie budujemy http://www.autismsocietyofwa.com/

foto

anonim, 30 Czerwiec 09 13:36

piękny artykuł.. Gdzie można więcej poczytać o Pani działalności ?

foto

Agnieszka Rynkiewicz, MD, MAT, 29 Czerwiec 09 19:44

Temat Pani pytania jest bardzo delikatny i rozumiem Pani emocjonalne rozdarcie jako nauczycielki. Mogę tylko napisać, nawet jeśli zabrzmi to trywialnie, że dopóki nie zbuduje Pani ciepłej relacji z rodzicami tego dziecka, gdzie będą oni postrzegać w Pani ich sojusznika, niczym przyjaciela rodziny, któremu zależy na sukcesie ich dziecka nie podejrzewam, że będą oni słuchać Pani nawet jeśli Pani rady i spostrzerzenia są bardzo słuszne, trafne. Nie tak wcale rzadko rodzice dziecka, które wymaga konsultacji, diagnozy, specjalnego programu nauczania czy nawet leków, na początku zaprzeczają temu, sami wobec siebie ale i wobec innych także. To zaprzeczenie może trwać tydzień, kilka lat lub nawet całe życie. Osobiście, jako nauczyciel, nie rozpoczynałabym od sugerowania rodzicom, że ich dziecko wymaga konsultacji z psychologiem. Uważam, że skutecznym działaniem może być najpierw zebranie wiarygodnych danych i obserwacji, psychologa także, o tym jak to dziecko funkcjonuje na różnych zajęciach, nie tylko w Pani klasie. Jakie metody nauczania i interwencji, w kwestii zachowania także, były skuteczne a jakie nie. I najważniejsze, aktywnie włączałabym rodziców w ten proces aby czuli, że są najważnieszą częścią tego zespołu. To jest ich dziecko i ich decyzje a Pani, tak samo jak ja możemy im tylko sugerować, pomagać w wyborze. Mam nadzieję, że to dziecko będzie Pani sukcesem pedagogicznym. Życzę tego Pani.

foto

Ania P., 29 Czerwiec 09 12:44

Pani Agnieszko, Będę wdzięczna za radę, jak mam przekonać rodziców mojego ucznia, który ma ADHD, żeby nie przymykali na chorobę oczu, tylko poszli z synem do specjalisty? Podejmowałam już ten temat na forum: http://www.eid.edu.pl/forum/head,13/t,10,nieleczone_adhd/ Będę wdzięczna za wskazówki

foto

julka, 25 Czerwiec 09 07:14

wydaje mi się, że postrzeganie chorób, które Pani wymieniła (na szczęście!) też się zmienia w świadomości społecznej. Na negatywny odbiór dysleksji, dysgrafii na pewno miały wpływ nadużycia rodziców - załatwię synkowi/córeczce zaświadczenie, będzie miał łatwiej na egzaminach. Natomiast przy ADHD nie ma już związanego z takimi zachowaniami negatywnego odbioru. Wydaję mi się, że często postawa niezrozumienia to po prostu lenistwo. łatwiej jest udawać, że to po prostu \"złe wychowanie\", niż zacząć specjalnie pracować z dzieckiem i zastanowić się jak mu pomóc. Niestety nauczyciele w szkole często mają taką postawę

foto

Ewa z Warszawy, 24 Czerwiec 09 17:02

Dzięki za komentarz, myślę że naprawdę przyda się większa świadomość społeczeństwa, że istnieje coś takiego jak ZA/ZFA. Tylko czy jesteśmy (jako społeczeństwo) na tyle dojrzali, by zaakceptować tą inność ? Czytając niektóre komentarze internautów na temat ADHD, wszystkich dys.. (dysleksja, dysgrafia..itd), że jest to moda na różne choroby, że złe wychowanie, że należałoby wyleczyć je pasem... Myślę, że tak samo postrzega się dzieci i młodzież z ZA. Ich odmienne zachowanie jest komentowane jako dziwne, niegrzeczne, żenujące. Najbardziej zachowanie dziecka komentowane jest tam, gdzie przebywa najczęściej, czyli w szkole. Uważam, że jeżeli świadomość będzie duża w społeczeństwie, to (może) zrozumienie i tolerancja też. Dlatego wydaje mi się, że nauczyciele w szkołach powinni posiadać rozległą wiedzę na temat problemów osób z ZA/WFA, gdyż potrafiliby wtedy odpowiednio postępować z taką osobą, wiedzieliby czego mogą oczekiwać, a czego nie. Powinni wiedzieć, jak integrować uczniów z ZA/WFA z resztą klasy. W chwili obecnej taki nauczyciel czuje się niepewnie w swoich poczynaniach. Chcąc czasem przymknąć oko na niedociągnięcia osoby z ZA naraża się na zarzuty reszty klasy, że traktuje ludzi nierówno. Rodzi to konflikty, nawet wtedy, gdy młodzież w klasie zna problem kolegi/koleżanki z ZA. Nauczyciel czuje się wtedy między młotem a kowadłem. Tutaj nawiązuję do tematu z innego blogu Czy robią słusznie?. Moim zdaniem ideałem byłoby, żeby nauczyciele, wykładowcy, pracodawcy wiedzieli, bo -jak było powiedziane- mogliby liczyć na specjalnie dla nich stworzone przyjazne warunki do nauki, pracy, wyrozumiałość, specjalne podejście . Ale jak to jest w praktyce? Zastanawiam się, czy mój syn dałby sobie radę z ogarnięciem systemu studiów, gdzie trzeba być zaradnym człowiekiem, by móc funkcjonować jako student. Czy znalazłby się ktoś, jakiś opiekun, który pokierowałby młodym studentem (gdzie, kiedy, na co ma się zapisac itd)? Mój syn chyba miałby z tym spore kłopoty, bo organizacyja to jeden z jego słabych punktów (o ile uda mu się zdać maturę i dostać się na studia). I jeszcze jedno. Wspominałaś w innym wpisie do blogu, że są metody i programy, które mogłyby pomóc takim osobom jak mój Paweł. Możesz mi przybliżyć temat? Czy jest coś takiego u nas? Bo Paweł chodzi juz dwa lata na zajęcia w SCOLAR - trening umiejętności społecznych, bo lubi te zajęcia, tam może się wygadać ale czy praktycznie mu to coś daje, tego nie wiem. W szkole słyszę , nic się nie zmieniło. pozdrawiam

foto

Agnieszka Rynkiewicz, MD, MAT, 24 Czerwiec 09 03:17

Pani Ewo, odpowiadam na Pani wpis. Wysokofunkcjonująca osoba z autyzmem lub zespołem Aspergera dojrzewa emocjonalnie z opóźnieniem. Wielu badaczy podkreśla, że osoba taka jest niedojrzała emocjonalnie o kilka lat w stosunku do swojego wieku metrykalnego. Ucząc więc 8-latka w szkole, tak naprawdę możemy uczyć dziecko o dojrzałości emocjonalnej przedszkolaka. Pracując z 18-latkiem, możemy mieć do czynienia z chłopcem o rozwoju emocjonalnym 13-latka. Dlatego tak ważny jest mentor w życiu takiego dziecka lub nawet już osoby dorosłej. To nie jest wcale rzadki obrazek z życia dorosłej osoby z zespołem Aspergera jak np.wybitny informatyk, matematyk, fizyk, naukowiec, profesor, koneser sztuki, pisarz, malarz lub muzyk itd., któremu żona zawiązuje krawat każdego dnia bo on tego nie potrafi i tak naprawdę, w ramach jego życiowych priorytetów ta umiejętność nie jest dla niego wcale ważna. Kto powiedział, że życie z tymi ludźmi jest łatwe? Ale jakże może ono być interesujące i ciekawe.

foto

Agnieszka Rynkiewicz, MD, MAT, 21 Czerwiec 09 23:10

Panie Wiesławie, zapraszam do przeczytania rozdziału 7 mojej książki o wybitnych osobach z zespołem Aspergera. Oto fragment: Wierz mi, świat byłby niebywale nudny, gdyby nie było ludzi takich jak ja, znających wszystkie te śmieszne fakty?, napisał młody człowiek z zespołem Aspergera (Newport, 2006, s.286). Wiemy, że wśród wyróżniających się naukowców, także jest wiele osób z autyzmem (Frith, 2005 s.93). Kto wie, jak powstałaby teoria ewolucji lub skąd dowiedzielibyśmy się o prawie grawitacji, gdyby nie intelekt i wyobraźnia tych wspaniałych i upartych w swych dążeniach ludzi (Fitzgerald, 2007, viii).

foto

Wiesław Mariański, 21 Czerwiec 09 22:51

Wyobrażam sobie , że tacy właśnie ludzie byli wynalazcami koła, łuku, sposobu krzesania ognia, itd.

foto

Ewa z Warszawy, 21 Czerwiec 09 22:46

To wszystko prawda. Kiedy to czytam, widzę mojego syna, Pawła. Jednak jego, jeśli już można to nazwać pasją, jest chodzenie po różnych zakątkach miasta. Interesują go mało powszechne miejsca. Później opowiada, jakie wrażenie zrobiło jakieś miejsce na nim, np.ale wieś, w środku Warszawy!, ładna dzielnica, to miejsce na Ochocie to ponure miejsce, aż się żyć odechciało, nawet jak wróciłem do domu, to dalej mam to uczucie itd. Cały czas przytłacza mnie lęk o jego przyszłość. Za rok matura, a on nie widzi sensu, bo po co? to głupie. Paweł, gdy poszedł do przedszkola (chodził tylko do zerówki) bardzo szybko się nim znudził. Był nastawiony na naukę, a zabawy go nie interesowały. Umiał czytać, znał już wtedy litery. W szkole podstawowej uczył się dobrze, na przerwach czytał dziecięce czasopisma, rozwiązywał dziecięce krzyżówki. Nigdy nie interesowały go oceny. Nie uczę się dla ocen, one mnie nie interesują, tak mówił. Teraz też mówi, że nie będzie uczył się do matury, bo oceny to głupota. Nie wie, nie zastanawia się co będzie robił w przyszłości, to jeszcze go chyba przerasta, ale najgorsze w tym jest to, że martwi mnie jego podejście do pewnych spraw. Pieniądze to głupota, są niepotrzebne- tak podsumowuje każdą rozmowę o swojej przyszłości, wykształceniu, pracy. Nie chce korzystać z żadnych przywilejów, które wynikają z jego sytuacji. Z żadnych, które dotyczą go osobiście i wynikają z jego niepełnosprawności. Kiedy czytam o tych cudownych darach ludzi z ZA, jak potrafią wykorzystać swoje umiejętności, zadziwić nimi innych- zastanawiam się co ma moje dziecko. To, że chodzi po mieście? Gdy był mały, widziałam go jako małego człowieka, który ma dar rozumienia komputerów. Wyraźnie widać było, że on po prostu czuje te urządzenia. Nie jakieś gry, czy gadu-gadu. Kupował sobie poważne czasopisma o tej tematyce, czytał je i eksperymentował. Później mu przeszło. Myślę, że dla Pawła jest za wcześnie, aby podejmował jakieś decyzje o przyszłości już teraz. Ale co zrobić, jeśli jego metryka i system szkolnictwa są nieubłagane. W przyszłym roku matura a moje dziecko buja w obłokach.

DODAJ KOMENTARZ
Aby móc pisać komentarze musisz się zalogować

PROFIL
REKLAMA
FACEBOOK
NAJNOWSZE ARTYKUŁY

XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu

Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00

(W)inna Szymborska

Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00

„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna

Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00

Comeback rózgi i klęczenia na grochu?

Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00

Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów

Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00


OSTATNIE KOMENTARZE

Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?

Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39

MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34

Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?

LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35

Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi

jeck steve 09 Luty 2012, 07:01

Dr kalkulator

imarion 08 Luty 2012, 18:24


Powrót do góry