Filozofia dla dzieci jako możliwość i wyzwanie dla współczesnej edukacji
Zuzia bardzo silnie przeżyła śmierć swojego dziadka. Uwielbiała, gdy czytał jej książki i gdy o wszystko mogła zapytać. Rodzice nie zawsze mieli na to czas. Pewnego dnia zapytała:
- Mamo, czy mój chomik po śmierci pójdzie do nieba jak dziadek?
Reakcje ludzi na pomysł filozofii dla dzieci są różnorodne. Od sceptycyzmu i niedowierzania w dziecięce możliwości filozoficznego dialogu, po głęboki entuzjazm i uznanie dla tego typu pomysłów edukacyjnych. Tych nieufnych nie zawsze przekonuje znana wszystkim naturalna dziecięca dociekliwość wyrażająca się bardzo częstym zadawaniem pytań, nierzadko trudnych i kłopotliwych nawet dla dorosłych.
Zadawanie pytań jest wołaniem o sens. Od najmłodszych lat, przez dojrzewanie, dorosłość i starość człowiek staje przed wieloma dylematami. Zdawało by się, ze pytania zadawane w poszczególnych okresach rozwojowych różnią się jakościowo. Moim zdaniem tak nie jest. Pytania osoby dorosłej np. o sens istnienia umieszczam na tym samym poziomie, co dziecka o to, czy jego chomik po śmierci pójdzie do nieba. Wywiady Małgorzaty Kościelskiej w „Obliczach upośledzenia” wskazują, że osoby z niepełnosprawnością intelektualną często zadają sobie pytania min. o celowość ludzkiego życia. Są to problemy typowo ludzkie, problemy, które bolą, i do których każdy z nas ma prawo.
Pomysłodawcą idei dziecięcej filozofii jest amerykański pedagog Matthew Lipman, autor programu „Filozofia dla Dzieci”. Początki wdrażania go do szkół przypadają na rok 1969. Obecnie realizowany jest w tysiącach szkół na całym świecie w tym także w Polsce. Ponieważ dialog odgrywa zasadniczą rolę w procesie kształcenia założenia programowe koncentrują się na dyskusji filozoficznej (metoda dociekań filozoficznych). Polega ona na wspólnej dyskusji uczestników poprzez skoncentrowanie się na wybranym przez grupę problemie.
Tu nie ma klucza odpowiedzi na końcu „przewodnika metodycznego”, lub „zeszytu ćwiczeń”, tu każda odpowiedź jest dobra, celna, słuszna, pod warunkiem jednak, gdy jest uargumentowana. Siła tkwi w argumentach i kontrargumentach, przykładach i kontrprzykładach, w umiejętności logicznego nawiązania do słów poprzedników, na precyzowaniu swoich myśli, wyjaśnianiu, analizowaniu pojęć.
Duży nacisk kładzie się na relację nauczyciel – uczeń. Każdy jest pełnoprawnym uczestnikiem dialogu, każdy może się mylić i popełnić błąd, każdy też może zmienić zdanie, lub zdania nie zmieniać. Podczas filozoficznego dialogu nauczyciel może się zorientować, czy dane pojęcie grupa rozumie podobnie, czy zupełnie inaczej. Silną stroną tego typu zajęć jest moim zdaniem ogromna szansa dla nauczyciela na poznanie uczniów z innej strony, może dotychczas nie znanej. Szansa dla tych nieśmiałych, jak również dla aktywnych. Filozofowanie uwzględnia ideę wielostronności w nauczaniu, dlatego nie bez znaczenia jest wpływ tego typu dociekań na nauczanie innych rodzajów edukacji, uczy bowiem dociekliwości i rozwija myślenie krytyczne.
Program ten stał się inspiracją do powstania jego polskiej wersji – „Filozoficznych dociekań z dziećmi i młodzieżą” autorstwa B. Elwich, A. Łagodzkiej, B. Pytkowskiej-Kapulkin. Został on dopuszczony do użytku szkolnego w 1999 r. przez MEN. Główne cele programu to rozwijanie umiejętności myślowo – językowych, myślenie krytyczne, logiczne i twórcze, formułowanie samodzielnych i odpowiedzialnych sądów, ćwiczenie dialogu, stawiania pytań i formułowania odpowiedzi, rozwijanie poczucia odpowiedzialności za swoje poznanie. Zajęcia takie rozpoczyna się ćwiczeniami inspirującymi do dialogu. Może to być literatura dziecięca, scenka sytuacyjna, film, pokaz, zależy to od pomysłowości nauczyciela. Zadaniem uczniów natomiast jest właśnie zadawanie pytań jakie nasunęły się pod wpływem prezentowanego materiału. Z pośród zgromadzonych pytań uczniowie wspólnie wybierają jedno najważniejsze i rozpoczynają dociekanie.
Co mnie urzekło w idei dociekań filozoficznych? Ogromny szacunek do dziecięcej, uwaga, nie wiedzy, a wrażliwości, zwrócenie uwagi na rozwijanie zdolności komunikacyjnych, społecznych, ale przede wszystkim dostrzeżenie potrzeby dialogu, który jest ważny nie tylko w procesie uczenia się, ale także w nawiązywaniu kontaktów interpersonalnych, umiejętności mówienia o swoich uczuciach, czego moim zdaniem brakuje współczesnej szkole. Co ważne dialog z innymi inspiruje do dialogu z samym sobą.
Z tego pomysłu i jego modyfikacji korzysta wielu nauczycieli w Polsce. Powstają coraz to nowe publikacje książkowe zachęcające rodziców i nauczycieli do swobodnych, spontanicznych dociekań z dziećmi. Są to min. „A dlaczego? Jak odpowiadać na trudne pytania dzieci” (Eva Zoller), „Nasze dzieci są filozofami. Jak rozmawiać z dziećmi o poważnych sprawach” (Hans – Ludwig Fresse), seria książek „Z Sokratesem” (Massimo Bacchini, Emiliano di Marco) i inne. Działalność popularyzującą edukację filozoficzną prowadzi Stowarzyszenie Edukacji Filozoficznej „Phronesis”.
Dlaczego jest to wyzwanie dla współczesnej edukacji? Ponieważ za nami jest już stulecie dziecka, odkryliśmy już dzieciństwo. Wiemy, że ucznia należy traktować podmiotowo. Rozumiemy potrzebę indywidualizacji. Dążymy do harmonijnego i wszechstronnego rozwoju. Jednak niech nie polega on tylko na zdobywaniu wiedzy i nacisku na intelekt mając na uwadze przyszły sukces dziecka, który przekłada się głównie na sukces materialny. Niech sukcesem będzie tu nauczanie skierowane nie tylko na zewnątrz, ale także wewnątrz.
Jest to również wyzwanie dla dydaktyki filozofii jako dziedziny zainteresowań metafilozofii. Wprowadzanie elementów wiedzy filozoficznej w edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej jest o tyle trudne i jednocześnie ciekawe, o ile musi ominąć historię filozofii i skupić się na samych filozoficznych problemach, lub na filozoficznym potraktowaniu pewnych zagadnień. Nauczyciel musi wykazać się pomysłowością, podobnie jak w przypadku innych zajęć, ale także sam powinien posiadać zdolność dostrzegania pewnych problemów, umiejętności wychwycenia wymiaru, czy poziomu filozoficznego poruszanych kwestii.
Jeśli chodzi o trudności w zaakceptowaniu możliwości filozofowania z dziećmi przyczynę upatruję tu w samym podejściu do filozofii i filozofów, którzy jawią się nam jako twardogłowi myśliciele, lub bujający w obłokach mędrcy. Problem stanowi tu pewna bariera wyrażająca się w niechęci „dopuszczenia” dzieci do filozofii. Powinny się one zajmować tym co dziecięce, czyli zabawą, „poważne sprawy” zostawmy dorosłym.
A jeżeli ktoś powie, że filozofia jest zbyt trudna i abstrakcyjna? Odpowiem wtedy: czy np. matematyka i muzyka nie są abstrakcyjne, czy litera nie jest symbolem? Czy symbol nie jest abstrakcją?
50
XVI Targi Edukacyjne w Poznaniu
Maciej Maciołek 12 Luty 2012, 00:00
Katarzyna Zagajewska-Sycz 09 Luty 2012, 00:00
„Nowa” pomoc psychologiczno -pedagogiczna
Mariusz Wiśniewski 03 Luty 2012, 00:00
Comeback rózgi i klęczenia na grochu?
Aleksandra Rygiel 03 Luty 2012, 00:00
Dzieci w sieci – nowy cel ataków hakerów
Karolina Krzysik 03 Luty 2012, 00:00
Czy media społecznościowe służą wykluczonej młodzieży?
Dr. Tom Brown 09 Luty 2012, 21:39
MEN/ Nowe zasady oceniania pracy szkół i przedszkoli
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 16:34
Czytanie i pisanie u dzieci słabo widzących – którędy omijać trudności?
LinarCubo LinarCubo 09 Luty 2012, 14:35
Konektywizm - Sieci, małe światy, luźne więzi
jeck steve 09 Luty 2012, 07:01
imarion 08 Luty 2012, 18:24